Promienie słońca wpadły przez okno do sypialni i centralnie skierowały się na twarz dziewczyny tym samym ją budząc. Po przetarciu oczu i rozciągnięciu się spojrzała w lewą stronę łóżka gdzie bezczelnie obok niej leżał Mario. By dłużej nie musiała patrzeć na jego twarz i przy okazji wdychać „oparów” o zapachu alkoholu, które wydycha śpiąc, zarzuciła na jego głowę kołdrę. Chłopak czując materiał na swojej twarzyczce tylko przekręcił się na drugi bok, a część kołdry, która przykrywała jego stopy spadła na podłogę. 17-latka, a właściwie już rocznikiem 18-latka wstała z łoża, wzięła jeansowe spodenki i szarą bluzkę na ramiączka oraz bieliznę i udała się do łazienki by się przebrać i ogarnąć po minionej nocy w doborowym towarzystwie na plaży. Po kilkunastu minutach dziewczyna wyszła ubrana z włosami spiętymi lekko i zarzuconymi na prawe ramię. Natalia zeszła do kuchni gdzie jeszcze nikogo nie było. Wyjęła z lodówki Ser Carpi, oliwę, pomidory i rukolę. Następnie na stół położyła bagietkę oraz pieprz i sól. Po kilku minutach szybkie i proste kanapki były gotowe. Dziewczyna chwyciła jeszcze szklankę z blatu obok lodówki i postawiła obok talerzyka z kanapkami. Z szafki nad lodówką wyjęła karton soku i polała picie do swojej szklanki, po czym zaczęła konsumować jedzenie i co kilka gryzów popijać sokiem.
- Hej kotek.
Dziewczyna usłyszała męski głos, a po chwili na jej policzku mężczyzna złożył pocałunek.
- Kotek? Chyba się przesłyszałam. - polka ze zdziwieniem na twarzy popatrzyła na chłopaka – Jak chcesz to możesz jedną wziąć. - dziewczyna z trudem zaproponowała chłopakowi kanapkę na śniadanie
- Nie, no dobrze usłyszałaś, bo w końcu jesteś moja.
Chłopak wyjął szklankę i również nalał sobie soku, po czym usiadł naprzeciwko dziewczyny i chwycił w swoje dłonie jedną z kanapek i zaczął jeść.
- Co powiesz na spacer po plaży? - szatyn uniósł brwi ku górze
„Olewać Cię całe życie nie mogę” dziewczyna pomyślała przegryzając jedzenie.
- Może nie teraz, chciałabym pójść po zwiedzać miasto. - odparła z uśmiechem
- To możemy...
- Sama po zwiedzać miasto. - niespełna 18-latka przerwała chłopakowi, a chwilkę później wysączyła resztki soku
- Dobra, ale myślałem, że spędzimy tutaj więcej czasu niż jest obecnie. - z lekkim smutkiem głosie odwracając wzrok powiedział młodzieniec
Po kilku minutach Polka odeszła od stołu, zabrała swój talerzyk oraz szklankę i włożyła naczynia do zmywarki. Kiedy już wychodziła z kuchni w przejściu minęła się z Erikiem, którego poklepała lekko na przywitanie po brzuchu. Udała się do sypialni gdzie na półce nocnej po stronie łóżka, z której spała leżał jej telefon. Chwyciła smartfona i odczytała najnowszą wiadomość.
„Czekam tam gdzie ostatnio się pożegnaliśmy, tylko troszkę dalej.”
Po chwili była już na dole, Jenny zdążyła tylko jej pomachać i z samego rana tylko tyle się widziały. Prawie 18-letnia dziewczyna wyszła z domu i udała się w lewą stronę miasta patrząc z perspektywy osoby, która wyszła z budynku. Po przejściu około 100 metrów dziewczyna zauważyła na swojej drodze wysokiego bruneta. Kiedy podeszła do niego, objęła go dłońmi wokół szyi i delikatnie pocałowała.
- Idziemy? - popatrzyła w oczy mężczyzny
- Jasne. - 25-latek posłał w jej kierunku uśmieszek małego dziecka na widok balonów
Para chwyciła się za dłonie i podążyli w stronę centrum Ancony. Przez całą drogę młodzi rozmawiali i śmiali się, a chłopak co chwilę obdarowywał dziewczynę pocałunkami w policzek. Polka z Argentyńczykiem w wyśmienitych humorach szli chodnikiem, a ludzie ich mijający tylko patrzyli z zachwytem. Po kilkunastu minutach para była już prawie na miejscu, gdy przechodzili obok jednej z fontann dziewczyna szybko pociągnęła chłopaka za rękę i nie pozwoliła mu iść dalej.
- Ej co jest? Jesteśmy już na miejscu przecież, to ta restauracja. - brunet był ewidentnie zdziwiony reakcją dziewczyny
- Może pójdziemy gdzieś indziej?
- Ale co się stało? Nie rozumiem, w końcu chciałaś bym Cię tu przyprowadził, a teraz chcesz iść gdzieś indziej. Nie rozumiem Cię.
- Facu... proszę... chodźmy stąd.
- No dobra, ale powiedz mi dlaczego? Dlaczego nagle zmieniasz zdanie?
Jeszcze 17-letnia dziewczyna wzięła głęboki oddech i usiadła z drugiej strony fontanny tak by klienci restauracji jej nie dostrzegli.
- Widzisz tamtego faceta co siedzi przy stoliku obok jezdni?
Dziewczynie przychodziło to z trudem mówić. Chłopak wyjrzał w stronę restauracji i próbował wypatrzyć daną osobę, ale nie mógł jej znaleźć.
- Nie, bo widzę tylko jakieś małżeństwo z małym dzieckiem.
- Co?! Jakie małżeństwo ?!
- No to patrz.
Dziewczyna wstała i zrobiła kilka kroków w bok by móc wszystko dokładnie widzieć.
- Co?! Jak on może?! Przecież?!
- Ej, co się dzieje? - chłopak zauważył, że dziewczynie momentalnie podniosło się ciśnienie
- Ten facet z tą laską i bachorem to mój ojczym, tylko macocha i brat nie ten. - załamana dziewczyna nie wiedziała co ma zrobić
Kiedy tak stała 25-latek stanął przed nią i ją mocno do siebie przytulił.
- Przepraszam, nie chciałem byś to zobaczyła. Chodźmy stąd.
Chłopak delikatnie pocałował dziewczynę w czółko i popatrzył jej w oczy. Po chwili chwycił ją za rękę i kiedy już mieli odchodzić w innym kierunku, rozległ się krzyk.
- Natalia?! Natalia!
Dziewczyna niepewnie się odwróciła i zauważyła krzyczącego w jej kierunku Rafała.
- Facu, chodźmy stąd.
Chłopak bez niczego ruszył razem z dziewczyną.
- Natalia, zaczekaj! - 42-latek zaczął biec w stronę „córki”
- Nie żeby coś, ale może powinnaś sobie z nim to wyjaśnić. Może coś źle zinterpretowałaś.
- Wiem co widziałam, ją pocałował, a jego wziął na ręce.
Po chwili obok siatkarza i Polki stał już Rafał, 25-latek wyszeptał coś dziewczynie na ucho i odszedł trochę dalej. Usiadł na ławce i czekał aż „ojciec” z „córką” skończą rozmowę.
- Natalia... Nie będę owijał w bawełnę... wiem co widziałaś i chcę Cię tylko prosić byś nie mówiła tego Edycie. Wiem też, że nie powinienem Cię o to prosić, ale nie chcę by dowiedziała się o tym od Ciebie.
- Rafał, Ty słyszysz o co mnie prosisz? Ty i Edyta daliście mi rodzinę i umożliwiliście normalne życie, a teraz mam przed nią coś takiego ukrywać?!
- Natalia ja wiem, że może być Ci ciężko z tym co zobaczyłaś, ale postaw się na moim miejscu.
- Na jakim Twoim?! Zachowałeś się jak ostatni cham zdradzając Edytę! Jak można zrobić coś takiego osobie, którą się kocha?! - gdy dziewczyna powiedziała ostatnie słowa od razu w jej myślach ukazał się uśmiech Mario – Przepraszam Rafał, masz rację, nie pomyślałam, że Ty do Edyty... no możesz już nic nie czuć.
- Jestem z nią z przyzwyczajenia, a nie z miłości. I nic nie szkodzi, sam jej to powiem, tylko proszę nic nie wspominaj i nie mów o tym Kubie. - mężczyzna lekko uniósł kącik ust do góry – A ten chłopak to?
- Jasne, nic nie powiem. Ten chłopak... to przyjaciel, bo obecnie Mario jest dla mnie najważniejszy.
- A gdzie tak w ogóle Mario? - 42-latek zdziwił się, że Niemca nie ma z dziewczyną
- Mario odpoczywa, za dużo pobalował dzisiejszej/wczorajszej nocy. - 17-latka cicho się zachichotała
- Może byście wpadli do mnie do Veronique dzisiaj z Mario, Jenny i Erikiem poznalibyście się.
- Wiesz... nie wiem jak Jenny i Erik, ale myślę, że to fajny pomysł bym do was wpadła z Mario, tylko powiedz jeszcze adres. Mario na pewno będzie wiedział, w końcu co chwilę tu przylatuje.
- Bądźcie tak około 14, Veronique przygotuje obiad. Wyślę Ci sms'em adres.
[...kilkanaście minut...]
- Facu będę się zbierała do domu, Rafał chciał żebym wpadła z Mario, Erikiem i Jenny do niego.
- Mówiłaś, że spędzimy ten dzień razem. - od parsknął – A teraz co? Zamierzasz mnie zostawić?! No chyba nie.
- Mówiłam, ale Rafał chciał żebym poznała jego nową „rodzinę”. Dla mnie obecnie rodzina jest najważniejsza, pogódź się z tym.
Lekko obrażona dziewczyna reakcją chłopaka skierowała się w kierunku domu młodego Niemca.
- Czekaj, odprowadzę Cię.
Argentyńczyk pobiegł za dziewczyną i po chwili już szedł u jej boku. Postanowił ją przeprosić za swoje chamskie odzywki, kiedy dziewczyna przynajmniej słownie mu wybaczyła chłopak ją pocałował w usta.
- Facundo... Nie rób tak już nigdy więcej...
Chłopak nie wiedział o co chodzi dziewczynie i z lekka się speszył zaistniałą sytuacją gdyż nigdy Polce nie przeszkadzało to, że ją całuje. Po pewnym czasie oboje byli już pod domem Mario, Natalia pożegnała siatkarza buziakiem w policzek i weszła na posesję należącą do rodziny Goetze. W oknie zauważyła patrzącego Erika, kiedy weszła do domu szybko zabrała głos.
- Erik, proszę nawet nie zaczynaj tylko powiedz mi gdzie jest Mario.
Chłopak uniósł ręce do góry w geście poddania.
- U siebie, a raczej u was.
17-latka szybszym krokiem weszła po schodach na górę i udała się korytarzem prosto w lewą stronę, po czym otworzyła ostatnie drzwi po lewo i ujrzała chłopaka siedzącego plecami do drzwi. Nie zamknęła ich tylko od razu podeszła do chłopaka, usiadła za nim, po czym mocno go do siebie przytuliła.
- Mario, chcę Cię przeprosić za swoje zachowanie, ale i Ty nie jesteś bez winy, bo gdyby nie to, że sypiałeś z siostrą Reus'a to tego by nie było.
Chłopak słysząc jego zarzut zrobił wielkie oczy.
- I nie udawaj, że tak nie było. Widziałam jej wiadomość do Ciebie, była jednoznaczna. Ja chcę by to co było między nami na początku było i teraz i później, ale jeśli Ty zdecydujesz się to zakończyć, bo nie chcę z Tobą spać to spoko, jakoś to zniosę, bo w końcu dla was chłopaków dziewczyny to tylko zabawki na jedną noc. - 17-latka nie zamierzała oszczędzać chłopaka – I mogę Ci obiecać, że jeśli teraz powiesz mi, że z Larą koniec, a potem się dowiem, że tego nie skończyłeś to uwierz, że mnie pożałujesz i to się źle dla Ciebie skończy, a wiedz, że wiem co to znaczy prawdziwe życie, bo go zaznałam, a nie tylko szczęścia i kąpieli w kasie tak jak Ty.
Młodzieniec wstał i popatrzył na zbulwersowaną dziewczynę. Podszedł do niej i ją przytulił.
- Wiem, jestem kompletnym debilem, frajerem, gówniarzem, idiotą i nigdy nie powinienem popatrzyć na inną mając kogoś takiego jak Ty u boku, ale obiecuję Ci, że jeśli mi dasz ostatnią szansę, wybaczysz mi ten ostatni raz to jeszcze raz dodam: Obiecuję Ci, że NIGDY już nie popatrzę na inną dziewczynę. Będziesz liczyła się tylko Ty, będę cały czas przy Tobie, rano gdy wyjdziesz z domu do szkoły zobaczysz mnie pod domem, a opuszczę Cię dopiero gdy zaśniesz. - chłopak wiedział, że dziewczyny i tak to nie przekonało, po chwili namysłu ukląkł przed dziewczyną, rozłożył ręce i popatrzył w jej oczy – Natalia proszę, wybacz mi, nigdy nie kochałem żadnej dziewczyny tak jak Ciebie. Jestem debilem i raczej moje IQ nie wzrośnie, ale wiem jedno, że chcę być Tylko przy Tobie. To Ty rozjaśniasz każdy mój dzień, bez Ciebie moje życie nie miało by sensu.
Dziewczyna chwyciła chłopaka za dłonie, a on powoli wstał. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy, gdy nagle Natalia delikatnie cmoknęła Niemca w usta, po czym mocno wtuliła się w jego ramiona.
- Mamy zjawić się u mojego ojca, bo chce mi przedstawić... swoją kochankę i syna... - Polka popatrzyła na chłopaka
- Co?! I Ty to z takim spokojem mówisz?!
- A mam się na niego wściekać? - uniosła brwi ku górze - Edyta też nie jest aniołem, uwierz... i jeśli ktoś tu dobrze trafił z wyborem kochanki to Rafał, a nie Edyta gdyby takowego miała. - szatynka przełknęła ślinę
- Jeśli chcesz iść, to jasne. - uśmiechnął się - Tylko będziesz musiała na mnie dłuuugo czekać, bo nie wiem w czym mam iść. - zachichotał pod nosem spoglądając w oczy partnerki
- To Ty się ubieraj, a ja idę powiedzieć Jenny i Erikowi.
Dziubnęła go w brzuch i zaczęła oddalać się od chłopaka, tym samym udając się do wyjścia. Kiedy już znalazła się na dole nikogo nie zastała w żadnym z pokoi, wtedy ruszyła do ogródu, który znajdował się z tyłu domku. Kiedy już tam dotarła zauważyła leżących na leżakach przyjaciół. Dobry humor Polce rzucił się pod każdym względem, widząc butelkę wody niedaleko swoich stóp, chwyciła ją i bez zawachania odkręciła, po czym oblała rówieśników.
- Aaa! - zaczęła krzyczeć Niemka podskakując z leżaka
- Hahaha! - Natalia nie mogła opanować śmiechu
- Jestem cały mokry, pożałujesz! - powiedział Erik pół żartem ocierając dłońmi twarz z wody
- Hahaha! - Polka odłożyła pusta butelkę i próbowała opanować śmiech - Erik... fajne bokserki.
Chłopak został tak oblany, że jego spodenki przemokły i można było przez nie zauważyć czarne bokserki z czerwonym napisem "Bad Boy" i czerwonym diabełkiem z lewej strony.
- Idę się wytrzeć i przebrać. - wypuścił powietrze - Ale przedtem... - zaczął kiedy stał już obok Polki - Muszę się do kogoś przytulić.
17-latek złapał w pasie dziewczynę, a ta już nie zdążyła uciec i została z całej siły przytulona przez Durma.
- No od razu lepiej, czyż nie Jenny? - popatrzył na siostrę kolegi, a ta z szerokim uśmiechem mu przytaknęła
- No nie powiedziałabym. - głos zabrała winowajczyni - Za godzinę bądźcie gotowi, bo mamy wyjście, tylko ubierzcie się lepiej. - pokręciła głową i poszła do łazienki.
[...po pewnym czasie...]
Czwórka przyjaciół stała już pod drzwiami domu Rafała. Nacisnąć dzwonek odważył się Erik, kiedy już to zrobił wszyscy, a zwłaszcza Natalia czekali w niepewności. Po kilkunastu sekundach drzwi domu się otworzyły, ale żadne z nastolatków nikogo nie zobaczyło, dopóki Mario nie spojrzał w dół. Niemiec kucnął i popatrzył na małego chłopca.
- Heeej, jest tata i mama? - uśmiechnął się do chłopczyka
- Cesc, tam som.
Mały chłopiec wskazał swoją malutką rączką w kierunku dalszej części domu.
- Louis idź do mamy.
Do wejścia podszedł Rafał, a chłopiec pokręcił głową i schował się za prawą nogę mężczyzny i złapał swoim małymi dłońmi za jego udo. Natalii na samą myśl, że Rafał oprócz kochanki ma jeszcze syna ciśnienie samo się podnosiło.
- Nie stójcie tak, wchodźcie.
Po słowach 43-latka nastolatkowie weszli do środka i się rozgościli. Mały Luois pobiegł do ogrodu gdzie wszystko było już przygotowane, a ostatnią szklankę na stole stawiała partnerka Rafała.
- Cześć, jestem Veronique, a Ty musisz być Natalia. Rafał mi dużo o Tobie opowiadał.
Kobieta z uśmiechem podeszła do 17-latki i podała jej prawą dłoń na przywitanie.
- Hej, miło mi. - nastolatka niepewnie uścisnęła dłoń starszej od siebie kobiety
- Siadajcie. - dodała po chwili Włoszka
Wszyscy zasiedli do stołu, chwilę później na każdym talerzu leżało jedzenie.
- To Veronique, ile masz lat? - spoglądając na Natalię zapytał Mario
- W tym roku skończę 28. - odpowiadając kobieta pocałowała Rafała
- 28?! Rafał, przecież ona jest TYLKO 10 lat starsza ode mnie. - wybuchła Polka
- A Ty jesteś młodsza ode mnie 26 lat. - mężczyzna popatrzył na córkę
Wszyscy popatrzyli na 43-latka i Natalię pytająco.
- Credo che non dovrei chiedere. (Chyba nie powinienem pytać.) - w obcym większości języku powiedział Mario
- Non importa, dopo tutto, una volta che non devo accettare. (Nie szkodzi, przecież od razu mnie nie musi zaakceptować.) - 28-latka odpowiedziała młodzieńcowi
- Pensi lo accetti? (Myślisz, że Cię zaakceptuje?) - szatyn uniósł pytająco brwi do góry
- E avete una scelta? (A ma wybór?)
- Beh, basta avere una scelta. (No właśnie ma wybór.)
Polka szturchnęła swojego partnera.
- To po włosku. - Mario pocałował dziewczynę w policzek - Veronique jest włoszką.
- To, że zna włoski to nie świadczy, że jest włoszką. - nastolatka obojętnie odrzekła
- Mówi z włoskim akcentem. - 19-latek popatrzył na ukochaną
- To prawda, Veronique jest włoszką, a przy okazji jest dyrektorką żeńskiego klubu siatkarskiego Lube. - po chwili dodał Rafał
Polkę ta informacja poruszyła. 17-latka jakby w pewnej chwili zamarła. Od ok. 2 miesięcy oglądała zmagania dziewczyn z Lube i kibicowła im w lidze, a w podświadomości miała nadzieję kiedyś tam zagrać. Dużym krokiem w przód było dla niej dostanie się do USC Münster. Dziewczyna niewinnym uśmieszkiem wszystkich przeprosiła, wstała od stołu i skierowała się do salonu, następnie do drzwi. Wyszła z budynku i udała się w jeden, nieokreślony dokładnie kierunek. W jej głowie pojawiło się miliony myśli, jedne były pesymistyczne, drugie złowrogie, trzecie pozytywne, a czwarte podstępne. Nastolatka wiedziała, że dzięki nowej partnerce Rafała może zajść dalej niż sobie to wyobrażała. Jednak nie chciała dostać się do Lube ze względu na znajomości, a to co potrafi. 17-latka przeczuwała, że jest za słaba na Mistrza Włoch, ale w końcu marzenia są po to by je spełniać. [...] Natalia stała oparta o barierkę, która była przymocowana przy zejściu do ogródka. Do szatynki podszedł 19-letni Niemiec, stanął za nią, przytulił ją do siebie, głowę położył na jej prawym barku, a ręce oplatał w okół jej brzucha, na policzku ukochanej złożył delikatny pocałunek. Zakochani stali przyglądając się jak mały Louis bawi się z dużym Erikiem, a na twarzach obu chłopaków widnieje szeroki uśmiech.
- Widzisz, za kilka lat to ja będę tak bawił się z naszym synkiem. - młodzieniec pocałował dziewczynę w usta
- Chyba gorączki dostałeś. - nastolatka zachichotała pod nosem - Oboje wiemy, że w najbliższym czasie każde z nas chce się zająć swoimi karierami. - pstryknęła go w nos
- Ej, chodźcie, bo zaraz się zbieramy. - z niedalekiej odległości rozległ się głos
Dziewczyny pomogły Veronique w posprzątaniu ze stołu, a panowie spędzili czas rozmawiając o sporcie, szybkich autach i choć niektórzy mają partnerki również i o dziewczynach. Po upływie kilku minut wszyscy się rozstali. Mimo wszystko każdy spędził dzisiaj fajnie i miło popołudnie i kawałek wieczora. Nawet i w najlepszych rodzinach zdarzają się zgrzyty, a więc i tu ich nie mogło zabraknąć, bo... tak to już jest na tym świecie.
wtorek, 2 sierpnia 2016
środa, 4 maja 2016
Rozdział XI
- Czuję, że to będzie najlepszy sylwester w moim życiu. - Natalia prawie, że krzyknęła z zachwytu
- Bo z takim kochanym chłopakiem jak ja.
Mario podszedł do dziewczyny i objął ją w pasie stojąc za nią, przy czym pocałował w policzek.
- Nie pozwalaj sobie, okey?! - 17-latka powiedziała unosząc głos
- Dobra, a Tobie co znowu? - młody Niemiec odsunął się od dziewczyny na kilka kroków
- Skoro jesteś inteligentny to się domyśl. - Polka zmierzyła go wzrokiem
- Ej, Mario, chodź mi pomóż ze sprzętem na plaży. - by przerwać narastającą kłótnię głos zabrał Erik pociągając przy tym kumpla za ramię
Kiedy „mężczyźni” wyszli do uśmiechniętej 17-latki podeszła z ciekawością w oczach Niemka, która chciała znać odpowiedź na pytanie „Co to miało być?”
- A więc moja kochana, tłumacz mi to wszystko.
- Co? To? Nic, w końcu sama mówiłaś, że powinnam dać mu nauczkę, a więc to robię. - nastolatka mówiła z lekkim zwątpieniem
- Ale stąd co mi wiadomo to spędziłaś noc z boskim Conte, całowałaś się z nim na oczach Mario i to już miał być koniec Twojej zemsty.
- Miał, ale najwidoczniej nie jest.
Dziewczyny w trakcie rozmowy przerzucały ciuchy szukając tych odpowiednich na dzisiejszy wieczór, który spędzą z przyjaciółmi na plaży witając Nowy Rok.
- Najwidoczniej to ja widzę, że chodzi o coś innego i pleas, nie mów, że nie. - Niemka pokazała przyjaciółce język i szturchnęła ją biodrem
- Najwidoczniej Ty mi nie dasz spokoju, nie ? - lekko chichocząc Polka zerknęła na dziewczynę obok
- Najwidoczniej tak. - 17-latka wiedząc, że koleżanka już jej wszystko wyzna zatarła dłonie w oczekiwaniu na odpowiedź
Polka tylko wypuściła z siebie powietrze i usiadła na łóżku obok ciuchów. Wzięła głęboki oddech i popatrzyła na przyjaciółkę,
- Pamiętasz jak kilka dni temu wyszłam za Erikiem? - Polka zapytała, a Niemka zapytała i od razu wcięła się w przemowę
- Nie, nie mów, że Ty z Erikiem coś na boku. - uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna mówiła z nadzieją
- Czekaj... było fajnie, gdy nagle stanął przede mną, patrzył mi w oczy, zaczął padać deszcz i...
- I Cię pocałował, wiedziałam. - siostra Draxlera rzuciła się szczęśliwa na Natalię
- I zamiast mnie pocałować jak w komedii romantycznej powiedział „Deszcz we Włoszech”, a wtedy zaczęliśmy się śmiać i przemoczeni pobiegliśmy do domu.
- Co za... pip z niego. - Niemka mówiła z niedowierzaniem
- Oj nie mów tak, w końcu jestem z Mario, a Erik to jego kumpel...
[...w tym czasie/na plaży...]
Erik z Mario pomagali Dj'owi rozstawić potrzebny sprzęt i przy okazji nadzorowali pracę „sprzątaczek”, które miały wszystko przygotować na dzisiejszą noc.
- A Ty nie wiesz o co chodzi Natalii?
- A Ty chcesz o niej gadać? Serio? - Durm popatrzył na znajomego z lekką złością -
Kurde, dziś sylwester, ostatnia okazja by się w tym roku porządnie zabawić, a Ty przejmujesz się jedną z wielu lasek, bo możesz mieć każdą, a akurat ta nie daje Ci spokoju.
- Dobra, sory stary... widzę, że i Ty dziś nie w humorze.
- Jestem w świetnym humorze, ale wkurza już mnie słuchanie „Natalia to”, „Natalia tam to”. Co mnie ona interesuje?!
- Okey, nie było pytania, w ogóle nie było tematu.
Goetze widząc nie chęć Durma zakończył temat swojej dziewczyny. Kiedy już prawie wszystko było gotowe, 17-latek zauważył nadchodzących znajomych, ale oczywiście tylko tych, których było stać by przylecieć do Włoch na sylwestra organizowanego przez niego.
[…wieczorem...]
Wśród gości nie zabrakło... Lary, która już zmierzała w kierunku Mario w swojej krótkiej, czarnej, obcisłej sukience i w czarnych szpilkach. Chłopak stał oparty o blat baru, a w ręce trzymając szklankę z drinkiem. Na widok szczupłej blondynki tylko oblizał wargi, a następnie lekko przygryzł dolną część ust. Dziewczyna stanęła przy chłopaku, a że w pobliżu nie było Natalii na powitanie złożyła na jego ustach soczysty pocałunek. Niemiec bez żadnych wyrzutów położył dłonie na pośladkach dziewczyny i wiedząc, że nic mu nie grozi całował namiętnie blondynkę.
- Nawet nie wiesz ile na to czekałem. - na jego twarzy zawitał szeroki uśmiech
- Jeśli będziesz chciał możemy wszystko nadrobić. - nastolatka musnęła opuszkami palców udo 19-latka
- Może chodźmy do reszty. - chłopak zaproponował przymykając przy tym powieki oczu
Dziewczyna z lekkim wyrzutem uśmiechnęła się w jego kierunku i razem udali się do stolika przy którym siedział Erik z Cesarem i Catriną. Mario i Lara usiedli obok siebie, ale tak by mieli pełną swobodę.
- Słyszałeś Mario, Reus wyszedł dziś ze szpitala, a za dwa tygodnie ma znowu być dla nas dostępny. - oznajmił Silva
- To chyba dobrze nie? W końcu w tym roku trzeba dokopać tym dupkom z Monachijskiego „technikum”. - chłopaki tylko się zaśmiali
Kiedy wszyscy wesoło się bawili, Lara nie zamierzała się powstrzymywać i swoją dłonią niewidocznie dla innych dotykała przyrodzenia Goetzego.
- Jest fajnie, ale chodźmy gdzieś stąd, chcę Cię mieć na wyłączność. - siostra Reus'a cicho wyszeptała 19-latkowi
- Wiecie obiecałem starym, że pokażę Larze okolicę, studia i te sprawy. Niedługo wrócimy.
Młody Niemiec nie mogąc oprzeć się 18-latce znalazł wymówkę. Erik wyczuł, że coś jest nie tak, ale nie zamierzał go powstrzymywać. Wzrokiem szukał Natalii, ale kiedy ujrzał ją w w czerwonej sukience i czerwonych szpilkach zauważył jak za rękę trzyma ją wysoki brunet. Z góry wiedząc, że jest na przegranej pozycji nawet nie zamierzał do niej podbijać.
[...kilka minut później/pobliski domek...]
- Wreszcie jesteśmy sami. - dziewczyna mówiła z widocznym zachwytem
- A Ty jesteś tylko moja.
Chłopak przycisnął lekko dziewczynę do ściany, dłonie zacisnął na jej nadgarstkach, które miała obok swojej głowy i zaczął namiętnie całować przy czym próbował zdjąć buty techniką „buty o but”. Po chwili z chłopaka zniknęła koszula, spodnie oraz bielizna, a z dziewczyny sukienka i bielizna. Kiedy oboje już leżeli na łóżku usłyszeli pukanie do drzwi.
- Przykryj się.
Mario wstał, chwycił leżący obok szlafrok, założył go i podszedł do drzwi, uchylił je, a przed oczami zobaczył Draxlera.
- Czego?!
Draxler widząc kumpla był trochę zdziwiony, bo wiedział, że Natalia przebywa na imprezie.
- Masz fajki?!
- Nie palę i wypad mi stąd! A i niczego nie widziałeś!
Powiedział z oburzeniem i trzasnął drzwiami, a po chwili zaczął kontynuować to co zaczął z Larą.
[...w tym samym czasie...]
Natalia u boku Facundo, którego zabrała jako osobę towarzyszącą świetnie się bawiła i nie odczuwała braku Mario przy niej. Można rzec, że czasami nawet miała myśli, że to co jest pomiędzy nią a Mario to tylko przyzwyczajenie. Przy Facundo nabierała jakby nowej świeżości i chęci do życia.
- I jak? Podoba Ci się? Mam nadzieję, że nie jesteś zawiedziony, że tu ze mną jesteś.
Natalia wykrzyknęła do chłopaka by usłyszał tańcząc z nią przy głośnej muzyce.
- Może, może i nie żałuję, ale to dzięki Tobie. - Argentyńczyk posłał dziewczynie uroczy uśmiech – Bo gdybym nie widział Twoich pięknych oczu to bym się czuł źle.
- Uroczy jesteś wiesz. - dziewczyna stojąc na palcach ucałowała go w nosek
Kiedy 17-latka i 25-latek przednio się bawili, a Mario z Larą w domku letniskowym grzeszyli Erik i Jenny postanowili bawić się bez dwójki znajomych, zapomnieć o smutkach i wątpliwościach. Oboje w wyborowych nastrojach tańczyli, pili, rozmawiali, śmiali się wśród szkolnej elity, do której bez zarzutnie należeli. Kiedy zbliżała się magiczna godzina 00:00 wszyscy zebrali się nad wodą z kieliszkami szampana w dłoniach. Na tą okazję odnaleźli się nawet Mario i Lara, którzy podeszli razem po kilku godzinach spędzonych w łóżku. Goetze próbował odnaleźć w tłumie ludzi Natalię by to z nią przywitać Nowy Rok, ale bez skutecznie, bo ta „zaginęła” gdzieś wśród znajomych. Natalia stała z Facundo trzymając się za dłonie, a obok nich Erik i Jenny. Kiedy wybiła północ, a niebo rozjaśniły fajerwerki wszyscy krzyknęli z euforią „Szczęśliwego Nowego Roku” i napili się szampana.
- Wy jesteście najlepszymi przyjaciółmi! - rzekła Jędrzejczak i przytuliła się do przyjaciela i przyjaciółki oraz pocałowała ich w policzek – A Ty jesteś po prostu, bezapelacyjnie NAJLEPSZY!
Stanęła na palcach przy siatkarzu i złożyła na jego ustach soczysty pocałunek, nie wiedziała jednak, że siatkarz jest „podglądany” przez paparazzi, który robił 25-latkowi i jej zdjęcia przez cały pobyt na urlopie świątecznym. Po około jeszcze 3 godzinach zabawy na plaży wszyscy się rozeszli, a Sylwester Ancona na pewno przejdzie do historii urządzanych tu imprez. Natalia z Facundo wrócili trochę wcześniej gdyż dziewczyna nie chciała wpaść na Mario, a dodatkowo miała ochotę na ekscytujące pożegnanie z Argentyńczykiem.
--------------------------------------
Kolejny rozdział już jest i oddaję go w wasze ręce :D
Co sądzicie o zachowaniu Natalii?
Dobrze postępuje?
Zapraszam również na nowe opowiadanie:
http://du-bist-mein-schicksal.blogspot.com/
Mam nadzieję, że również przypadnie wam do gustu <3
Pozdrawiam i życzę miłego czytania :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
- Bo z takim kochanym chłopakiem jak ja.
Mario podszedł do dziewczyny i objął ją w pasie stojąc za nią, przy czym pocałował w policzek.
- Nie pozwalaj sobie, okey?! - 17-latka powiedziała unosząc głos
- Dobra, a Tobie co znowu? - młody Niemiec odsunął się od dziewczyny na kilka kroków
- Skoro jesteś inteligentny to się domyśl. - Polka zmierzyła go wzrokiem
- Ej, Mario, chodź mi pomóż ze sprzętem na plaży. - by przerwać narastającą kłótnię głos zabrał Erik pociągając przy tym kumpla za ramię
Kiedy „mężczyźni” wyszli do uśmiechniętej 17-latki podeszła z ciekawością w oczach Niemka, która chciała znać odpowiedź na pytanie „Co to miało być?”
- A więc moja kochana, tłumacz mi to wszystko.
- Co? To? Nic, w końcu sama mówiłaś, że powinnam dać mu nauczkę, a więc to robię. - nastolatka mówiła z lekkim zwątpieniem
- Ale stąd co mi wiadomo to spędziłaś noc z boskim Conte, całowałaś się z nim na oczach Mario i to już miał być koniec Twojej zemsty.
- Miał, ale najwidoczniej nie jest.
Dziewczyny w trakcie rozmowy przerzucały ciuchy szukając tych odpowiednich na dzisiejszy wieczór, który spędzą z przyjaciółmi na plaży witając Nowy Rok.
- Najwidoczniej to ja widzę, że chodzi o coś innego i pleas, nie mów, że nie. - Niemka pokazała przyjaciółce język i szturchnęła ją biodrem
- Najwidoczniej Ty mi nie dasz spokoju, nie ? - lekko chichocząc Polka zerknęła na dziewczynę obok
- Najwidoczniej tak. - 17-latka wiedząc, że koleżanka już jej wszystko wyzna zatarła dłonie w oczekiwaniu na odpowiedź
Polka tylko wypuściła z siebie powietrze i usiadła na łóżku obok ciuchów. Wzięła głęboki oddech i popatrzyła na przyjaciółkę,
- Pamiętasz jak kilka dni temu wyszłam za Erikiem? - Polka zapytała, a Niemka zapytała i od razu wcięła się w przemowę
- Nie, nie mów, że Ty z Erikiem coś na boku. - uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna mówiła z nadzieją
- Czekaj... było fajnie, gdy nagle stanął przede mną, patrzył mi w oczy, zaczął padać deszcz i...
- I Cię pocałował, wiedziałam. - siostra Draxlera rzuciła się szczęśliwa na Natalię
- I zamiast mnie pocałować jak w komedii romantycznej powiedział „Deszcz we Włoszech”, a wtedy zaczęliśmy się śmiać i przemoczeni pobiegliśmy do domu.
- Co za... pip z niego. - Niemka mówiła z niedowierzaniem
- Oj nie mów tak, w końcu jestem z Mario, a Erik to jego kumpel...
[...w tym czasie/na plaży...]
Erik z Mario pomagali Dj'owi rozstawić potrzebny sprzęt i przy okazji nadzorowali pracę „sprzątaczek”, które miały wszystko przygotować na dzisiejszą noc.
- A Ty nie wiesz o co chodzi Natalii?
- A Ty chcesz o niej gadać? Serio? - Durm popatrzył na znajomego z lekką złością -
Kurde, dziś sylwester, ostatnia okazja by się w tym roku porządnie zabawić, a Ty przejmujesz się jedną z wielu lasek, bo możesz mieć każdą, a akurat ta nie daje Ci spokoju.
- Dobra, sory stary... widzę, że i Ty dziś nie w humorze.
- Jestem w świetnym humorze, ale wkurza już mnie słuchanie „Natalia to”, „Natalia tam to”. Co mnie ona interesuje?!
- Okey, nie było pytania, w ogóle nie było tematu.
Goetze widząc nie chęć Durma zakończył temat swojej dziewczyny. Kiedy już prawie wszystko było gotowe, 17-latek zauważył nadchodzących znajomych, ale oczywiście tylko tych, których było stać by przylecieć do Włoch na sylwestra organizowanego przez niego.
[…wieczorem...]
Wśród gości nie zabrakło... Lary, która już zmierzała w kierunku Mario w swojej krótkiej, czarnej, obcisłej sukience i w czarnych szpilkach. Chłopak stał oparty o blat baru, a w ręce trzymając szklankę z drinkiem. Na widok szczupłej blondynki tylko oblizał wargi, a następnie lekko przygryzł dolną część ust. Dziewczyna stanęła przy chłopaku, a że w pobliżu nie było Natalii na powitanie złożyła na jego ustach soczysty pocałunek. Niemiec bez żadnych wyrzutów położył dłonie na pośladkach dziewczyny i wiedząc, że nic mu nie grozi całował namiętnie blondynkę.
- Nawet nie wiesz ile na to czekałem. - na jego twarzy zawitał szeroki uśmiech
- Jeśli będziesz chciał możemy wszystko nadrobić. - nastolatka musnęła opuszkami palców udo 19-latka
- Może chodźmy do reszty. - chłopak zaproponował przymykając przy tym powieki oczu
Dziewczyna z lekkim wyrzutem uśmiechnęła się w jego kierunku i razem udali się do stolika przy którym siedział Erik z Cesarem i Catriną. Mario i Lara usiedli obok siebie, ale tak by mieli pełną swobodę.
- Słyszałeś Mario, Reus wyszedł dziś ze szpitala, a za dwa tygodnie ma znowu być dla nas dostępny. - oznajmił Silva
- To chyba dobrze nie? W końcu w tym roku trzeba dokopać tym dupkom z Monachijskiego „technikum”. - chłopaki tylko się zaśmiali
Kiedy wszyscy wesoło się bawili, Lara nie zamierzała się powstrzymywać i swoją dłonią niewidocznie dla innych dotykała przyrodzenia Goetzego.
- Jest fajnie, ale chodźmy gdzieś stąd, chcę Cię mieć na wyłączność. - siostra Reus'a cicho wyszeptała 19-latkowi
- Wiecie obiecałem starym, że pokażę Larze okolicę, studia i te sprawy. Niedługo wrócimy.
Młody Niemiec nie mogąc oprzeć się 18-latce znalazł wymówkę. Erik wyczuł, że coś jest nie tak, ale nie zamierzał go powstrzymywać. Wzrokiem szukał Natalii, ale kiedy ujrzał ją w w czerwonej sukience i czerwonych szpilkach zauważył jak za rękę trzyma ją wysoki brunet. Z góry wiedząc, że jest na przegranej pozycji nawet nie zamierzał do niej podbijać.
[...kilka minut później/pobliski domek...]
- Wreszcie jesteśmy sami. - dziewczyna mówiła z widocznym zachwytem
- A Ty jesteś tylko moja.
Chłopak przycisnął lekko dziewczynę do ściany, dłonie zacisnął na jej nadgarstkach, które miała obok swojej głowy i zaczął namiętnie całować przy czym próbował zdjąć buty techniką „buty o but”. Po chwili z chłopaka zniknęła koszula, spodnie oraz bielizna, a z dziewczyny sukienka i bielizna. Kiedy oboje już leżeli na łóżku usłyszeli pukanie do drzwi.
- Przykryj się.
Mario wstał, chwycił leżący obok szlafrok, założył go i podszedł do drzwi, uchylił je, a przed oczami zobaczył Draxlera.
- Czego?!
Draxler widząc kumpla był trochę zdziwiony, bo wiedział, że Natalia przebywa na imprezie.
- Masz fajki?!
- Nie palę i wypad mi stąd! A i niczego nie widziałeś!
Powiedział z oburzeniem i trzasnął drzwiami, a po chwili zaczął kontynuować to co zaczął z Larą.
[...w tym samym czasie...]
Natalia u boku Facundo, którego zabrała jako osobę towarzyszącą świetnie się bawiła i nie odczuwała braku Mario przy niej. Można rzec, że czasami nawet miała myśli, że to co jest pomiędzy nią a Mario to tylko przyzwyczajenie. Przy Facundo nabierała jakby nowej świeżości i chęci do życia.
- I jak? Podoba Ci się? Mam nadzieję, że nie jesteś zawiedziony, że tu ze mną jesteś.
Natalia wykrzyknęła do chłopaka by usłyszał tańcząc z nią przy głośnej muzyce.
- Może, może i nie żałuję, ale to dzięki Tobie. - Argentyńczyk posłał dziewczynie uroczy uśmiech – Bo gdybym nie widział Twoich pięknych oczu to bym się czuł źle.
- Uroczy jesteś wiesz. - dziewczyna stojąc na palcach ucałowała go w nosek
Kiedy 17-latka i 25-latek przednio się bawili, a Mario z Larą w domku letniskowym grzeszyli Erik i Jenny postanowili bawić się bez dwójki znajomych, zapomnieć o smutkach i wątpliwościach. Oboje w wyborowych nastrojach tańczyli, pili, rozmawiali, śmiali się wśród szkolnej elity, do której bez zarzutnie należeli. Kiedy zbliżała się magiczna godzina 00:00 wszyscy zebrali się nad wodą z kieliszkami szampana w dłoniach. Na tą okazję odnaleźli się nawet Mario i Lara, którzy podeszli razem po kilku godzinach spędzonych w łóżku. Goetze próbował odnaleźć w tłumie ludzi Natalię by to z nią przywitać Nowy Rok, ale bez skutecznie, bo ta „zaginęła” gdzieś wśród znajomych. Natalia stała z Facundo trzymając się za dłonie, a obok nich Erik i Jenny. Kiedy wybiła północ, a niebo rozjaśniły fajerwerki wszyscy krzyknęli z euforią „Szczęśliwego Nowego Roku” i napili się szampana.
- Wy jesteście najlepszymi przyjaciółmi! - rzekła Jędrzejczak i przytuliła się do przyjaciela i przyjaciółki oraz pocałowała ich w policzek – A Ty jesteś po prostu, bezapelacyjnie NAJLEPSZY!
Stanęła na palcach przy siatkarzu i złożyła na jego ustach soczysty pocałunek, nie wiedziała jednak, że siatkarz jest „podglądany” przez paparazzi, który robił 25-latkowi i jej zdjęcia przez cały pobyt na urlopie świątecznym. Po około jeszcze 3 godzinach zabawy na plaży wszyscy się rozeszli, a Sylwester Ancona na pewno przejdzie do historii urządzanych tu imprez. Natalia z Facundo wrócili trochę wcześniej gdyż dziewczyna nie chciała wpaść na Mario, a dodatkowo miała ochotę na ekscytujące pożegnanie z Argentyńczykiem.
--------------------------------------
Kolejny rozdział już jest i oddaję go w wasze ręce :D
Co sądzicie o zachowaniu Natalii?
Dobrze postępuje?
Zapraszam również na nowe opowiadanie:
http://du-bist-mein-schicksal.blogspot.com/
Mam nadzieję, że również przypadnie wam do gustu <3
Pozdrawiam i życzę miłego czytania :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
piątek, 8 kwietnia 2016
Rozdział X
Następnego ranka kiedy się obudziłam leżałam sama, całkowicie nagusieńka w łóżku, przykryta śnieżnobiałą kołdrą. Przetarłam oczy, przeczesałam lewą dłonią swoje włosy i rozejrzałam się wokoło. Nigdzie nie było Facundo, a więc postanowiłam, że czym prędzej się ubiorę. By potem mu ponownie nie ulec, czym prędzej poznajdowałam swoje rzeczy, jednak wiedziałam, że jeśli wrócę do domu w sukience z poprzedniego wieczora chłopaki będą mieć do mnie wyrzuty, a zwłaszcza Mario. Dlatego postanowiłam napisać do Jenny wiadomość by przyniosła mi luźne ubrania i wzięła jakąś torbę na moje graty. Miałam tylko nadzieję, że o godz. 7:46 już nie śpi i szybko się zjawi w pokoju Facu. Będąc zdesperowaną by nie chodzić w sukience założyłam koszulkę Argentyńczyka, miałam szczęście, że jest wyższy ode mnie i jego ciuch wygląda na mnie jak worek na kartofle. Jednak musiałam to jakoś przeżyć dopóki nie zjawi się Jenny z moimi ciuchami. Chwilę po tym jak się ubrałam do pokoju z tacą wszedł Conte, widząc go zrobiłam wielkie oczy.
- Po pierwsze pozwoliłam sobie pożyczyć na moment Twoją koszulkę, a po drugie mam nadzieję, że to dla mnie, bo jestem strasznie głodna.
- Po pierwsze to Ci ładnie w moich koszulkach, a po drugie to coś za coś. - chłopak schował za siebie tacę, a jedną ręką dłonią wskazał na swoje usta
- Głupek.
Podszedłam do niego i go namiętnie pocałowałam, a jego dłoń przesunęła się na jeden z moich pośladków. Czując jego dotyk na moim tyłku zabrałam jego dłoń i po chwili całowania odsunęłam się zabierając tacę z jedzeniem i piciem. Następnie usiadłam na łóżku, a tacę położyłam obok siebie. Po całym pokoju rozprzestrzenił się zapach świeżych gofrów z bitą śmietaną i wiśniami. W szklance do ponad połowy był nalany sok wiśniowy. Po chwili patrzenia na jedzenie wzięłam się za konsumowanie śniadania.
- A i tak w ogóle, możliwe, że pewna dziewczyna tu przyjdzie.
Dodałam po przegryzieniu pierwszego kęsa i popiciu go napojem. 25-latek zrobił wielkie oczy słysząc moje słowa.
- Moja przyjaciółka.
Powiedziałam kręcąc głową i widząc mały niepokój na jego twarzy. Patrząc na Facundo i rozmyślając przez głowę przeleciała mi myśl, że to co się stało minionej nocy to prawie tak jakbym się przespała z własnym wychowawcą.
- Facu, możesz mi podać swoją komórkę? - uniosłem brew ku górze - Położyłam ją na stoliku w drugim pokoju.
Chłopak wypuszczając z siebie powietrze nic nie powiedział i tylko poszedłem po telefon, a po chwili mi go przyniósł. Kiedy zjadłam połowę gofra i wypiłam ok. połowy picia odłożyłam jedzenie i sok na tacę. Chwyciłam telefon i wybrałam numer kierunkowy do Niemiec, a następnie wpisałam numer Kuby. Po kilku sygnałach usłyszałam zaspany głos 20-letniego piłkarza.
- Słu...ucham. - zapewne ziewając zaczął Rzeźniczak
- No hej Kubuś, to ja Natalia. Wiesz może co z Marco? - mówiłam po Niemiecku by Conte nie mógł mnie zrozumieć
- Dziewczyno, oszalałaś?! Kto normalny dzwoni o godz. - przez chwilę chłopak się nie odzywał - O godz. 8:00 do ludzi i ich budzić?!
- Normalny? No przecież, że ja. - zachichotałam się - To wiesz co z nim?
- Leo coś tam mówił, że będą go trzymać do 10 w szpitalu, ale rokowania są pomyślne. - 20-latek zaczął już mówić normalnie i co ciekawe, zamiast odpowiadać mi po Niemiecku, mówił po polsku
- I tylko tyle?! Nic więcej?!
- Jej, opanuj emocje. Mówię to co słyszałem od Leo. A zresztą co Ci tak go szkoda? Zakochałaś się czy co?
- Ja?! Że w Reus'ie?! - zaczęłam mówić z trudem, ale tak by się nie poznał - To tylko nauczyciel, pff. Dobra muszę kończyć, bo z Jenny wybrałam się na spacer. Pa, kocham.
- Hej, też.
Krótka odpowiedź chłopaka i się rozłączyłam. Po czym oddałam telefon Facu i dokończyłam śniadanie.
- Nie używaj tego numeru, bo to brata.
Powiedziałam stanowczym głosem, gdy ktoś zaczął pukać do drzwi pokoju. Gestem ręki wysłałam 25-latka by poszedł otworzyć, a sama dojadłam gofra i dopiłam sok. Bez żadnego "Hej" ni nic, do pokoju, a następnie do pomieszczenia gdzie siedziałam wparowała Jenny. Widząc jej zafascynowanie całym wydarzeniem, a z drugiej strony zdenerwowanie, że musiała tak wcześnie wstać, jedyne co zrobiłam to wstałam i ją przytuliłam by ostudzić jej zapał. Uniosłam wzrok na Conte, a ten westchnął i wyszedł na balkon.
- Nic nie mówię, jak coś to wyszłyśmy na spacer i dziękuję, że odczytałaś wiadomość. Ty sobie tu posiedź, a ja idę się przebrać.
Już nie chcąc słyszeć odpowiedzi szybko zabrałam torbę z rzeczami od przyjaciółki i szybkim krokiem udałam się do łazienki i zamknęłam się od środka. Wyjęłam swoje ubrania i zaczęłam się przebierać, jeszcze chwilę po tym jak byłam gotowa spędziłam w łazience, bo Jenny jest na tyle osobą "inteligentną", że wzięła mi szczotkę i mogłam jakoś uczesać swoje włosy. No niestety szczoteczki do zębów i jakichkolwiek kosmetyków mi nie wzięła. Po wyczesaniu włosów szczotkę włożyłam do torby, a ciuchy Facundo położyłam na koszu na brudne rzeczy. Popatrzyłam w swoje odbicie w lusterko, wzięłam głębszy oddech i po chwili wypuściłam powietrze kręcąc powoli głową i nie ciesząc się ze swojego postępowania. Zacisnęłam pięści i je puściłam, wzięłam się w garść i wyszłam z łazienki do przyjaciółki.
- Zbieramy się? - zerknęłam na nią
- Już? Tak bez niczego? Nawet mnie z nim nie poznasz? - mówiła oburzona
- Poznam, ale nie dziś. - popatrzyłam jej w oczy
Jenny wstała i razem ze mną udała się do drzwi.
- Facu! - krzyknęłam by usłyszał
Chłopak się odwrócił i wszedł do środka.
- My się zbieramy, jak coś to może się spotkamy znowu na imprezie. - wysłałam mu buziak - Pa.
- Pa.
Kiedy smutny chłopak odrzekł my już wyszłyśmy z pokoju i skierowałyśmy się do windy, a następnie do wyjścia z budynku. Draxler widziała, że nie mam ochotę na rozmowę i się nie odzywała. Całą drogę do domu Mario przeszłyśmy w milczeniu, bo chyba takiego milczenia mi trzeba było po ostatnich zdarzeniach. Mogłam jej w podświadomości dziękować za to, że jest tak wyrozumiała, i że dzięki niej jestem tym kim jestem, a nie dziewczynką bez własnego zdania, która siedzi w kącie i słucha się innych oraz wysłuchuje hejtów na swój temat. Kiedy weszłyśmy do środka budynku, chłopaki musieli jeszcze smacznie spać, bo nigdzie ich nie było. Na chwilę pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam do sypialni gdzie trzeba przyz pierwszy zdradził, ja nie jestem nim. Z nadzieją, że Goetze, który był pod wpływem alkoholu kiedy się wczoraj na jego oczach całowałam z Facu nic nie pamięta, położyłam się obok niego i mocno przytuliłam do jego ciepłego ciała. Chłopak pod wpływem mojego uścisku się obudził. Widząc jak się rozbudza "rzuciłam" mu się na szyję.
- Mario przepraszam, za to jak się wczoraj zachowywałam. Przepraszam, nie powinnam być taka oschła w stosunku do Ciebie. - powiedziałam i popatrzyłam mu głęboko w oczy
Zdezorientowany chłopak popatrzył w moje tęczówki i przytulił mnie do siebie. Swoją głowę wtuliłam w jego klatkę piersiową.nać słodko spał Mario. Na widok chłopaka się rozkleiłam, było mi wstyd za to co zrobiłam. Za to, że wykorzystałam Facundo do swojej zemsty i za to, że skrzywdziłam Mario. I nieważne, że to on mnie
- Kotek, spokojnie. Może wczoraj rano nie byłaś sobą, ale to nic strasznego. - otarł moją łezkę płynącą po lewym policzku
Słysząc, że 19-latek nie robi mi żadnych wyrzutów odnośnie wczorajszego wieczora strasznie się ucieszyłam. Usiadłam na chłopaku okrakiem i patrzę mu w oczy.
- Kocham Cię!
Zawołałam w jego kierunku i przykleiłam swoje usta do jego. 19-latek równie namiętnie odwzajemnia mój pocałunek, a jego dłonie leżą na moich pośladkach i co jakiś czas je lekko ściskają. Kiedy odkleiłam się od jego ust przytuliłam do niego, a na mojej twarzy widniał szeroki uśmiech. Jeszcze chwilę razem poleżeliśmy w łóżku, po czym ja wyszłam do salonu gdzie był już Erik z Jenny, a Mario zaczął się ubierać. 17-letni Niemiec na mój widok wcale nie wyglądał na zachwyconego, a wręcz na oburzonego.
[...kilka godzin później...]
Przyjaciele pobiegli do wody, a ja ułożyłam się wygodnie na ręczniku w samym bikini, a na moje ciało padały promienie słońca. Na oczy nasunęłam przeciwsłoneczne okulary, przymknęłam powieki i zaczęłam się w "spokoju" opalać. Podobno w wodzie szybciej można nabrać kolorku, ale jeśli nie umiesz pływać to lepiej do wody nie wchodź. Na plaży jest około 20'C, a to może napawać optymizmem, że opalić się uda. Kiedy leżałam sobie i szczęśliwie rozmyślałam nagle poczułam ucisk na kostkach i na ramionach. Otworzyłam oczy i zauważyłam, że Ci wariaci biegną ze mną do wody.
- Puśćcie! Mario! Erik! Zostaw Cie mnie!
Spanikowana zaczęłam krzyczeć, ale Niemcy nic sobie z tego nie robili, a wręcz przeciwnie byli tym rozbawieni. Nie mówiąc już o stojącej w wodzie po pas Jenny, która wszystkiemu się ze śmiechem przyglądała.
- Nie umiem pływać! - nie dawałam za wygraną się darłam
- To My Cię nauczymy! - zawołał rozochocony wrzuceniem mnie do wody Erik
Kiedy nastolatkowie wraz ze mną wbiegli do wody, a ja poczułam na swoim ciele krople wody wiedziałam, że już po mnie. I, że jeśli przeżyję to ich wszystkich ukatrupię. Zacisnęłam mocno zęby i zamknęłam powieki by nie widzieć swojej własnej "śmierci". Nagle uścisk zaginął, a ja zanurzyłam się w wodzie. Zaczęłam machać rękami i nieudolnie, ale jakoś wypłynęłam na powierzchnię, niestety po moich okularach ślad zaginął. Otarłam oczy z wody, przejechałam dłońmi po włosach i rozejrzał się na boki.
- Mario! Erik! Już po was! - wydarłam się na nich
Miałam szczęście, że woda sięgała mi tylko do bioder, bo kiedy zauważyłam rozbawionych chłopaków od razu do nich zaczęłam biec. Mężczyźni widząc jak zbliżam się w ich kierunku zaczęli uciekać i mijać innych turystów jak tyczki slalomowe. Po około 20-30sekundach gonitwy za nimi udało mi się złapać za rękę Erika i jakimś cudem go wywrócić na piasek. W skutek tego upadłam na chłopaka, chociaż to nie było jakieś okropne.
- Już po Tobie!
Zawołałam chichocząc, po moich słowach za siebie odwrócił się 17-latek i zobaczył, że mam jego towarzysza. Erik zaczął udawać przede mną bez bronnego, ale jego samego również śmieszyła cała zaistniała sytuacja. Nie wiedząc co mam zrobić odruchowo postanowiłam łaskotać kolegę z klasy.
- Ra...tun...ku! - 17-latek mówił "krztusząc" się śmiechem
[...] Siedzimy w czwórkę w salonie przy kominku gdzie pali się ogień popijając gorącą czekoladę. Jenny zaczęła opowiadać w swoim stylu z pełną mimiką twarzy i gestykulacją żart, który wszystkich rozbawił. Chociaż może nie sama treść jego, ale to co robiła z rękami i twarzą 17-latka. Draxler była jedną z najbardziej rozpoznawalnych dziewczyn w szkole i jeśli było jakieś zamieszanie z dziewczyną to ona robiła w nim za główną bohaterkę i to może dlatego przynajmniej raz na 2tygodnie była u dyrektora się tłumaczyć. Erik dopił czekoladę i wstał z łóżka i wolnym krokiem udał się w kierunku drzwi.
- Idę się przejść, niedługo wrócę. - Durm ze spokojem i lekkim uśmiechem zameldował
Chłopak wybrał się samotnie na spacer zabytkowymi uliczkami miasta. Był już wieczór, na niebie świecił księżyc i widniało tysiące jeśli nie miliony gwiazd. Natalia znalazła wymówkę i wyszła z domu i pobiegła w najbardziej prawdopodobnym kierunku, w którym mógł pójść Durm. Po około dwóch minutach dziewczyna go dogoniła i nie pozwoliła mu się wygonić do domu. Przyjaciele zaczęli prowadzić konwersację, kiedy chłopak stanął tuż przed samą dziewczyną. Ich twarze dzieli dosłownie kilkanaście milimetrów przestrzeni. Zaczyna padać deszcz, oboje patrzą sobie w oczy, dziewczyna delikatnie i niewinnie przygryza dolną wargę, chłopak powoli nawilżył swoje wargi ruchem języka. Wydaje się, że ich usta są coraz bliżej siebie, gdy nagle...
- Deszcz we Włoszech? - głos zabrał chłopak słodko się przy tym uśmiechając
Polka słysząc słowa chłopaka tylko zachichotała patrząc mu w oczy, a do pełnej komedii romantycznej zabrakło tylko pocałunku zakochanych - w tym przypadku tylko chłopak jest zakochany - w kroplach deszczu.
- Wracamy? - niewinnie zapytała dziewczyna
Chłopak by czym prędzej wrócić do ciepłego domku chwycił za rękę dziewczynę i oboje pobiegli w kierunku skąd przyszli. Po kilku minutach cali przemoczeni weszli do budynku, w którym już czekali na nich Mario i Jenny z... kolacją. Pierwszy raz od kiedy tu są całą czwórkę spotyka okazja by zjeść coś wspólnie przed pójściem spać, ale nie mogą jeszcze zapomnieć o horrorach, które mają obejrzeć.
- Idziemy się przebrać, ale wy tu nie podjadajcie.
"Rozkazała" dziewczyna wchodząc razem z Durmem po schodach. Oboje udali się do swoich pokoi i szybko by jak najszybciej dopaść do jedzenie założyli suche ciuchy. Pierwszy na dole okazał się być Erik, a dopiero kilka minut później na dół zeszła Natalia.
- No tak, ja zawsze ostatnia. - oznajmiła 17-letnia Polka śmiejąc się i schodząc po ostatnim schodku i kierując do stołu
- To już chyba tradycja, że Ty musisz się spóźnić. - "ripostę" rzuciła Jenny
Kiedy już wszyscy zasiedli do stołu, przyjaciele zaczęli konsumować przygotowane, a raczej zamówione przez Mario i Jenny spaghetti, popijając przy tym pepsi z kostkami lodu. Przy wspólnym jedzeniu nie zabrakło dowcipów z żadnej ze stron. Po kilkunastu minutach wspólnego czasu przy stole, znajomi zostawili puste i brudne talerze oraz sztućce. W czasie, gdy Mario wyjmował z szafki dwa kieliszki i dwie szklanki oraz whisky dla panów i czerwone wino dla pań, Erik wybrał jeden z licznej kolecji filmów horror. Jego wybór padł na "Lalka Annabelle". Każdy dostał "napój" procentowy i usadowił się na kanapie, która stała naprzeciwko 40calowego telewizora. Przykryci kocem by zasłonić się w najgorszych scenach zaczęli nocny seans. Dziewczyny nie zapomniały o chowaniu twarzy w klatkach piersiowych chłopaków. Wszyscy zasnęli około w 3/5 filmu, dobrze, że telewizor miał auto wyłączanie po pewnym czasie, bo rachunek za prąd byłby ogromny.
--------------------------------
Jest kolejny rozdział i mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu ;)
Powróciłam na blogu, ale ponownie zastanawiam się czy jest sens pisania dla jednej osoby... :(
Każda osoba, która chce bym odwiedziła jej opowiadanie niech zostawi link i krótki opis fabuły opowiadania w zakładce "Spam!" :>
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Kolejny rozdział = 5 komentarzy ;)
- Po pierwsze pozwoliłam sobie pożyczyć na moment Twoją koszulkę, a po drugie mam nadzieję, że to dla mnie, bo jestem strasznie głodna.
- Po pierwsze to Ci ładnie w moich koszulkach, a po drugie to coś za coś. - chłopak schował za siebie tacę, a jedną ręką dłonią wskazał na swoje usta
- Głupek.
Podszedłam do niego i go namiętnie pocałowałam, a jego dłoń przesunęła się na jeden z moich pośladków. Czując jego dotyk na moim tyłku zabrałam jego dłoń i po chwili całowania odsunęłam się zabierając tacę z jedzeniem i piciem. Następnie usiadłam na łóżku, a tacę położyłam obok siebie. Po całym pokoju rozprzestrzenił się zapach świeżych gofrów z bitą śmietaną i wiśniami. W szklance do ponad połowy był nalany sok wiśniowy. Po chwili patrzenia na jedzenie wzięłam się za konsumowanie śniadania.
- A i tak w ogóle, możliwe, że pewna dziewczyna tu przyjdzie.
Dodałam po przegryzieniu pierwszego kęsa i popiciu go napojem. 25-latek zrobił wielkie oczy słysząc moje słowa.
- Moja przyjaciółka.
Powiedziałam kręcąc głową i widząc mały niepokój na jego twarzy. Patrząc na Facundo i rozmyślając przez głowę przeleciała mi myśl, że to co się stało minionej nocy to prawie tak jakbym się przespała z własnym wychowawcą.
- Facu, możesz mi podać swoją komórkę? - uniosłem brew ku górze - Położyłam ją na stoliku w drugim pokoju.
Chłopak wypuszczając z siebie powietrze nic nie powiedział i tylko poszedłem po telefon, a po chwili mi go przyniósł. Kiedy zjadłam połowę gofra i wypiłam ok. połowy picia odłożyłam jedzenie i sok na tacę. Chwyciłam telefon i wybrałam numer kierunkowy do Niemiec, a następnie wpisałam numer Kuby. Po kilku sygnałach usłyszałam zaspany głos 20-letniego piłkarza.
- Słu...ucham. - zapewne ziewając zaczął Rzeźniczak
- No hej Kubuś, to ja Natalia. Wiesz może co z Marco? - mówiłam po Niemiecku by Conte nie mógł mnie zrozumieć
- Dziewczyno, oszalałaś?! Kto normalny dzwoni o godz. - przez chwilę chłopak się nie odzywał - O godz. 8:00 do ludzi i ich budzić?!
- Normalny? No przecież, że ja. - zachichotałam się - To wiesz co z nim?
- Leo coś tam mówił, że będą go trzymać do 10 w szpitalu, ale rokowania są pomyślne. - 20-latek zaczął już mówić normalnie i co ciekawe, zamiast odpowiadać mi po Niemiecku, mówił po polsku
- I tylko tyle?! Nic więcej?!
- Jej, opanuj emocje. Mówię to co słyszałem od Leo. A zresztą co Ci tak go szkoda? Zakochałaś się czy co?
- Ja?! Że w Reus'ie?! - zaczęłam mówić z trudem, ale tak by się nie poznał - To tylko nauczyciel, pff. Dobra muszę kończyć, bo z Jenny wybrałam się na spacer. Pa, kocham.
- Hej, też.
Krótka odpowiedź chłopaka i się rozłączyłam. Po czym oddałam telefon Facu i dokończyłam śniadanie.
- Nie używaj tego numeru, bo to brata.
Powiedziałam stanowczym głosem, gdy ktoś zaczął pukać do drzwi pokoju. Gestem ręki wysłałam 25-latka by poszedł otworzyć, a sama dojadłam gofra i dopiłam sok. Bez żadnego "Hej" ni nic, do pokoju, a następnie do pomieszczenia gdzie siedziałam wparowała Jenny. Widząc jej zafascynowanie całym wydarzeniem, a z drugiej strony zdenerwowanie, że musiała tak wcześnie wstać, jedyne co zrobiłam to wstałam i ją przytuliłam by ostudzić jej zapał. Uniosłam wzrok na Conte, a ten westchnął i wyszedł na balkon.
- Nic nie mówię, jak coś to wyszłyśmy na spacer i dziękuję, że odczytałaś wiadomość. Ty sobie tu posiedź, a ja idę się przebrać.
Już nie chcąc słyszeć odpowiedzi szybko zabrałam torbę z rzeczami od przyjaciółki i szybkim krokiem udałam się do łazienki i zamknęłam się od środka. Wyjęłam swoje ubrania i zaczęłam się przebierać, jeszcze chwilę po tym jak byłam gotowa spędziłam w łazience, bo Jenny jest na tyle osobą "inteligentną", że wzięła mi szczotkę i mogłam jakoś uczesać swoje włosy. No niestety szczoteczki do zębów i jakichkolwiek kosmetyków mi nie wzięła. Po wyczesaniu włosów szczotkę włożyłam do torby, a ciuchy Facundo położyłam na koszu na brudne rzeczy. Popatrzyłam w swoje odbicie w lusterko, wzięłam głębszy oddech i po chwili wypuściłam powietrze kręcąc powoli głową i nie ciesząc się ze swojego postępowania. Zacisnęłam pięści i je puściłam, wzięłam się w garść i wyszłam z łazienki do przyjaciółki.
- Zbieramy się? - zerknęłam na nią
- Już? Tak bez niczego? Nawet mnie z nim nie poznasz? - mówiła oburzona
- Poznam, ale nie dziś. - popatrzyłam jej w oczy
Jenny wstała i razem ze mną udała się do drzwi.
- Facu! - krzyknęłam by usłyszał
Chłopak się odwrócił i wszedł do środka.
- My się zbieramy, jak coś to może się spotkamy znowu na imprezie. - wysłałam mu buziak - Pa.
- Pa.
Kiedy smutny chłopak odrzekł my już wyszłyśmy z pokoju i skierowałyśmy się do windy, a następnie do wyjścia z budynku. Draxler widziała, że nie mam ochotę na rozmowę i się nie odzywała. Całą drogę do domu Mario przeszłyśmy w milczeniu, bo chyba takiego milczenia mi trzeba było po ostatnich zdarzeniach. Mogłam jej w podświadomości dziękować za to, że jest tak wyrozumiała, i że dzięki niej jestem tym kim jestem, a nie dziewczynką bez własnego zdania, która siedzi w kącie i słucha się innych oraz wysłuchuje hejtów na swój temat. Kiedy weszłyśmy do środka budynku, chłopaki musieli jeszcze smacznie spać, bo nigdzie ich nie było. Na chwilę pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam do sypialni gdzie trzeba przyz pierwszy zdradził, ja nie jestem nim. Z nadzieją, że Goetze, który był pod wpływem alkoholu kiedy się wczoraj na jego oczach całowałam z Facu nic nie pamięta, położyłam się obok niego i mocno przytuliłam do jego ciepłego ciała. Chłopak pod wpływem mojego uścisku się obudził. Widząc jak się rozbudza "rzuciłam" mu się na szyję.
- Mario przepraszam, za to jak się wczoraj zachowywałam. Przepraszam, nie powinnam być taka oschła w stosunku do Ciebie. - powiedziałam i popatrzyłam mu głęboko w oczy
Zdezorientowany chłopak popatrzył w moje tęczówki i przytulił mnie do siebie. Swoją głowę wtuliłam w jego klatkę piersiową.nać słodko spał Mario. Na widok chłopaka się rozkleiłam, było mi wstyd za to co zrobiłam. Za to, że wykorzystałam Facundo do swojej zemsty i za to, że skrzywdziłam Mario. I nieważne, że to on mnie
- Kotek, spokojnie. Może wczoraj rano nie byłaś sobą, ale to nic strasznego. - otarł moją łezkę płynącą po lewym policzku
Słysząc, że 19-latek nie robi mi żadnych wyrzutów odnośnie wczorajszego wieczora strasznie się ucieszyłam. Usiadłam na chłopaku okrakiem i patrzę mu w oczy.
- Kocham Cię!
Zawołałam w jego kierunku i przykleiłam swoje usta do jego. 19-latek równie namiętnie odwzajemnia mój pocałunek, a jego dłonie leżą na moich pośladkach i co jakiś czas je lekko ściskają. Kiedy odkleiłam się od jego ust przytuliłam do niego, a na mojej twarzy widniał szeroki uśmiech. Jeszcze chwilę razem poleżeliśmy w łóżku, po czym ja wyszłam do salonu gdzie był już Erik z Jenny, a Mario zaczął się ubierać. 17-letni Niemiec na mój widok wcale nie wyglądał na zachwyconego, a wręcz na oburzonego.
[...kilka godzin później...]
Przyjaciele pobiegli do wody, a ja ułożyłam się wygodnie na ręczniku w samym bikini, a na moje ciało padały promienie słońca. Na oczy nasunęłam przeciwsłoneczne okulary, przymknęłam powieki i zaczęłam się w "spokoju" opalać. Podobno w wodzie szybciej można nabrać kolorku, ale jeśli nie umiesz pływać to lepiej do wody nie wchodź. Na plaży jest około 20'C, a to może napawać optymizmem, że opalić się uda. Kiedy leżałam sobie i szczęśliwie rozmyślałam nagle poczułam ucisk na kostkach i na ramionach. Otworzyłam oczy i zauważyłam, że Ci wariaci biegną ze mną do wody.
- Puśćcie! Mario! Erik! Zostaw Cie mnie!
Spanikowana zaczęłam krzyczeć, ale Niemcy nic sobie z tego nie robili, a wręcz przeciwnie byli tym rozbawieni. Nie mówiąc już o stojącej w wodzie po pas Jenny, która wszystkiemu się ze śmiechem przyglądała.
- Nie umiem pływać! - nie dawałam za wygraną się darłam
- To My Cię nauczymy! - zawołał rozochocony wrzuceniem mnie do wody Erik
Kiedy nastolatkowie wraz ze mną wbiegli do wody, a ja poczułam na swoim ciele krople wody wiedziałam, że już po mnie. I, że jeśli przeżyję to ich wszystkich ukatrupię. Zacisnęłam mocno zęby i zamknęłam powieki by nie widzieć swojej własnej "śmierci". Nagle uścisk zaginął, a ja zanurzyłam się w wodzie. Zaczęłam machać rękami i nieudolnie, ale jakoś wypłynęłam na powierzchnię, niestety po moich okularach ślad zaginął. Otarłam oczy z wody, przejechałam dłońmi po włosach i rozejrzał się na boki.
- Mario! Erik! Już po was! - wydarłam się na nich
Miałam szczęście, że woda sięgała mi tylko do bioder, bo kiedy zauważyłam rozbawionych chłopaków od razu do nich zaczęłam biec. Mężczyźni widząc jak zbliżam się w ich kierunku zaczęli uciekać i mijać innych turystów jak tyczki slalomowe. Po około 20-30sekundach gonitwy za nimi udało mi się złapać za rękę Erika i jakimś cudem go wywrócić na piasek. W skutek tego upadłam na chłopaka, chociaż to nie było jakieś okropne.
- Już po Tobie!
Zawołałam chichocząc, po moich słowach za siebie odwrócił się 17-latek i zobaczył, że mam jego towarzysza. Erik zaczął udawać przede mną bez bronnego, ale jego samego również śmieszyła cała zaistniała sytuacja. Nie wiedząc co mam zrobić odruchowo postanowiłam łaskotać kolegę z klasy.
- Ra...tun...ku! - 17-latek mówił "krztusząc" się śmiechem
[...] Siedzimy w czwórkę w salonie przy kominku gdzie pali się ogień popijając gorącą czekoladę. Jenny zaczęła opowiadać w swoim stylu z pełną mimiką twarzy i gestykulacją żart, który wszystkich rozbawił. Chociaż może nie sama treść jego, ale to co robiła z rękami i twarzą 17-latka. Draxler była jedną z najbardziej rozpoznawalnych dziewczyn w szkole i jeśli było jakieś zamieszanie z dziewczyną to ona robiła w nim za główną bohaterkę i to może dlatego przynajmniej raz na 2tygodnie była u dyrektora się tłumaczyć. Erik dopił czekoladę i wstał z łóżka i wolnym krokiem udał się w kierunku drzwi.
- Idę się przejść, niedługo wrócę. - Durm ze spokojem i lekkim uśmiechem zameldował
Chłopak wybrał się samotnie na spacer zabytkowymi uliczkami miasta. Był już wieczór, na niebie świecił księżyc i widniało tysiące jeśli nie miliony gwiazd. Natalia znalazła wymówkę i wyszła z domu i pobiegła w najbardziej prawdopodobnym kierunku, w którym mógł pójść Durm. Po około dwóch minutach dziewczyna go dogoniła i nie pozwoliła mu się wygonić do domu. Przyjaciele zaczęli prowadzić konwersację, kiedy chłopak stanął tuż przed samą dziewczyną. Ich twarze dzieli dosłownie kilkanaście milimetrów przestrzeni. Zaczyna padać deszcz, oboje patrzą sobie w oczy, dziewczyna delikatnie i niewinnie przygryza dolną wargę, chłopak powoli nawilżył swoje wargi ruchem języka. Wydaje się, że ich usta są coraz bliżej siebie, gdy nagle...
- Deszcz we Włoszech? - głos zabrał chłopak słodko się przy tym uśmiechając
Polka słysząc słowa chłopaka tylko zachichotała patrząc mu w oczy, a do pełnej komedii romantycznej zabrakło tylko pocałunku zakochanych - w tym przypadku tylko chłopak jest zakochany - w kroplach deszczu.
- Wracamy? - niewinnie zapytała dziewczyna
Chłopak by czym prędzej wrócić do ciepłego domku chwycił za rękę dziewczynę i oboje pobiegli w kierunku skąd przyszli. Po kilku minutach cali przemoczeni weszli do budynku, w którym już czekali na nich Mario i Jenny z... kolacją. Pierwszy raz od kiedy tu są całą czwórkę spotyka okazja by zjeść coś wspólnie przed pójściem spać, ale nie mogą jeszcze zapomnieć o horrorach, które mają obejrzeć.
- Idziemy się przebrać, ale wy tu nie podjadajcie.
"Rozkazała" dziewczyna wchodząc razem z Durmem po schodach. Oboje udali się do swoich pokoi i szybko by jak najszybciej dopaść do jedzenie założyli suche ciuchy. Pierwszy na dole okazał się być Erik, a dopiero kilka minut później na dół zeszła Natalia.
- No tak, ja zawsze ostatnia. - oznajmiła 17-letnia Polka śmiejąc się i schodząc po ostatnim schodku i kierując do stołu
- To już chyba tradycja, że Ty musisz się spóźnić. - "ripostę" rzuciła Jenny
Kiedy już wszyscy zasiedli do stołu, przyjaciele zaczęli konsumować przygotowane, a raczej zamówione przez Mario i Jenny spaghetti, popijając przy tym pepsi z kostkami lodu. Przy wspólnym jedzeniu nie zabrakło dowcipów z żadnej ze stron. Po kilkunastu minutach wspólnego czasu przy stole, znajomi zostawili puste i brudne talerze oraz sztućce. W czasie, gdy Mario wyjmował z szafki dwa kieliszki i dwie szklanki oraz whisky dla panów i czerwone wino dla pań, Erik wybrał jeden z licznej kolecji filmów horror. Jego wybór padł na "Lalka Annabelle". Każdy dostał "napój" procentowy i usadowił się na kanapie, która stała naprzeciwko 40calowego telewizora. Przykryci kocem by zasłonić się w najgorszych scenach zaczęli nocny seans. Dziewczyny nie zapomniały o chowaniu twarzy w klatkach piersiowych chłopaków. Wszyscy zasnęli około w 3/5 filmu, dobrze, że telewizor miał auto wyłączanie po pewnym czasie, bo rachunek za prąd byłby ogromny.
--------------------------------
Jest kolejny rozdział i mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu ;)
Powróciłam na blogu, ale ponownie zastanawiam się czy jest sens pisania dla jednej osoby... :(
Każda osoba, która chce bym odwiedziła jej opowiadanie niech zostawi link i krótki opis fabuły opowiadania w zakładce "Spam!" :>
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Kolejny rozdział = 5 komentarzy ;)
środa, 2 marca 2016
Rozdział IX
Kiedy obudziłam się następnego dnia obok mnie nie było Mario, a z kuchni dochodziły głośne śmiechy, które co jakiś czas cichły zapewne ze względu na to, że jeszcze spałam. Pamiętając wszystko dokładnie z dzisiejszej nocy wstałam i udałam się do łazienki by obmyć twarz i od razu wcielić swój plan w życie. Obmyłam dokładnie twarz, umyłam zęby. Ubrałam przewiewną w pastelowym kolorze sukienkę i moje ulubione trampki. Włosy przeczesałam dokładnie i spięłam je lekko gumką tak by opadały na lewe ramię. Będąc gotowa zeszłam po drewnianych schodach na dół. W kuchni zastałam rozbawionych znajomych, w pierwszej kolejności podeszłam do Jenny, do której delikatnie się przytuliłam. Następny w mojej kolejce był Erik, który siedział obok Draxlerowej. Młody Durm otrzymał ode mnie całusa w policzek.
- Hej Mario. - ostatni w kolejce Goetze usłyszał ode mnie zwykłe "Hej"
W wyśmienitym humorze jeszcze w trakcie powitania z Mario podszedłam do lodówki, z której po głębszym przejrzeniu wyciągnęłam sok.
- "Hej Mario." - 19-latek mnie zacytował
- No tak miałam powiedzieć: "Cześć" zamiast "Hej".
Wzięłam szklankę i nalałam nalałam 3/4 niej soku. Odstawiłam karton do lodówki i zaczęłam sączyć sok. Erik i Jenny słysząc moją rozmowę z moim obecnym chłopakiem robili wielkie oczy na to jak się do niego zwracam. Goetze był zdezorientowany i nie wiedział o co mi chodzi. Czujnie mi się przygląda by jeśli to możliwe dowiedzieć się czegoś z moich oczu.
- Jenny, idziemy na miasto... na zakupy? - zapytałam biorąc z talerzyka, który stał na stole rogalika
- Możemy iść, a tak w ogóle Lara dzwoniła i mówiła, że z Marco lepiej, ale ma złamane dwa żebra i lewą rękę. - przyjaciółka informację o wychowawcy mówiła ze smutkiem w głosie
- I super, tylko zjem i ruszamy na zakupy. - zawołałam szczęśliwa, Lara po powrocie będzie miała ze mną problem i na pieńku, ale Marco temu co ona nie jest winna i postanowiłam, że nie przejdę obok tego obojętnie - Ale wczoraj się wybudził, więc jest już postęp. Teraz oby do przodu, a po przerwie świątecznej widzimy go na lekcjach, co nie? - powiedziałam z optymizmem w głosie
Jenny wyczuła, że coś planuje, bo kiedy Mario do mnie podszedł i chciał mnie pocałować w polik kopnęła mnie w nogę. Czując ostrzeżenie od przyjaciółki wstałam z krzesła tym samym uciekając zakłopotanemu chłopakowi. Stanęłam obok zlewu, dojadłam rogalika i dopiłam sok, szklankę umiejętnie umyłam i cicho zachichotałam widząc zdenerwowanego Mario. Jenny widząc bulwers Goetze, a tym samym ciekawa mojego zachowania w stosunku do niego wstała od stołu i zabrała głos.
- Natalia idziemy? - zapytała chcąc jak najszybciej wyjść z domu Mario
- Tak jasne, tylko jeszcze pójdę po telefon.
Oznajmiłam przyjaciółce i poszłam na górę po komórkę. Kiedy już wróciłam na dół, Mario chciał coś do mnie powiedzieć, ale go uprzedziłam.
- Wychodzimy i nie wiem kiedy wrócimy.
Wypowiedziałam ze zdecydowaniem w głosie i wyszłam z domu gdzie czekała już na mnie gotowa do drogi Jenny. Kiedy od szedłyśmy kilkadziesiąt metrów od miejsca obecnego zamieszkania Draxler zaczęła strasznie interesujący ją temat. Widziałam, że nie może powstrzymać się by nie zadać tego pytania.
- Co się stało z Mario? Opowiadaj szybko. - mówiła zaciekawiona
- Pamiętasz jak powiedziałaś "Na mały romans z Argentyńczykiem to mogłabyś sobie pozwolić [...]" ? -zwróciłam swój wzrok na dziewczynę idącą obok mnie, 17-latka tylko przytaknęła głową - A więc uważam, że ten pomysł z romansem wcale nie jest taki zły.
- Czekaj, czekaj, czy ja dobrze słyszę? Ty chcesz zdradzić tego "idealnego" Mario? - mówiąc to zrobiła wielkie oczy
- "Idealny" jak ty to mówisz to on nie jest, bo w końcu gdyby był to by z Larą do łóżka nie szedł. - wzruszyłam ramionami mówiąc ze spokojem - A w końcu musisz przyznać, że Facu jest lepszą partią niż Mario.
- Że co zrobił?! Że słucham?! Niech go dorwę w swoje ręce! - mówiła zbulwersowana Niemka - Pleas, nie mów, że chcesz go wykorzystać by odegrać się na tym zadufanym w sobie palancie?
- Jasne, że nie. Ale jak już zauważyłaś mój plan, który dopiero co się rozpoczął już zdąrzył zbulwersować Mario. - mówiłam szczęśliwa i pewna siebie - Ale Ty musisz mi pomóc i obiecać, że nic nie powiesz o tym Erikowi.
- Słucham pani Generał. - dziewczyna zasalutowała jak przed prawdziwym obliczem generała
Po pozytywnej reakcji przyjaciółki na moją prośbę zaczęłam jej wszystko dokładnie tłumaczyć i tak zeszła nam się cała droga do centrum miasta gdzie już czekały na nas otwarte sklepy. Po drodze mijałyśmy niczego sobie Włochów, a niektórzy nie mogli oderwać od nas wzroku. Wszedłyśmy do jednego ze sklepów i zaczęłyśmy przeglądać sukienki na dzisiejszy wieczór, który nie zamierzamy spędzać w domu. Ściągnęłam jedną z sukienek, która była wywieszona na wystawie. Po przymierzeniu i opinii przyjaciółki poszukałam jeszcze jakichś butów. Mój wybór padł na czarne szpilki z ćwiekami z tyłu. Teraz przyszła pora by doradzić Jenny, która wybrała również ciemną sukienkę i czarne szpilki. Wyglądała w nich bosko, a ja już się cieszyłam, że czas mija tak strasznie szybko.
[...w tym samym czasie/Mario i Erik...]
- Wiesz może co z Natalią? - zmartwiony Goetze odezwał się do Durma - Wiem, że ma Cie dobry kontakt.
- Sory stary, ale mnie samego dziwi jej zachowanie. - wzruszył bezradnie ramionami – Nie wiem jaka jest sytuacja pomiędzy wami, ale jeśli nic nie zrobiłeś to po prostu tak na nią działają Włochy. - 17-latka bawiła cała ta sytuacja - Ale jak jej się nie poprawi to przecież wieczorem będzie musiała Ci ulec. - młodzieniec wybuchł śmiechem, jednak nie mówiłam tego z przyjemnością, powiedział to by utrzymać pozytywny kontakt z Goetze
- Też fakt, więc nie mam się o co martwić. - z zadowoleniem oznajmił - Ja idę wziąć dłuuugą kąpiel, bo czuję, że ten dzień się zakończy wręcz perfekcyjnie. - opromieniony Niemiec mówiąc udał się w kierunku łazienki
- Tak, wręcz perfekcyjnie... - Erik cicho wyszeptał kiedy 19-latek wyszedł z balkonu
Młody Niemiec po chwili rozmyślań poszedł do siebie do pokoju gdzie zaczął przeszukiwać torbę w poszukiwaniu odpowiednich ciuchów na dzisiejszy wieczór. Z wszystkich możliwych ubrań wybrał jasne jeansy, czarną koszulę z czerwonym kołnierzykiem i ze wstawkami w rękawach. Do tego z oddzielnej torby na buty wyjął szare trampki. Po ok. 40-50 minutach czekania na to aż z łazienki wyjdzie Mario rozmyślał nad sensem tego dlaczego jest tu gdzie jest. Kiedy Goetze już w szlafroku wyszedł z łazienki od razu do niej skierował się Durm. 19-latek poszedł do sypialni, którą dzielił z Natalią i ze swojej torby zaczął wyciągać ciuchy, w które założy na dzisiejszy wypad do klubu. Najpierw w jego ręce trafiła czarna koszula z kratkami w odcieniu morskiego błękitu, następnie ciemne jeansy, a na końcu szare trampki.
[...około godz. 17:37/Facundo...]
Właśnie wracałem do domu z plaży, kiedy usłyszałem dźwięk swojego telefonu, a dokładnie refren utworu oznaczający wiadomość sms. Wyjął telefon z tylniej kieszonki i odczytał zawartość wiadomości.
"Pamiętasz mnie jeszcze? Jak nie, to jestem tą z WC w samolocie :3 Mówiłam, że może spotkamy się w jakimś klubie i pomyślałam, że to kiedyś może nastapić dziś tak ok. 20:00 w "The Delancey". Mam nadzieję, że się spotkamy."
Po przeczytaniu sms'a szybko odpisał pozytywną odpowiedź. Wiedząc, że jest jeszcze dużo czasu tym samym tempem jak wcześniej wracał do hotelu, w którym był zarejestrowany i miał pokój. Po kolejnych kilku minutach drogi dotarł do hotelu. Wszedł do środka i już szybszym krokiem udał się do windy, która prowadziła na jego piętro. Kiedy był już na odpowiednim piętrze prostym korytarzem skierował się na sam koniec i wszedł do ostatnich drzwi po prawo. Po gorącej i długiej kąpieli uczesał swoje włosy na prawy bok, jeszcze przed wyjściem zdążył coś zjeść na szybko. Na siebie założył białą koszulkę, na to czarną kurtkę, której nie zamierzał zapinać, a dolną partię ciała przyozdobił luźnymi, jasnymi spodniami, a na stopy założył czarne firmowe buty "Nike". Będąc już ubrany, a zegar wskazywał godz. 19:37 zszedł na dół, wcześniej jeszcze zamówił taxówkę. Musiał chwilę poczekać, ale potem wsiadł już do auta i udał się w stronę wskazanego miejsca.
[.....................................]
Kiedy wraz z Jenny wróciłam po zakupach do domu Mario nie zamierzałam zmieniać nastawienia do niego, a wcielić w życie kolejną fazę mojej zemsty, w której brała udział Draxler. Najpierw obie, ale pojedynczo się umyłyśmy, a następnie poszłyśmy się ubierać w nasze wyjściowe stroje. Kiedy jeszcze nie byłam gotowa poszłam do pokoju Erika by zamienić z nim parę słów.
- Heej. - powiedziałam szeroko się uśmiechając - Mam dla Ciebie propozycję
Usiadłam obok gotowego już chłopaka, który poprawiał swoje i tak idealnie ułożone włosy.
- Propozycję? Dla mnie? - zapytał zdziwiony odrywając swoje spojrzenie od lustra - A więc słucham. - uśmiechnął się w moim kierunku widząc, że jestem w samym szlafroku
- Pójdziesz dziś ze mną do klubu? Bo Jenny jakimś cudem i dziwnym trafem ubłagała Mario żeby to on robił jej za "partnera" dzisiejszej nocy, a więc chciałam zapytać czy Ty byś mógł mi tak towarzyszyć? - popatrzyłam na niego błagalnym spojrzeniem
- Znaczy się, że do klubu, a potem robimy co chcemy? - uniósł brew ku górze mówiąc to - Wiesz, sam nie wiem.
- Proszę Erik, proszę, proszę, proszę. - chwyciłam go za rękę i zrobiłam kocie oczka by się zgodził - Nie bądź taki i się zgódź.
- Ale dostanę buziaka. O tutaj. - wskazał na swój prawy policzek
- Jesteś kochany.
Uradowana pocałowałam go we wskazane miejsce.
- A zresztą co mi szkodzi. - dodałam szybko
Po czym złożyłam buziaka na jego drugim policzku, a następnie "pomaszerowałam" do sypialni, którą musiałam dzielić z jaśnie panem Mario. Kiedy wszedłam do środka nigdzie go nie było, a więc na spokojnie się ubrałam, uczesałam, zrobiłam lekki makijaż. Kiedy już wszyscy byli gotowi wraz ze mną poszliśmy do clubu, który leżał ok. 400-500metrów od posiadłości Mario. Chcąc jeszcze bardziej dopiec Mario złapałam Erika pod rękę i tak przeszłam z nim całą drogę. Nie chciałam wywinąć żadnego nie potrzebnego numeru, dlatego nie brałam telefonu do klubu. Kiedy już weszliśmy do środka ja wyszukiwałam swoim wzrokiem Argentyńczyka, z którym byłam umówiona. Jednak nigdzie go nie mogłam znaleźć, dlatego wyciągnęłam przyjaciółkę na parkiet i zaczęłam z nią tańczyć w rytm muzyki i z innymi osobami będącymi na parkiecie. Erik i Mario poszli zająć miejsce przy jednym ze stołów dla tak zwanych V.I.P'ów. Co chwilę wraz z Jenny wracałyśmy do chłopaków by napić się drinków, a potem znów wracałyśmy na parkiet. Gdyby przy jednej z piosenek wykonując obrót wpadłam na... Facundo. Widząc jego osobę na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. A Jenny widząc Argentyńczyka udała się do chłopaków.
- Idziemy się czegoś napić?! - wykrzyknął mi do ucha bym mogła usłyszeć w tym hałasie
Ja jedynie pokiwałam na jego pytanie i razem idąc za rękę by się nie zgubić poszliśmy do baru. Usiedliśmy na krzesłach skierowani do siebie.
- Dwa razy Mojito. - zawołał 25-latek do barmana
- Jedno, tylko z dwoma słomkami jakby można. - poprawiłam bruneta z uśmiechem na twarzy
Barman przytaknął i zabrał się za przyrządzanie naszego zamówienia.
- Gdzie się podziewałeś? - zapytałam z zaciekawieniem - A tak wogóle, świetnie wyglądasz.
- Dzięki, Ty też i to Ty upiękniasz dzisiejszą noc.
Po chwili nasz drink stał już tuż pomiędzy nami, a w nim były zamoczone dwie słomki. Patrząc na chłopaka przeniosłam wzrok na alkohol, a on już wiedział o co chodzi. Pochyliliśmy się nad szklanką z drinkiem i równo napiliśmy alkoholu. W tym momencie zaczęłam grać jedna z moich ulubionych w ostatnim czasie piosenek. Po chwili rozmowy zauważyłam, że Jenny wyciągnęła Mario na parkiet tak by mógł zobaczyć mnie i Facu razem.
- Pocałuj mnie! - krzyknęłam do chłopaka by usłyszał
Argentyńczyk słysząc słowa 17-letniej Polki zrobił wielkie oczy.
- No wstań i całuj! - ponownie krzyknęłam
Chłopak widząc jak nalega długo się nie zastanawiał. Zszedł z krzesła, stanął koło mnie, a ja lekko rozszerzyłam swoje nogi by Conte mógł być bliżej mnie. Pociągnęłam chłopaka za koszulkę i przykleiłam się do ust Facundo. Chłopak bez wahania swoje dłonie umieścił pod moimi udami i zaczął je masować. Swoje dłonie wplotłam we włosy bruneta i namiętnie całowałam go w usta z takim samym odwzajemnieniem ze strony 25-latka. Cała scena namiętnego pocałunku odbywa się na oczach 19-letniego Goetze, który nie mogąc wytrzymać tego widoku wybiegł w kierunku łazienek. Ja i Facu jeszcze przez chwilę rozkoszujemy się namiętnymi pocałunkami. Szczerze mówiąc nie mogłam się oprzeć ustom Argentyńczyka, jednak kiedy się od siebie odkleiliśmy z uśmiechem oblizałam języczkiem swoje usta. Wyciągnęłam go na parkiet i zaczęłam tańczyć w rytm trwającego utworu.
[...w tym samym czasie/reakcja Mario...]
19-latek widząc swoją dziewczynę całującą się z innym i dodatkowo jego dłonie na jej udach nie wytrzymał i pobiegł do łazienek. Jego drogą podążyła Jenny, by wysłuchać i zobaczyć postępowanie Goetze.
- Co za suka! - wykrzyknął na całą ubikację uderzając przy tym pięścią w ścianę
W tym momencie do łazienki weszła Jenny, która wszystko usłyszała.
- Słucham, że kto?! - zapytała bez większych obaw, że Mario coś jej zrobi - Trzeba było się zastanowić z kim się idzie do łóżka. No, bo jeśli myślisz, że sex z siostrą Reus'a zapewni Ci pierwsze miejsce w szkolnej drużynie i kapitańską opaskę to się mylisz. - 17-latka mówiła z zadowoleniem
- Weź stąd wyjdź! Jesteś taka sama jak ona!
- Proszę bardzo już mnie tu nie ma.
Nie zwracając uwagi na to co o niej mówi już dobrze wstawiony 19-latek, dziewczyna posłusznie wyszła z WC i udała się do Erika, potem z nim na parkiet.
[.....................................]
Z Facu w chwili obecnej bawiłam się lepiej niż mogłabym z Mario. Kilka wymian słów na parkiecie i oznajmiłam Jenny, że wychodzę z clubu z Facundo by się nie martwiła. Pod rękę z Facundo w wyborowych humorach podążyłam z nim do hotelu, a potem do jego pokoju. Kiedy byliśmy już w środku, a on zamknął drzwi zrzuciliśmy oboje buty z nóg. Objęłam jego szyję dłońmi, a chłopak podniósł mnie za pośladki i posadził na komodzie będącej przed wejściem do pomieszczenia gdzie stoi jego łóżku. Pośpiesznie zaczęłam zdejmować z niego kurtkę, a potem koszulkę i w tym samym czasie tonęłam w jego nieziemskich pocałunkach. Już sam zapach jego ciała mnie tak strasznie podniecał, a widok jego "wyrzeźbionego" ciała doprowadzał mnie do szału. Argentyńczyk zaczął zdejmować ze mnie sukienkę, którą rzucił gdzieś na podłogę, po chwili znalazłam się na jego łóżku, a nade mną miałam spojrzenie chłopaka. Moje usta przylgnęły do jego i z odwzajemniem namiętnie się całowaliśmy. Swoimi ciepłymi albo i gorącymi dłońmi zdjął ze mnie biustonosz i zaczął całować moją górną partię ciała, na szyi pozostawił mi malinkę. W trakcie gdy on całował moje ciało i masował moje piersi ja rozpięłam jego spodnie i z jego pomocą je zdjęłam. Po pieszczotach mojej górnej części ciała zszedł niżej i powoli zsunął ze mnie dolną część bielizny. Po pieszczotach w mojej dolnej partii zdjął swoje bokserki, a ja ujrzałam jego męskość. Po chwili mężczyzna już był we mnie, w początkowej fazie poruszał się powoli i delikatnie. Natomiast po jakimś czasie zaczął to robić szybciej, gwałtowniej i mocniej. Tak minęła nam upojna i fascynująca noc we dwoje.
------------------------------------------------
Rozdział IX napisany, a z największym trudem przyszło mi pasanie ostatniej sceny...
Mam nadzieję, że liczba czytelników się nie pomniejszyła w trakcie czytania :)
Wasze komentarze są straaasznie motywujące i chcę wam STRASZNIE PODZIĘKOWAĆ za to, że jesteście i mnie wspieracie ¦
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Następny rozdział = 5 komentarzy ;)
- Hej Mario. - ostatni w kolejce Goetze usłyszał ode mnie zwykłe "Hej"
W wyśmienitym humorze jeszcze w trakcie powitania z Mario podszedłam do lodówki, z której po głębszym przejrzeniu wyciągnęłam sok.
- "Hej Mario." - 19-latek mnie zacytował
- No tak miałam powiedzieć: "Cześć" zamiast "Hej".
Wzięłam szklankę i nalałam nalałam 3/4 niej soku. Odstawiłam karton do lodówki i zaczęłam sączyć sok. Erik i Jenny słysząc moją rozmowę z moim obecnym chłopakiem robili wielkie oczy na to jak się do niego zwracam. Goetze był zdezorientowany i nie wiedział o co mi chodzi. Czujnie mi się przygląda by jeśli to możliwe dowiedzieć się czegoś z moich oczu.
- Jenny, idziemy na miasto... na zakupy? - zapytałam biorąc z talerzyka, który stał na stole rogalika
- Możemy iść, a tak w ogóle Lara dzwoniła i mówiła, że z Marco lepiej, ale ma złamane dwa żebra i lewą rękę. - przyjaciółka informację o wychowawcy mówiła ze smutkiem w głosie
- I super, tylko zjem i ruszamy na zakupy. - zawołałam szczęśliwa, Lara po powrocie będzie miała ze mną problem i na pieńku, ale Marco temu co ona nie jest winna i postanowiłam, że nie przejdę obok tego obojętnie - Ale wczoraj się wybudził, więc jest już postęp. Teraz oby do przodu, a po przerwie świątecznej widzimy go na lekcjach, co nie? - powiedziałam z optymizmem w głosie
Jenny wyczuła, że coś planuje, bo kiedy Mario do mnie podszedł i chciał mnie pocałować w polik kopnęła mnie w nogę. Czując ostrzeżenie od przyjaciółki wstałam z krzesła tym samym uciekając zakłopotanemu chłopakowi. Stanęłam obok zlewu, dojadłam rogalika i dopiłam sok, szklankę umiejętnie umyłam i cicho zachichotałam widząc zdenerwowanego Mario. Jenny widząc bulwers Goetze, a tym samym ciekawa mojego zachowania w stosunku do niego wstała od stołu i zabrała głos.
- Natalia idziemy? - zapytała chcąc jak najszybciej wyjść z domu Mario
- Tak jasne, tylko jeszcze pójdę po telefon.
Oznajmiłam przyjaciółce i poszłam na górę po komórkę. Kiedy już wróciłam na dół, Mario chciał coś do mnie powiedzieć, ale go uprzedziłam.
- Wychodzimy i nie wiem kiedy wrócimy.
Wypowiedziałam ze zdecydowaniem w głosie i wyszłam z domu gdzie czekała już na mnie gotowa do drogi Jenny. Kiedy od szedłyśmy kilkadziesiąt metrów od miejsca obecnego zamieszkania Draxler zaczęła strasznie interesujący ją temat. Widziałam, że nie może powstrzymać się by nie zadać tego pytania.
- Co się stało z Mario? Opowiadaj szybko. - mówiła zaciekawiona
- Pamiętasz jak powiedziałaś "Na mały romans z Argentyńczykiem to mogłabyś sobie pozwolić [...]" ? -zwróciłam swój wzrok na dziewczynę idącą obok mnie, 17-latka tylko przytaknęła głową - A więc uważam, że ten pomysł z romansem wcale nie jest taki zły.
- Czekaj, czekaj, czy ja dobrze słyszę? Ty chcesz zdradzić tego "idealnego" Mario? - mówiąc to zrobiła wielkie oczy
- "Idealny" jak ty to mówisz to on nie jest, bo w końcu gdyby był to by z Larą do łóżka nie szedł. - wzruszyłam ramionami mówiąc ze spokojem - A w końcu musisz przyznać, że Facu jest lepszą partią niż Mario.
- Że co zrobił?! Że słucham?! Niech go dorwę w swoje ręce! - mówiła zbulwersowana Niemka - Pleas, nie mów, że chcesz go wykorzystać by odegrać się na tym zadufanym w sobie palancie?
- Jasne, że nie. Ale jak już zauważyłaś mój plan, który dopiero co się rozpoczął już zdąrzył zbulwersować Mario. - mówiłam szczęśliwa i pewna siebie - Ale Ty musisz mi pomóc i obiecać, że nic nie powiesz o tym Erikowi.
- Słucham pani Generał. - dziewczyna zasalutowała jak przed prawdziwym obliczem generała
Po pozytywnej reakcji przyjaciółki na moją prośbę zaczęłam jej wszystko dokładnie tłumaczyć i tak zeszła nam się cała droga do centrum miasta gdzie już czekały na nas otwarte sklepy. Po drodze mijałyśmy niczego sobie Włochów, a niektórzy nie mogli oderwać od nas wzroku. Wszedłyśmy do jednego ze sklepów i zaczęłyśmy przeglądać sukienki na dzisiejszy wieczór, który nie zamierzamy spędzać w domu. Ściągnęłam jedną z sukienek, która była wywieszona na wystawie. Po przymierzeniu i opinii przyjaciółki poszukałam jeszcze jakichś butów. Mój wybór padł na czarne szpilki z ćwiekami z tyłu. Teraz przyszła pora by doradzić Jenny, która wybrała również ciemną sukienkę i czarne szpilki. Wyglądała w nich bosko, a ja już się cieszyłam, że czas mija tak strasznie szybko.
[...w tym samym czasie/Mario i Erik...]
- Wiesz może co z Natalią? - zmartwiony Goetze odezwał się do Durma - Wiem, że ma Cie dobry kontakt.
- Sory stary, ale mnie samego dziwi jej zachowanie. - wzruszył bezradnie ramionami – Nie wiem jaka jest sytuacja pomiędzy wami, ale jeśli nic nie zrobiłeś to po prostu tak na nią działają Włochy. - 17-latka bawiła cała ta sytuacja - Ale jak jej się nie poprawi to przecież wieczorem będzie musiała Ci ulec. - młodzieniec wybuchł śmiechem, jednak nie mówiłam tego z przyjemnością, powiedział to by utrzymać pozytywny kontakt z Goetze
- Też fakt, więc nie mam się o co martwić. - z zadowoleniem oznajmił - Ja idę wziąć dłuuugą kąpiel, bo czuję, że ten dzień się zakończy wręcz perfekcyjnie. - opromieniony Niemiec mówiąc udał się w kierunku łazienki
- Tak, wręcz perfekcyjnie... - Erik cicho wyszeptał kiedy 19-latek wyszedł z balkonu
Młody Niemiec po chwili rozmyślań poszedł do siebie do pokoju gdzie zaczął przeszukiwać torbę w poszukiwaniu odpowiednich ciuchów na dzisiejszy wieczór. Z wszystkich możliwych ubrań wybrał jasne jeansy, czarną koszulę z czerwonym kołnierzykiem i ze wstawkami w rękawach. Do tego z oddzielnej torby na buty wyjął szare trampki. Po ok. 40-50 minutach czekania na to aż z łazienki wyjdzie Mario rozmyślał nad sensem tego dlaczego jest tu gdzie jest. Kiedy Goetze już w szlafroku wyszedł z łazienki od razu do niej skierował się Durm. 19-latek poszedł do sypialni, którą dzielił z Natalią i ze swojej torby zaczął wyciągać ciuchy, w które założy na dzisiejszy wypad do klubu. Najpierw w jego ręce trafiła czarna koszula z kratkami w odcieniu morskiego błękitu, następnie ciemne jeansy, a na końcu szare trampki.
[...około godz. 17:37/Facundo...]
Właśnie wracałem do domu z plaży, kiedy usłyszałem dźwięk swojego telefonu, a dokładnie refren utworu oznaczający wiadomość sms. Wyjął telefon z tylniej kieszonki i odczytał zawartość wiadomości.
"Pamiętasz mnie jeszcze? Jak nie, to jestem tą z WC w samolocie :3 Mówiłam, że może spotkamy się w jakimś klubie i pomyślałam, że to kiedyś może nastapić dziś tak ok. 20:00 w "The Delancey". Mam nadzieję, że się spotkamy."
Po przeczytaniu sms'a szybko odpisał pozytywną odpowiedź. Wiedząc, że jest jeszcze dużo czasu tym samym tempem jak wcześniej wracał do hotelu, w którym był zarejestrowany i miał pokój. Po kolejnych kilku minutach drogi dotarł do hotelu. Wszedł do środka i już szybszym krokiem udał się do windy, która prowadziła na jego piętro. Kiedy był już na odpowiednim piętrze prostym korytarzem skierował się na sam koniec i wszedł do ostatnich drzwi po prawo. Po gorącej i długiej kąpieli uczesał swoje włosy na prawy bok, jeszcze przed wyjściem zdążył coś zjeść na szybko. Na siebie założył białą koszulkę, na to czarną kurtkę, której nie zamierzał zapinać, a dolną partię ciała przyozdobił luźnymi, jasnymi spodniami, a na stopy założył czarne firmowe buty "Nike". Będąc już ubrany, a zegar wskazywał godz. 19:37 zszedł na dół, wcześniej jeszcze zamówił taxówkę. Musiał chwilę poczekać, ale potem wsiadł już do auta i udał się w stronę wskazanego miejsca.
[.....................................]
Kiedy wraz z Jenny wróciłam po zakupach do domu Mario nie zamierzałam zmieniać nastawienia do niego, a wcielić w życie kolejną fazę mojej zemsty, w której brała udział Draxler. Najpierw obie, ale pojedynczo się umyłyśmy, a następnie poszłyśmy się ubierać w nasze wyjściowe stroje. Kiedy jeszcze nie byłam gotowa poszłam do pokoju Erika by zamienić z nim parę słów.
- Heej. - powiedziałam szeroko się uśmiechając - Mam dla Ciebie propozycję
Usiadłam obok gotowego już chłopaka, który poprawiał swoje i tak idealnie ułożone włosy.
- Propozycję? Dla mnie? - zapytał zdziwiony odrywając swoje spojrzenie od lustra - A więc słucham. - uśmiechnął się w moim kierunku widząc, że jestem w samym szlafroku
- Pójdziesz dziś ze mną do klubu? Bo Jenny jakimś cudem i dziwnym trafem ubłagała Mario żeby to on robił jej za "partnera" dzisiejszej nocy, a więc chciałam zapytać czy Ty byś mógł mi tak towarzyszyć? - popatrzyłam na niego błagalnym spojrzeniem
- Znaczy się, że do klubu, a potem robimy co chcemy? - uniósł brew ku górze mówiąc to - Wiesz, sam nie wiem.
- Proszę Erik, proszę, proszę, proszę. - chwyciłam go za rękę i zrobiłam kocie oczka by się zgodził - Nie bądź taki i się zgódź.
- Ale dostanę buziaka. O tutaj. - wskazał na swój prawy policzek
- Jesteś kochany.
Uradowana pocałowałam go we wskazane miejsce.
- A zresztą co mi szkodzi. - dodałam szybko
Po czym złożyłam buziaka na jego drugim policzku, a następnie "pomaszerowałam" do sypialni, którą musiałam dzielić z jaśnie panem Mario. Kiedy wszedłam do środka nigdzie go nie było, a więc na spokojnie się ubrałam, uczesałam, zrobiłam lekki makijaż. Kiedy już wszyscy byli gotowi wraz ze mną poszliśmy do clubu, który leżał ok. 400-500metrów od posiadłości Mario. Chcąc jeszcze bardziej dopiec Mario złapałam Erika pod rękę i tak przeszłam z nim całą drogę. Nie chciałam wywinąć żadnego nie potrzebnego numeru, dlatego nie brałam telefonu do klubu. Kiedy już weszliśmy do środka ja wyszukiwałam swoim wzrokiem Argentyńczyka, z którym byłam umówiona. Jednak nigdzie go nie mogłam znaleźć, dlatego wyciągnęłam przyjaciółkę na parkiet i zaczęłam z nią tańczyć w rytm muzyki i z innymi osobami będącymi na parkiecie. Erik i Mario poszli zająć miejsce przy jednym ze stołów dla tak zwanych V.I.P'ów. Co chwilę wraz z Jenny wracałyśmy do chłopaków by napić się drinków, a potem znów wracałyśmy na parkiet. Gdyby przy jednej z piosenek wykonując obrót wpadłam na... Facundo. Widząc jego osobę na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. A Jenny widząc Argentyńczyka udała się do chłopaków.
- Idziemy się czegoś napić?! - wykrzyknął mi do ucha bym mogła usłyszeć w tym hałasie
Ja jedynie pokiwałam na jego pytanie i razem idąc za rękę by się nie zgubić poszliśmy do baru. Usiedliśmy na krzesłach skierowani do siebie.
- Dwa razy Mojito. - zawołał 25-latek do barmana
- Jedno, tylko z dwoma słomkami jakby można. - poprawiłam bruneta z uśmiechem na twarzy
Barman przytaknął i zabrał się za przyrządzanie naszego zamówienia.
- Gdzie się podziewałeś? - zapytałam z zaciekawieniem - A tak wogóle, świetnie wyglądasz.
- Dzięki, Ty też i to Ty upiękniasz dzisiejszą noc.
Po chwili nasz drink stał już tuż pomiędzy nami, a w nim były zamoczone dwie słomki. Patrząc na chłopaka przeniosłam wzrok na alkohol, a on już wiedział o co chodzi. Pochyliliśmy się nad szklanką z drinkiem i równo napiliśmy alkoholu. W tym momencie zaczęłam grać jedna z moich ulubionych w ostatnim czasie piosenek. Po chwili rozmowy zauważyłam, że Jenny wyciągnęła Mario na parkiet tak by mógł zobaczyć mnie i Facu razem.
- Pocałuj mnie! - krzyknęłam do chłopaka by usłyszał
Argentyńczyk słysząc słowa 17-letniej Polki zrobił wielkie oczy.
- No wstań i całuj! - ponownie krzyknęłam
Chłopak widząc jak nalega długo się nie zastanawiał. Zszedł z krzesła, stanął koło mnie, a ja lekko rozszerzyłam swoje nogi by Conte mógł być bliżej mnie. Pociągnęłam chłopaka za koszulkę i przykleiłam się do ust Facundo. Chłopak bez wahania swoje dłonie umieścił pod moimi udami i zaczął je masować. Swoje dłonie wplotłam we włosy bruneta i namiętnie całowałam go w usta z takim samym odwzajemnieniem ze strony 25-latka. Cała scena namiętnego pocałunku odbywa się na oczach 19-letniego Goetze, który nie mogąc wytrzymać tego widoku wybiegł w kierunku łazienek. Ja i Facu jeszcze przez chwilę rozkoszujemy się namiętnymi pocałunkami. Szczerze mówiąc nie mogłam się oprzeć ustom Argentyńczyka, jednak kiedy się od siebie odkleiliśmy z uśmiechem oblizałam języczkiem swoje usta. Wyciągnęłam go na parkiet i zaczęłam tańczyć w rytm trwającego utworu.
[...w tym samym czasie/reakcja Mario...]
19-latek widząc swoją dziewczynę całującą się z innym i dodatkowo jego dłonie na jej udach nie wytrzymał i pobiegł do łazienek. Jego drogą podążyła Jenny, by wysłuchać i zobaczyć postępowanie Goetze.
- Co za suka! - wykrzyknął na całą ubikację uderzając przy tym pięścią w ścianę
W tym momencie do łazienki weszła Jenny, która wszystko usłyszała.
- Słucham, że kto?! - zapytała bez większych obaw, że Mario coś jej zrobi - Trzeba było się zastanowić z kim się idzie do łóżka. No, bo jeśli myślisz, że sex z siostrą Reus'a zapewni Ci pierwsze miejsce w szkolnej drużynie i kapitańską opaskę to się mylisz. - 17-latka mówiła z zadowoleniem
- Weź stąd wyjdź! Jesteś taka sama jak ona!
- Proszę bardzo już mnie tu nie ma.
Nie zwracając uwagi na to co o niej mówi już dobrze wstawiony 19-latek, dziewczyna posłusznie wyszła z WC i udała się do Erika, potem z nim na parkiet.
[.....................................]
Z Facu w chwili obecnej bawiłam się lepiej niż mogłabym z Mario. Kilka wymian słów na parkiecie i oznajmiłam Jenny, że wychodzę z clubu z Facundo by się nie martwiła. Pod rękę z Facundo w wyborowych humorach podążyłam z nim do hotelu, a potem do jego pokoju. Kiedy byliśmy już w środku, a on zamknął drzwi zrzuciliśmy oboje buty z nóg. Objęłam jego szyję dłońmi, a chłopak podniósł mnie za pośladki i posadził na komodzie będącej przed wejściem do pomieszczenia gdzie stoi jego łóżku. Pośpiesznie zaczęłam zdejmować z niego kurtkę, a potem koszulkę i w tym samym czasie tonęłam w jego nieziemskich pocałunkach. Już sam zapach jego ciała mnie tak strasznie podniecał, a widok jego "wyrzeźbionego" ciała doprowadzał mnie do szału. Argentyńczyk zaczął zdejmować ze mnie sukienkę, którą rzucił gdzieś na podłogę, po chwili znalazłam się na jego łóżku, a nade mną miałam spojrzenie chłopaka. Moje usta przylgnęły do jego i z odwzajemniem namiętnie się całowaliśmy. Swoimi ciepłymi albo i gorącymi dłońmi zdjął ze mnie biustonosz i zaczął całować moją górną partię ciała, na szyi pozostawił mi malinkę. W trakcie gdy on całował moje ciało i masował moje piersi ja rozpięłam jego spodnie i z jego pomocą je zdjęłam. Po pieszczotach mojej górnej części ciała zszedł niżej i powoli zsunął ze mnie dolną część bielizny. Po pieszczotach w mojej dolnej partii zdjął swoje bokserki, a ja ujrzałam jego męskość. Po chwili mężczyzna już był we mnie, w początkowej fazie poruszał się powoli i delikatnie. Natomiast po jakimś czasie zaczął to robić szybciej, gwałtowniej i mocniej. Tak minęła nam upojna i fascynująca noc we dwoje.
------------------------------------------------
Rozdział IX napisany, a z największym trudem przyszło mi pasanie ostatniej sceny...
Mam nadzieję, że liczba czytelników się nie pomniejszyła w trakcie czytania :)
Wasze komentarze są straaasznie motywujące i chcę wam STRASZNIE PODZIĘKOWAĆ za to, że jesteście i mnie wspieracie ¦
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Następny rozdział = 5 komentarzy ;)
niedziela, 31 stycznia 2016
Rozdział VIII
Jak zawsze rano smacznie spała wtulona w poduszkę i w kołderkę. Jednak tym razem z krainy Morfeusza wyrwało ją i to "brutalnie" podskakiwanie siedzącego na jej biodrach Antka. Chłopiec był już ubrany w t-shirt z Batmanem i na to nałożoną niebiesko-biało-czarną koszulę w kratę, na jego nóżkach znajdują się ciemno niebieskie jeansy i czarne skarpetki.
- Ej, maluchu złaź ze mnie. - zaśmiała się mówiąc
Z trudem zdjęła z siebie 4-ero latka i posadziła go obok niej na łóżku, po chwili usłyszała kaszlnięcię. Skierowała swój wzrok na lewą część pokoju gdzie siedział na fotelu uśmiechnięty Mario. Początkowo myślałm, że to sen, ale szybko przetarła zaspane oczy i tylko utwierdziła się w fakcie, że to siedzący na jej fotelu Mario.
- A Ty co tu robisz? - zapytała zaciekawiona spoglądając na niego
- "A Ty co tu robisz?". - chłopak zaczął się przedrzeźniać - Jak chcesz to mogę iść. - zaproponował i wstał
- Oczywiście. - przytaknęła mu - Ale do mnie. - szybko dodała szeroko się do niego uśmiechając
19-latek odwzajemnił uśmiech i podszedł w kierunku dziewczyny. Lekko się uniosła z łóżka i przyciągnęła do siebie za koszulkę Niemca, po czym złożyła na jego ustach soczysty pocałunek. W tym samym czasie mały Peszko zasłonił z "przerażenia" oczka swoimi rączkami, a do pokoju wszedł Rafał. Kiedy usłyszeli dźwięk otwieranych drzwi było już za późno i 43-latek zobaczył zakochanych kiedy się całowali, jednak szybko Mario się ode niej odsunął.
- Przepraszam. - Rafał zaczął lekko speszony - Natalia jeśli możesz to zejdź na śniadanie, bo na Ciebie czekamy. - popatrzył na szatynkę jakby był zazdrosny - Mario również się przyłącz. - posłał w jego kierunku delikatny uśmieszek
- Tak, jasne. Tylko się ubiorę. - odrzekła optymistycznie, ale lekko nie zadowolona - Rafał czekaj. - zawołała do niego kiedy już chciał wychodzić - Mario weź Antka i zejdźcie na dół.
Młody niemiec tylko się uśmiechnął, wziął na ręce małego chłopczyka i wyszedł z pokoju, po czym udał się na dół.
- Zamknij drzwi, please. - powiedziała do ojczyma
Rzeźniczak zamknął drzwi i popatrzył na córkę.
- A teraz tu usiądź. - wskazała na miejsce obok niej
Mężczyzna wyglądał trochę na speszonego, ale usiadł obok i popatrzył przez chwilę w oczy dziewczyny. Chcąc nie chcąc przytuliła się przez chwilę do niego, po czym trochę odsunęła i popatrzyła na niego.
- Oboje wiemy co się wydarzyło, ale oboje powinniśmy o tym zapomnieć. - zaczęła poważny temat - Ty masz Edytę, ja jestem z Mario i nie chcę tego popsuć, zwłaszcza tego co łączy mnie i Mario. Było minęło, tak? Zresztą jesteś moim ojcem i nieważne, że nie biologicznym, ale ojcem. - popatrzyła mu w oczy
- Natalia... - zaczął długo - To co się stało, to było, ale to było przynajmniej dla mnie coś magicznego. - drugą część zdania mówił zdecydowanie ciszej - Ale wiem, że to był pierwszy i ostatni raz. Ostatnimi czasy trochę nasz kontakt się polepszył i chcę by ta droga się utrzymała. - uśmiechnął się szeroko
- Będzie okey, jeśli nie będzie wybryków. - z umiarkowaną siłą klapnęła go po kolanie
- Ej. - zrobił "złą" minę, a po chwili się cicho zaśmiał
- Dobra, idź na dół, a ja się ubiorę. - popatrzyła na mężczyznę cicho się chichocząc
Rafał wstał, pochylił się nad nią i ucałował w główkę dodając:
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. - odrzekła i lekko poklepała go po niższej partii pleców
Mężczyzny chwilę później już w pokoju nie było. Wstała i zaczęła przeglądać ciuchy, założyła jasne jeansy i zieloną dłuższą bluzkę. Poprawiła łóżku i kiedy poprawiała poduszkę zauważyła bilet lotniczy, a dokładnie do Włoch, a małym drukiem było napisane "Ancona". Na odwrocie zobaczyła nieudolny podpis Mario i dopisek "Erik & Jenny". Jedynie lekko się uśmiechnęła i schowała papierek do biurka. Zeszła na dół i dołączyła do siedzących przy stole osób. Zajęła miejsce obok Sławka, a naprzeciwko 19-letniego Niemca, który zawzięcie dyskutował o czymś z Kubą. Chwilę po jej przybyciu zaczęli jeść, no może z małym wyjątkiem jakim był Mario, który musiał zjeść w domu i teraz nie miał wielkiej ochoty. By nie wywoływać niepotrzebnych kontrowersji nie zamierzała nawet przy wszystkich zaczynać tematu biletu od Mario. W trakcie rodzinnego posiłku poczuła wibrację w telefonie oznaczającą sms'a. Nie mogła się powstrzymać i wyciągnęła komórkę z kieszeni aby odczytać zawartość nowej wiadomości.
"Ej Brzydula! Pamiętaj, że za pół godziny mamy paczki odebrać :)"
- Natalia, proszę nie przyjedzeniu. - oburzonym głosem uwagę zaczęła zwracać Edyta
- Już, tylko przeczytałam sms'a. - z wyrzutem odrzekła i schowała komórkę do kieszonki - A tak w ogóle to My już musimy się zbierać. - popatrzyła na Mario przy czym dopiła swoją herbatę
- Tak, faktycznie. Późno już się zrobiło. - 19-latek przyznał mi rację
Oboje powoli zaczęli wstawać od stołu, gdy nagle po domu rozbrzmiał się głośny dźwięk dzwonka i głośne walenie do drzwi. Wszyscy byli trochę przerażeni to są sytuacją.
- Ja otworzę. - szybko powiedziała nastolatka i czym prędzej poszła w stronę drzwi
Będąc już pod drzwiami, szybko je otworzyła. Oczom Polki ukazała się zdenerwowana i zapłakana postać Lary.
- Lara co się stało? Czego płaczesz?
Wpuściła dziewczynę do środka i zaczęła mówić z troską i zainteresowaniem w głosie.
- Marco... On... - 17-latka mówiła połykając łzy - Miał wypadek... Zabrało go... pogotowie... - dziewczyna z płaczu prawie dławiła się swoimi łzami
Do przedpokoju wszedł Mario i stanął obok ukochanej.
- Co się stało? - zapytał zainteresowany Niemiec
- Marco miał wypadek. - powiedziała udając, że nie wywołuje to w niej takich emocji jak w Larze - Lara, spokojnie, będzie wszystko okey. - przytuliła ją do siebie - Marco z tego wyjdzie. - dłonią delikatnie otarła jej łzy z twarzy
Mario słysząc o wypadku Marco złapał się za głowę z niedowierzania.
- Ej, nie ma co tu stać. Natalia ubieraj się, jedziemy do niego. - pośpiesznie i bez żadnych skrupułów powiedział szatyn
Sama była przerażona tą wiadomością i chyba jeszcze bardziej niż Lara. Chwilę po słowach chłopaka zaczęła się ubierać. Kiedy skończyła zakładać buty poszła do jadalni i poinformowałam wszystkich, że nie wiem kiedy wróci, bo jadzie z Mario i Larą do szpitala gdzie leży Marco. Ta informacja poruszyła również rodziców nastolatki, Kubę i nawet Sławka z Ewą. Po zakomunikowaniu poszła po kurtkę i nawet jej nie zakładając wyszła na dwór gdzie już w samochodzie czekali na nią Mario i Lara. Wsiadła do pojazdu i dosłownie kilka sekund potem ruszyli spod domu do szpitala w centrum miasta. Wbiegli do budynku i szybko zapytali się w recepcji o Marco Reus'a. Pielęgniarka, która przechodziła właśnie obok usłyszała pytanie i widząc zdenerwowanie i zdeterminowanie młodzieńców zaczepiła ich i nie pytając nawet czy są z rodziny skierowała przyjaciół na 2 piętro do sali nr. 81. Szybko podziękowali jej za pomoc i pośpiesznym krokiem poszli do windy, która zmierzała na wyższe piętra. Kiedy winda zatrzymała się na drugim piętrze wyszli z niej i kierowali się korytarzem prosto rozglądając po numerach sal i szukając "81". Dla Natalii droga do sali Marco wydłużała się z każdymi ominiętymi drzwiami, tym bardziej, że wydawało jej się, że ten korytarz jest pusty i szary, a ona sama nim biegnie w poszukiwaniu 25-latka. W pewnym momencie ujrzeli na jednych z drzwi nr. 81 gdzie weszli. Mężczyzna był po podłączany do różnych kabelków i ciągle coś wydawało strasznie piskliwy dźwięk. Stanęła przy oparciu od strony nóg jego łóżka. Nie mogła uwierzyć, że Marco w tej chwili walczy o życie, że jemu coś takiego się przydarzyło. Swoimi dłońmi zakryła twarz po której spływały łzy. Lara usiadła na krześle obok łóżka i chwyciła 25-latka za lewą dłoń. Powoli podszedł do Polki Mario, który lekko złapał ją za ramiona.
- Kotek, nic mu nie będzie. - chłopak cicho zapewnił przy czym pocałował ją w ramię
- Nie powinno go tu być. - cicho wymamrotała ocierając łzy
W kieszonce spodni poczuła wibrację, wyjęła komórkę i sprawdziła kto to. Jak się okazało był to zniecierpliwiony Erik.
- Mario jedź z Larą po odbiór paczek, a ja tu zostanę. - odwróciła głowę w kierunku dorosłego chłopaka - Potem ja bym do was doszła, jakbyście jechali do dzieciaków. - powiedziała patrząc mu w tęczówki
- Dobrze, a i dziś wylatujemy. - oznajmił lekko się uśmiechając
Na jego ostatnie słowa zrobiła wielką minę, kiedy patrzyła na Mario.
- Lara jedź z Mario, ja z nim zostanę. - powiedziała podchodząc do dziewczyny
W tym samym czasie stan Marco zaczął się pogarszać, a do sali wbiegł lekarz i zaapelował do nich by wyszli. Jak kazał tak zrobili, stanęli przy oknie od sali i coraz bardziej denerwowani patrzyli co się dzieje.
- Dobrze, ale proszę jak coś będzie się działo to dzwoń, pisz. Nie zwlekaj z tym, błagam. - poddenerwowana 17-latka zaczęła wyliczać
- Lara spokojnie, jak coś się będzie działo to Cię poinformuję, teraz lekarze chyba już zaczęli opanowywać sytuację. - złapała ją lekko za barki i popatrzyła w oczy - Tak? Tak, a teraz jedź z Mario. - delikatnie i w tej sytuacji ciężko uniosła kącik ust ku górze
Siostra Marco kiwnęła głową, po czym zabrał ją Mario i poszli do windy. Pola stała przed salą Reus'a jeszcze z ok. 10minut, po czym lekarz pozwolił jej wejść do środka. Jednak nie mogła przemęczać 25-latka rozmową, gdyż właśnie lekarze uregulowali jego rytm serca, więc usiadłam obok niego i niepewnie chwyciła jego dłoń w swoje, pochyliła się i ją czule ucałowała.
- Będzie dobrze, wiem, że pan stąd szybko wyjdzie. - cicho wyszeptała patrząc na niego i trzymając jego dłoń
[...w tym samym czasie...]
Do kościelnej zachrystii wszedł Mario z Larą, w środku już byli m.in. Erik, Jenny, Mo i Alex. Wszystkim od razu podejrzane się zrobiło, że Goetze przyjechał z siostrą Reus'a - która już doszła do siebie - a bez Natalii.
- A gdzie Natalię zostawiłeś?! - pierwszy głos zabrał Durm
- Nie Twój interes. - odparsknął 19-latek lekko kiwając głową na Larę
Wszyscy zrozumieli, że coś jest nie tak, ale nie chcieli zaczynać tematu przy 17-latce. Po chwili do zachrystii wszedł ksiądz proboszcz i wszyscy szybko złapali za pudełka z podarunkami, bo wiedzieli, że proboszcz jest z lekka wredny i lepiej mu się nie narażać.
- Szczęść Boże. - "młodzież" powiedziała nierówno
- Szczęść Boże, Szczęść Boże. - odpowiedział duszpasterz
- To my to zabierzemy i będziemy jechać. - najodważniejszy okazał się Moritz i się odezwał
- Dobrze, tylko niczego przy okazji nie po zabierajcie. - pogroził kapłan żartobliwie
- Proszę księdza, My byśmy mogli coś zabrać? - zapytała z niedowierzaniem Jenny
W zachrystii wybuchła fala śmiechu, wraz z udziałem księdza.
- Właśnie was bym się najbardziej obawiał. - proboszcz się cicho zaśmiał
W tym samym czasie uczniowie miejscowego technikum zaczęli wychodzić z budynku i po kolei mówić "Szczęść Boże". Wszystkie paczki zapakowali do auta Goetze, po czym wsiedli do auta i odjechali spod kościoła. Siedzący z tyłu przy drzwiach Erik wyjął telefon i po kryjomu napisał wiadomość do Natalii:
"Ej, co się stało? Zaczynam się martwić..."
Po wysłaniu sms'a schował telefon do kieszonki i włączył się do rozmowy, którą prowadziła reszta. Jedyną wyciszoną osobą była Lara, która siedziała wpatrzona w okno. W ciągłej rozmowie szóstki znajomych szybko minęła droga z kościoła do szpitala dziecięcego. Na parkingu pod budynkiem czekała już na nich brązowo włosa 17-letnia Jędrzejczak. Stała pod Szpitalem Dziecięcym i wyglądała nadjeżdżającego samochodu Mario, po kilku minutach przyjechali. Spokojnie podszedła do pojazdu, a kiedy wysiedli Moritz, Jenny, Alex i Erik kolejno się z nimi przywitała. Na szyi Erika zauważyłam naszyjnik, który otrzymał od niej minionej nocy. Na sam ten widok mimowolnie się uśmiechnęła, ale szybko postanowiłam "schować" swój uśmiech za poważną miną. Goetze otworzył bagażnik i pomogła z wypakowywaniem ładnie zapakowanych paczek z prezentami. Rzecz jasna to chłopaki wzięli najwięcej, bo one dziewczyny nie mogą tyle dźwigać. Nagle z pola widzenia szatynki zniknął Mario i Lara co ją zaniepokoiło, ale już po chwili dostałam sms'a, który ją uspokoił:
"Skarbie nie złość się, Lara chciała żebym ją odwiózł do domu. Wiesz jaka jest sytuacja, nie potrafiłem jej odmówić. Jeśli mi pozwolisz to Ci to wynagrodzę dziś o 14:00 w Thier Galerie. Pamiętaj, że Cię kocham :*"
Po przeczytaniu wiadomości szeroko się uśmiechnęła do ekranu telefonu i ta złość, że go nie ma zniknęła.
- A gdzie Twój man zniknął? - zapytała zaciekawiona Alex
- Odwiózł do domu Larę. - odrzekła ze stoickim spokojem
- Larę... - z lekkim pesymistwem w głosie wypowiedziała się Jenny
- O co Ci chodzi? - zapytała patrząc na nią
- Wiesz, mój brat świetnie zna się z Mario, a ten często u nas przebywa i razem chodzą na imprezy, dlatego mogę powiedzieć, że choć pięknie razem wyglądacie to jednak Goetze nie jest typem wiernego księcia. - młoda Draxler powiedziała co o tym wszystkim sądzi, a Alex tylko jej przytaknęła
- Jenny, proszę Cię. Mario mnie kocha, a zresztą sama wiesz w końcu dziś lecimy do Włoch, a gdyby nie był wierny to zapewne wolałby polecieć tam sam. - wszystko zaczęła jej tłumaczyć
- Nat, ma kasę i to dużo kasy, więc mu jej nie szkoda zresztą, Twoi starzy nie są gorsi. - tym razem głos zabrała Alex - I serio powinnaś na niego uważać.
W tym samym czasie weszli w piątkę do budynku szpitala i udali się do jednej z sali gdzie znajduje się choinka i gdzie mieli złożyć zapakowane prezenty.
[...w tym samym czasie...]
Goetze odwiózł 17-letnią Reus do domu, jeszcze przed wyjściem z auta dziewczyna rozpoczęła być może niewygodny temat dla chłopaka.
- Mario co to było u Natalii w domu? - wzrok skierowała na 19-latka
- Mówiłem Ci, że mój ojciec jest wspólnikiem jej ojca i poprosił mnie żebym się trochę do niej zbliżył, bo chce wykupić jakąś tam większą część udziałów w firmie komentatorskiej Rzeźniczaka. - młodzieniec patrzył dziewczynie w oczy - A jeśli się uda to będę miał więcej kasy i będziemy mogli gdzieś wyjechać razem, np. Miami, Dubaj. Ojciec wykupi udziały i nie będę się z nią zadawał.
- A jak wytłumaczysz ten pocałunek w szpitalu? - dziewczyna zaczęła drążyć temat
- To część planu, muszę być troskliwy, czuły i delikatny wobec niej. - chłopak przez chwilę "pomasował" dłonią policzek nastolatki - Wiesz, że kocham tylko Ciebie. Przepraszam, że teraz nie mogę Cię publicznie całować i okazywać Ci czułości, ale to się wkrótce zmieni. Obiecuję. - Niemiec przysunął się do dziewczyny i namiętnie ją pocałował w usta
- Chodź do mnie, mam wolną chatę. Przecież wiesz, że starsi siedzą w Stanach, a... a Marco jest w szpitalu, więc nie przyjedzie, a sprzątaczka ma wolne. - dziewczyna położyła dłoń na udzie chłopaka i zaczęła je masować - Nie prędko się taka okazja powtórzy.
Chłopak popatrzył na dziewczynę i otworzył drzwi by wyjść.
- No może masz rację, mam czas do 14:00, więc się lepiej pośpieszmy. - posłał w jej kierunku uwodzicielski uśmiech
Oboje wyszli z auta i udali się do domu dziewczyny, a następnie do jej pokoju...
[...lotnisko/wieczór...]
- Kur.. - Mario prawie się wydarł
- Co jest? - zapytał Erik z odsuwając się trochę od kumpla
- Ty, ja i Jenny mamy bilety w pierwszym przedziale, głupia recepcjonistka dała mi jeden bilet w drugim i akurat ten dałem Natalii. - zaczął się tłumaczyć
- Skąd wiesz, może to jakaś pomyłka.
- To nie żadna pomyłka, ojciec mi przysłał wiadomość.
- Dobra cicho, bo dziewczyny idą.
Właśnie wracała z Jenny z toalety, bo już za chwilę mieli samolot do Włoch gdzie spędzą najbliższe dni, a w tym sylwester. Widząc minę Mario wiedziała, że coś się stało. Chłopak do niej podszedł i mocno ją przytulił.
- Przepraszam Cię skarbie, to nie moja wina. - Goetze zaczął się tłumaczyć
- Ej co się stało? - popatrzyła na niego zaniepokojona
- Nasza trójka ma bilety do pierwszego przedziału, a Ty masz do drugiego. - zrobił smutną minę - Przepraszam, jeśli chcesz to możemy się zamienić.
- Kocie nic się nie stało, faktycznie wolałabym być z Tobą, znaczy z wami, ale jak mus to mus. - cmoknęła go w usta
- Ej, dobra chodźcie, bo jak tak dalej pójdzie to w ogóle nie polecimy. - oznajmiła Jenny biorąc swoje walizki
Każdy wziął co jego i udali się na odprawę, a potem do samolotu. Tuż przed wejściem do swojego przedziału dziewczyna namiętnie pocałowała Mario na "pożegnanie". Po czym wszedła do swojego przedziału i zajęła swoje miejsce w samolocie. Siedziała przy samym oknie i mogła się tylko cieszyć, że nie mam lęku wysokości. Koło niej siedzi jakaś starsza pani i jakoś zraża ją do życia. Kilka minut po starcie już nie mogła wytrzymać i poszła do toalety, miała szczęście, że ta była wolna. Po całym "zabiegu" jaki odbyła chciałam obmyć ręce, więc zrobiła krok ku umywalce. Nacisknęła przycisk by "odkręcić" wodę, ale się nie udało. Zdecydowała się poprosić kogoś o pomoc. Otworzyła drzwi od toalety i spostrzegła na chłopaka, który czekał aż wyjdzie.
- Ej Ty. - lekko szturchnęła nieznajomego, który był oparty o ścianę - Możesz mi pomóc?
Ciemnowłosy mężczyzna szyderczo się uśmiechnął.
- Z umywalką.
Chłopak wszedł do środka toalety i stanął koło niej, pech chciał, że jakiś mężczyzna uderzył w drzwi, a te się zatrzasnęły i nawet po próbach chłopaka nie udało się ich od środka otworzyć.
- To chyba jesteśmy tu uwiezieni... - zaczął nieco rozbawiony
- Nie wyobrażaj sobie. - zrobiła zły grymas na twarzy
- Ochłoń, jestem Facundo*, ale mów mi Facu. - podał dłoń prowokująco się uśmiechając
- Natalia. - uścisnęła jego dłoń również odpowiadając uśmiechem - No tak, nie ma to jak poznać się w samolotowej toalecie. - po jej słowach oboje się zaśmialiś - Ale czekaj, zaraz nas uratują. - zapewniła i wysłała sms'a do Jenny mając nadzieję, że dojdzie:
"Ratuj! Jestem w toalecie z jakimś chłopakiem! Chodź tu i ją otwórz, bo się zatrzasnęła!"
- Już chcesz mi uciec? - zaśmiał się - Polka, prawda?
- Aaa, okey. Polka, Polka, a skąd wiesz?
- Bo tylko Polki są tak ładne. - posłał w kierunku nastolatki zabójcze spojrzenie
- Ale Ty nie jesteś Polakiem, bo Facundo to nie jest Polskie imię.
- Jestem Argentyńczykiem, ale gram i mieszkam w Polsce. Jednak pierwszy raz widzę taki cud natury. - zapewnił swoim ciepłym głosem
Kiedy chciała już rzucić mu ripostę uratowała go Jenny, która otworzyła od zewnętrznej strony toaletę.
- Wreszcie. - powiedziała uradowana
Wyszła z WC, a Jenny tylko z zachwytem popatrzyła na obcokrajowca, a on zamknął drzwi od łazienki i zaczął robić potrzeby fizjologiczne. Polka szybko odeszła z tamtego miejsca, ale gdy miała już siadać zatrzymała ją koleżanka chwytając za rękę.
- Ej, mogłaś powiedzieć, że z takim ciachem Cię zamknęli to bym Ci nie otwierała. - zaśmiała się mówiąc
- Jen, ja mam Mario. - odrzekła szybko
- Wiesz co, ale taki mały romansik i to jeszcze z... kim, że on jest z pochodzenia? - zapytała z ciekawością w głosie i uważnie wyczekuje odpowiedzi
- Argentyńczykiem... - już z brakiem sił do przyjaciółki odpowiedziała
- Na mały romans z Argentyńczykiem to mogłabyś sobie pozwolić, bo Mario wcale nie pozostaje taki wierny. - Niemka skłamała z wiernością Goetze, której niby nie zachowuje w samolocie
- Daj już spokój. - pokręciła głową
- Nie to nie, ja Ci tylko dobrze radzę.
17-letnia Draxler poszła do siebie po wypowiedzeniu ostatnich słów. Rzeźniczak usiadła na swoim miejscu i zauważyła, że obok niej nie ma rzeczy starszej kobiety ani jej. Trochę się zaniepokoiła, bo na siedzeniu, na którym wcześniej siedziała staruszka leżały jakieś słuchawki. Po chwili zauważyła zbliżającego się w jej stronę Argentyńczyka, a potem siadającego na miejscu starszej kobiety.
- Co tu robisz? - zapytała zdziwiona
- Ja? Ja tu siedzę, nie widać? - odpowiedział szczerząc się w kierunku szatynki - A już wiem, tamtą babcie zabrali do jakiegoś tam przedziału innego, a mnie przysłali tutaj.
Ciężko westchnęłm słysząc słowa chłopaka, ale zdecydowała, że nie będzie mu robić wyrzutów. I jednak lepiej żeby on siedział obok niej, bo będzie miała się na kogo popatrzeć przez czas lotu. Oparła głowę o oparcie i przymknęła na chwilę powieki.
- Włochy? - zapytała kierując swój wzrok na cudzoziemca
- Ancona. - chłopak szybko odrzekł spoglądając kątem oka na mnie
- Żartujesz? Ja też. - zaskoczona jego odpowiedzią energetycznie przekręciła się w jego stronę
- Nie, lecę na urlop, w końcu kiedyś trzeba odpoczywać. - swoją prawą ręką zaczesał swoje gęste, ciemne włosy do tyłu - Tylko z koleżanką?
- Nie, jeszcze z kolegą i... - już chciała powiedzieć z chłopakiem, ale przypomniała sobie słowa Jenny "[...] Mario wcale nie pozostaje taki wierny" i zmieniła zdanie - I z jeszcze jednym kolegą, a Ty?
- Ja sam, samotny jak rybak, który poszukuje w oceanie swojej złotej rybki. - kiedy mówił "[...] swojej złotej rybki" swój wzrok skierował na nią i się arogancko uśmiechnął
- To może się przypadkiem, w jakimś klubie we Włoszech spotkamy. - zaśmiała się odgarniając swoje włosy, które zasłaniały jej twarz
- Może, może, wszystko jest możliwe. - zapewnił i się niewinnie uśmiechnął
[...] Po kilku godzinach lotu i dotarciu do Ancony, a tam do domu Mario była zmęczona jak nigdy. Jednak w jej głowie wciąż był Marco i to co się z nim teraz dzieje, ale również Facu i jego nieziemsko boski uśmiech. Postanowiła nic nie jeść, a tylko wziąć szybki, gorący prysznic i położyć się spać w ciepłym łóżku, a jak się potem okazało w dużej sypialni, ciepłym łóżku i obok kochanego Mario. W środku nocy obudził ją dźwięk sms'a, którego dostał Mario, ale, że on się nie obudził postanowiła sprawdzić kto ją obudził o 3:37 w nocy. Ostrożnie się podniosła i chwyciła smartfona chłopaka, odblokowała komórkę i nacisnęła "Wyświetl".
"Tygrysie, przepraszam, że budzę, ale brakuje mi Ciebie. Dzisiejsze popołudnie było nie do zapomnienia, chętnie to z Tobą jak najszybciej powtórzę. Mrrau :**"
Nadawcą wiadomości była Lara, ta sama, która jeszcze dziś rano była u niej w domu i ryczała, bo jej brat miał wypadek. Przypomniała sobie wyznanie Mario, które jej dziś napisał "Pamiętaj, że Cię kocham :*".
- Ja Ci dam kocham Cię! - ze wściekłością cicho powiedziała
Odłożyła jego telefon, odwróciła się do niego plecami, ściągnęła z niego kołdrę i poszła spać, a w jej głowie już knuł się się plan zemsty.
--------------------------------
Ja szczerze mówiąc nie jestem za bardzo zadowolona i niewiem czy jest sens pisania :(
Choć trochę liczę, że się nie zawiedliście :>
Jednak liczę, że się wam spodoba i nie będziecie zawiedzeni :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Następny rozdział = 5 komentarzy ;)
- Ej, maluchu złaź ze mnie. - zaśmiała się mówiąc
Z trudem zdjęła z siebie 4-ero latka i posadziła go obok niej na łóżku, po chwili usłyszała kaszlnięcię. Skierowała swój wzrok na lewą część pokoju gdzie siedział na fotelu uśmiechnięty Mario. Początkowo myślałm, że to sen, ale szybko przetarła zaspane oczy i tylko utwierdziła się w fakcie, że to siedzący na jej fotelu Mario.
- A Ty co tu robisz? - zapytała zaciekawiona spoglądając na niego
- "A Ty co tu robisz?". - chłopak zaczął się przedrzeźniać - Jak chcesz to mogę iść. - zaproponował i wstał
- Oczywiście. - przytaknęła mu - Ale do mnie. - szybko dodała szeroko się do niego uśmiechając
19-latek odwzajemnił uśmiech i podszedł w kierunku dziewczyny. Lekko się uniosła z łóżka i przyciągnęła do siebie za koszulkę Niemca, po czym złożyła na jego ustach soczysty pocałunek. W tym samym czasie mały Peszko zasłonił z "przerażenia" oczka swoimi rączkami, a do pokoju wszedł Rafał. Kiedy usłyszeli dźwięk otwieranych drzwi było już za późno i 43-latek zobaczył zakochanych kiedy się całowali, jednak szybko Mario się ode niej odsunął.
- Przepraszam. - Rafał zaczął lekko speszony - Natalia jeśli możesz to zejdź na śniadanie, bo na Ciebie czekamy. - popatrzył na szatynkę jakby był zazdrosny - Mario również się przyłącz. - posłał w jego kierunku delikatny uśmieszek
- Tak, jasne. Tylko się ubiorę. - odrzekła optymistycznie, ale lekko nie zadowolona - Rafał czekaj. - zawołała do niego kiedy już chciał wychodzić - Mario weź Antka i zejdźcie na dół.
Młody niemiec tylko się uśmiechnął, wziął na ręce małego chłopczyka i wyszedł z pokoju, po czym udał się na dół.
- Zamknij drzwi, please. - powiedziała do ojczyma
Rzeźniczak zamknął drzwi i popatrzył na córkę.
- A teraz tu usiądź. - wskazała na miejsce obok niej
Mężczyzna wyglądał trochę na speszonego, ale usiadł obok i popatrzył przez chwilę w oczy dziewczyny. Chcąc nie chcąc przytuliła się przez chwilę do niego, po czym trochę odsunęła i popatrzyła na niego.
- Oboje wiemy co się wydarzyło, ale oboje powinniśmy o tym zapomnieć. - zaczęła poważny temat - Ty masz Edytę, ja jestem z Mario i nie chcę tego popsuć, zwłaszcza tego co łączy mnie i Mario. Było minęło, tak? Zresztą jesteś moim ojcem i nieważne, że nie biologicznym, ale ojcem. - popatrzyła mu w oczy
- Natalia... - zaczął długo - To co się stało, to było, ale to było przynajmniej dla mnie coś magicznego. - drugą część zdania mówił zdecydowanie ciszej - Ale wiem, że to był pierwszy i ostatni raz. Ostatnimi czasy trochę nasz kontakt się polepszył i chcę by ta droga się utrzymała. - uśmiechnął się szeroko
- Będzie okey, jeśli nie będzie wybryków. - z umiarkowaną siłą klapnęła go po kolanie
- Ej. - zrobił "złą" minę, a po chwili się cicho zaśmiał
- Dobra, idź na dół, a ja się ubiorę. - popatrzyła na mężczyznę cicho się chichocząc
Rafał wstał, pochylił się nad nią i ucałował w główkę dodając:
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. - odrzekła i lekko poklepała go po niższej partii pleców
Mężczyzny chwilę później już w pokoju nie było. Wstała i zaczęła przeglądać ciuchy, założyła jasne jeansy i zieloną dłuższą bluzkę. Poprawiła łóżku i kiedy poprawiała poduszkę zauważyła bilet lotniczy, a dokładnie do Włoch, a małym drukiem było napisane "Ancona". Na odwrocie zobaczyła nieudolny podpis Mario i dopisek "Erik & Jenny". Jedynie lekko się uśmiechnęła i schowała papierek do biurka. Zeszła na dół i dołączyła do siedzących przy stole osób. Zajęła miejsce obok Sławka, a naprzeciwko 19-letniego Niemca, który zawzięcie dyskutował o czymś z Kubą. Chwilę po jej przybyciu zaczęli jeść, no może z małym wyjątkiem jakim był Mario, który musiał zjeść w domu i teraz nie miał wielkiej ochoty. By nie wywoływać niepotrzebnych kontrowersji nie zamierzała nawet przy wszystkich zaczynać tematu biletu od Mario. W trakcie rodzinnego posiłku poczuła wibrację w telefonie oznaczającą sms'a. Nie mogła się powstrzymać i wyciągnęła komórkę z kieszeni aby odczytać zawartość nowej wiadomości.
"Ej Brzydula! Pamiętaj, że za pół godziny mamy paczki odebrać :)"
- Natalia, proszę nie przyjedzeniu. - oburzonym głosem uwagę zaczęła zwracać Edyta
- Już, tylko przeczytałam sms'a. - z wyrzutem odrzekła i schowała komórkę do kieszonki - A tak w ogóle to My już musimy się zbierać. - popatrzyła na Mario przy czym dopiła swoją herbatę
- Tak, faktycznie. Późno już się zrobiło. - 19-latek przyznał mi rację
Oboje powoli zaczęli wstawać od stołu, gdy nagle po domu rozbrzmiał się głośny dźwięk dzwonka i głośne walenie do drzwi. Wszyscy byli trochę przerażeni to są sytuacją.
- Ja otworzę. - szybko powiedziała nastolatka i czym prędzej poszła w stronę drzwi
Będąc już pod drzwiami, szybko je otworzyła. Oczom Polki ukazała się zdenerwowana i zapłakana postać Lary.
- Lara co się stało? Czego płaczesz?
Wpuściła dziewczynę do środka i zaczęła mówić z troską i zainteresowaniem w głosie.
- Marco... On... - 17-latka mówiła połykając łzy - Miał wypadek... Zabrało go... pogotowie... - dziewczyna z płaczu prawie dławiła się swoimi łzami
Do przedpokoju wszedł Mario i stanął obok ukochanej.
- Co się stało? - zapytał zainteresowany Niemiec
- Marco miał wypadek. - powiedziała udając, że nie wywołuje to w niej takich emocji jak w Larze - Lara, spokojnie, będzie wszystko okey. - przytuliła ją do siebie - Marco z tego wyjdzie. - dłonią delikatnie otarła jej łzy z twarzy
Mario słysząc o wypadku Marco złapał się za głowę z niedowierzania.
- Ej, nie ma co tu stać. Natalia ubieraj się, jedziemy do niego. - pośpiesznie i bez żadnych skrupułów powiedział szatyn
Sama była przerażona tą wiadomością i chyba jeszcze bardziej niż Lara. Chwilę po słowach chłopaka zaczęła się ubierać. Kiedy skończyła zakładać buty poszła do jadalni i poinformowałam wszystkich, że nie wiem kiedy wróci, bo jadzie z Mario i Larą do szpitala gdzie leży Marco. Ta informacja poruszyła również rodziców nastolatki, Kubę i nawet Sławka z Ewą. Po zakomunikowaniu poszła po kurtkę i nawet jej nie zakładając wyszła na dwór gdzie już w samochodzie czekali na nią Mario i Lara. Wsiadła do pojazdu i dosłownie kilka sekund potem ruszyli spod domu do szpitala w centrum miasta. Wbiegli do budynku i szybko zapytali się w recepcji o Marco Reus'a. Pielęgniarka, która przechodziła właśnie obok usłyszała pytanie i widząc zdenerwowanie i zdeterminowanie młodzieńców zaczepiła ich i nie pytając nawet czy są z rodziny skierowała przyjaciół na 2 piętro do sali nr. 81. Szybko podziękowali jej za pomoc i pośpiesznym krokiem poszli do windy, która zmierzała na wyższe piętra. Kiedy winda zatrzymała się na drugim piętrze wyszli z niej i kierowali się korytarzem prosto rozglądając po numerach sal i szukając "81". Dla Natalii droga do sali Marco wydłużała się z każdymi ominiętymi drzwiami, tym bardziej, że wydawało jej się, że ten korytarz jest pusty i szary, a ona sama nim biegnie w poszukiwaniu 25-latka. W pewnym momencie ujrzeli na jednych z drzwi nr. 81 gdzie weszli. Mężczyzna był po podłączany do różnych kabelków i ciągle coś wydawało strasznie piskliwy dźwięk. Stanęła przy oparciu od strony nóg jego łóżka. Nie mogła uwierzyć, że Marco w tej chwili walczy o życie, że jemu coś takiego się przydarzyło. Swoimi dłońmi zakryła twarz po której spływały łzy. Lara usiadła na krześle obok łóżka i chwyciła 25-latka za lewą dłoń. Powoli podszedł do Polki Mario, który lekko złapał ją za ramiona.
- Kotek, nic mu nie będzie. - chłopak cicho zapewnił przy czym pocałował ją w ramię
- Nie powinno go tu być. - cicho wymamrotała ocierając łzy
W kieszonce spodni poczuła wibrację, wyjęła komórkę i sprawdziła kto to. Jak się okazało był to zniecierpliwiony Erik.
- Mario jedź z Larą po odbiór paczek, a ja tu zostanę. - odwróciła głowę w kierunku dorosłego chłopaka - Potem ja bym do was doszła, jakbyście jechali do dzieciaków. - powiedziała patrząc mu w tęczówki
- Dobrze, a i dziś wylatujemy. - oznajmił lekko się uśmiechając
Na jego ostatnie słowa zrobiła wielką minę, kiedy patrzyła na Mario.
- Lara jedź z Mario, ja z nim zostanę. - powiedziała podchodząc do dziewczyny
W tym samym czasie stan Marco zaczął się pogarszać, a do sali wbiegł lekarz i zaapelował do nich by wyszli. Jak kazał tak zrobili, stanęli przy oknie od sali i coraz bardziej denerwowani patrzyli co się dzieje.
- Dobrze, ale proszę jak coś będzie się działo to dzwoń, pisz. Nie zwlekaj z tym, błagam. - poddenerwowana 17-latka zaczęła wyliczać
- Lara spokojnie, jak coś się będzie działo to Cię poinformuję, teraz lekarze chyba już zaczęli opanowywać sytuację. - złapała ją lekko za barki i popatrzyła w oczy - Tak? Tak, a teraz jedź z Mario. - delikatnie i w tej sytuacji ciężko uniosła kącik ust ku górze
Siostra Marco kiwnęła głową, po czym zabrał ją Mario i poszli do windy. Pola stała przed salą Reus'a jeszcze z ok. 10minut, po czym lekarz pozwolił jej wejść do środka. Jednak nie mogła przemęczać 25-latka rozmową, gdyż właśnie lekarze uregulowali jego rytm serca, więc usiadłam obok niego i niepewnie chwyciła jego dłoń w swoje, pochyliła się i ją czule ucałowała.
- Będzie dobrze, wiem, że pan stąd szybko wyjdzie. - cicho wyszeptała patrząc na niego i trzymając jego dłoń
[...w tym samym czasie...]
Do kościelnej zachrystii wszedł Mario z Larą, w środku już byli m.in. Erik, Jenny, Mo i Alex. Wszystkim od razu podejrzane się zrobiło, że Goetze przyjechał z siostrą Reus'a - która już doszła do siebie - a bez Natalii.
- A gdzie Natalię zostawiłeś?! - pierwszy głos zabrał Durm
- Nie Twój interes. - odparsknął 19-latek lekko kiwając głową na Larę
Wszyscy zrozumieli, że coś jest nie tak, ale nie chcieli zaczynać tematu przy 17-latce. Po chwili do zachrystii wszedł ksiądz proboszcz i wszyscy szybko złapali za pudełka z podarunkami, bo wiedzieli, że proboszcz jest z lekka wredny i lepiej mu się nie narażać.
- Szczęść Boże. - "młodzież" powiedziała nierówno
- Szczęść Boże, Szczęść Boże. - odpowiedział duszpasterz
- To my to zabierzemy i będziemy jechać. - najodważniejszy okazał się Moritz i się odezwał
- Dobrze, tylko niczego przy okazji nie po zabierajcie. - pogroził kapłan żartobliwie
- Proszę księdza, My byśmy mogli coś zabrać? - zapytała z niedowierzaniem Jenny
W zachrystii wybuchła fala śmiechu, wraz z udziałem księdza.
- Właśnie was bym się najbardziej obawiał. - proboszcz się cicho zaśmiał
W tym samym czasie uczniowie miejscowego technikum zaczęli wychodzić z budynku i po kolei mówić "Szczęść Boże". Wszystkie paczki zapakowali do auta Goetze, po czym wsiedli do auta i odjechali spod kościoła. Siedzący z tyłu przy drzwiach Erik wyjął telefon i po kryjomu napisał wiadomość do Natalii:
"Ej, co się stało? Zaczynam się martwić..."
Po wysłaniu sms'a schował telefon do kieszonki i włączył się do rozmowy, którą prowadziła reszta. Jedyną wyciszoną osobą była Lara, która siedziała wpatrzona w okno. W ciągłej rozmowie szóstki znajomych szybko minęła droga z kościoła do szpitala dziecięcego. Na parkingu pod budynkiem czekała już na nich brązowo włosa 17-letnia Jędrzejczak. Stała pod Szpitalem Dziecięcym i wyglądała nadjeżdżającego samochodu Mario, po kilku minutach przyjechali. Spokojnie podszedła do pojazdu, a kiedy wysiedli Moritz, Jenny, Alex i Erik kolejno się z nimi przywitała. Na szyi Erika zauważyłam naszyjnik, który otrzymał od niej minionej nocy. Na sam ten widok mimowolnie się uśmiechnęła, ale szybko postanowiłam "schować" swój uśmiech za poważną miną. Goetze otworzył bagażnik i pomogła z wypakowywaniem ładnie zapakowanych paczek z prezentami. Rzecz jasna to chłopaki wzięli najwięcej, bo one dziewczyny nie mogą tyle dźwigać. Nagle z pola widzenia szatynki zniknął Mario i Lara co ją zaniepokoiło, ale już po chwili dostałam sms'a, który ją uspokoił:
"Skarbie nie złość się, Lara chciała żebym ją odwiózł do domu. Wiesz jaka jest sytuacja, nie potrafiłem jej odmówić. Jeśli mi pozwolisz to Ci to wynagrodzę dziś o 14:00 w Thier Galerie. Pamiętaj, że Cię kocham :*"
Po przeczytaniu wiadomości szeroko się uśmiechnęła do ekranu telefonu i ta złość, że go nie ma zniknęła.
- A gdzie Twój man zniknął? - zapytała zaciekawiona Alex
- Odwiózł do domu Larę. - odrzekła ze stoickim spokojem
- Larę... - z lekkim pesymistwem w głosie wypowiedziała się Jenny
- O co Ci chodzi? - zapytała patrząc na nią
- Wiesz, mój brat świetnie zna się z Mario, a ten często u nas przebywa i razem chodzą na imprezy, dlatego mogę powiedzieć, że choć pięknie razem wyglądacie to jednak Goetze nie jest typem wiernego księcia. - młoda Draxler powiedziała co o tym wszystkim sądzi, a Alex tylko jej przytaknęła
- Jenny, proszę Cię. Mario mnie kocha, a zresztą sama wiesz w końcu dziś lecimy do Włoch, a gdyby nie był wierny to zapewne wolałby polecieć tam sam. - wszystko zaczęła jej tłumaczyć
- Nat, ma kasę i to dużo kasy, więc mu jej nie szkoda zresztą, Twoi starzy nie są gorsi. - tym razem głos zabrała Alex - I serio powinnaś na niego uważać.
W tym samym czasie weszli w piątkę do budynku szpitala i udali się do jednej z sali gdzie znajduje się choinka i gdzie mieli złożyć zapakowane prezenty.
[...w tym samym czasie...]
Goetze odwiózł 17-letnią Reus do domu, jeszcze przed wyjściem z auta dziewczyna rozpoczęła być może niewygodny temat dla chłopaka.
- Mario co to było u Natalii w domu? - wzrok skierowała na 19-latka
- Mówiłem Ci, że mój ojciec jest wspólnikiem jej ojca i poprosił mnie żebym się trochę do niej zbliżył, bo chce wykupić jakąś tam większą część udziałów w firmie komentatorskiej Rzeźniczaka. - młodzieniec patrzył dziewczynie w oczy - A jeśli się uda to będę miał więcej kasy i będziemy mogli gdzieś wyjechać razem, np. Miami, Dubaj. Ojciec wykupi udziały i nie będę się z nią zadawał.
- A jak wytłumaczysz ten pocałunek w szpitalu? - dziewczyna zaczęła drążyć temat
- To część planu, muszę być troskliwy, czuły i delikatny wobec niej. - chłopak przez chwilę "pomasował" dłonią policzek nastolatki - Wiesz, że kocham tylko Ciebie. Przepraszam, że teraz nie mogę Cię publicznie całować i okazywać Ci czułości, ale to się wkrótce zmieni. Obiecuję. - Niemiec przysunął się do dziewczyny i namiętnie ją pocałował w usta
- Chodź do mnie, mam wolną chatę. Przecież wiesz, że starsi siedzą w Stanach, a... a Marco jest w szpitalu, więc nie przyjedzie, a sprzątaczka ma wolne. - dziewczyna położyła dłoń na udzie chłopaka i zaczęła je masować - Nie prędko się taka okazja powtórzy.
Chłopak popatrzył na dziewczynę i otworzył drzwi by wyjść.
- No może masz rację, mam czas do 14:00, więc się lepiej pośpieszmy. - posłał w jej kierunku uwodzicielski uśmiech
Oboje wyszli z auta i udali się do domu dziewczyny, a następnie do jej pokoju...
[...lotnisko/wieczór...]
- Kur.. - Mario prawie się wydarł
- Co jest? - zapytał Erik z odsuwając się trochę od kumpla
- Ty, ja i Jenny mamy bilety w pierwszym przedziale, głupia recepcjonistka dała mi jeden bilet w drugim i akurat ten dałem Natalii. - zaczął się tłumaczyć
- Skąd wiesz, może to jakaś pomyłka.
- To nie żadna pomyłka, ojciec mi przysłał wiadomość.
- Dobra cicho, bo dziewczyny idą.
Właśnie wracała z Jenny z toalety, bo już za chwilę mieli samolot do Włoch gdzie spędzą najbliższe dni, a w tym sylwester. Widząc minę Mario wiedziała, że coś się stało. Chłopak do niej podszedł i mocno ją przytulił.
- Przepraszam Cię skarbie, to nie moja wina. - Goetze zaczął się tłumaczyć
- Ej co się stało? - popatrzyła na niego zaniepokojona
- Nasza trójka ma bilety do pierwszego przedziału, a Ty masz do drugiego. - zrobił smutną minę - Przepraszam, jeśli chcesz to możemy się zamienić.
- Kocie nic się nie stało, faktycznie wolałabym być z Tobą, znaczy z wami, ale jak mus to mus. - cmoknęła go w usta
- Ej, dobra chodźcie, bo jak tak dalej pójdzie to w ogóle nie polecimy. - oznajmiła Jenny biorąc swoje walizki
Każdy wziął co jego i udali się na odprawę, a potem do samolotu. Tuż przed wejściem do swojego przedziału dziewczyna namiętnie pocałowała Mario na "pożegnanie". Po czym wszedła do swojego przedziału i zajęła swoje miejsce w samolocie. Siedziała przy samym oknie i mogła się tylko cieszyć, że nie mam lęku wysokości. Koło niej siedzi jakaś starsza pani i jakoś zraża ją do życia. Kilka minut po starcie już nie mogła wytrzymać i poszła do toalety, miała szczęście, że ta była wolna. Po całym "zabiegu" jaki odbyła chciałam obmyć ręce, więc zrobiła krok ku umywalce. Nacisknęła przycisk by "odkręcić" wodę, ale się nie udało. Zdecydowała się poprosić kogoś o pomoc. Otworzyła drzwi od toalety i spostrzegła na chłopaka, który czekał aż wyjdzie.
- Ej Ty. - lekko szturchnęła nieznajomego, który był oparty o ścianę - Możesz mi pomóc?
Ciemnowłosy mężczyzna szyderczo się uśmiechnął.
- Z umywalką.
Chłopak wszedł do środka toalety i stanął koło niej, pech chciał, że jakiś mężczyzna uderzył w drzwi, a te się zatrzasnęły i nawet po próbach chłopaka nie udało się ich od środka otworzyć.
- To chyba jesteśmy tu uwiezieni... - zaczął nieco rozbawiony
- Nie wyobrażaj sobie. - zrobiła zły grymas na twarzy
- Ochłoń, jestem Facundo*, ale mów mi Facu. - podał dłoń prowokująco się uśmiechając
- Natalia. - uścisnęła jego dłoń również odpowiadając uśmiechem - No tak, nie ma to jak poznać się w samolotowej toalecie. - po jej słowach oboje się zaśmialiś - Ale czekaj, zaraz nas uratują. - zapewniła i wysłała sms'a do Jenny mając nadzieję, że dojdzie:
"Ratuj! Jestem w toalecie z jakimś chłopakiem! Chodź tu i ją otwórz, bo się zatrzasnęła!"
- Już chcesz mi uciec? - zaśmiał się - Polka, prawda?
- Aaa, okey. Polka, Polka, a skąd wiesz?
- Bo tylko Polki są tak ładne. - posłał w kierunku nastolatki zabójcze spojrzenie
- Ale Ty nie jesteś Polakiem, bo Facundo to nie jest Polskie imię.
- Jestem Argentyńczykiem, ale gram i mieszkam w Polsce. Jednak pierwszy raz widzę taki cud natury. - zapewnił swoim ciepłym głosem
Kiedy chciała już rzucić mu ripostę uratowała go Jenny, która otworzyła od zewnętrznej strony toaletę.
- Wreszcie. - powiedziała uradowana
Wyszła z WC, a Jenny tylko z zachwytem popatrzyła na obcokrajowca, a on zamknął drzwi od łazienki i zaczął robić potrzeby fizjologiczne. Polka szybko odeszła z tamtego miejsca, ale gdy miała już siadać zatrzymała ją koleżanka chwytając za rękę.
- Ej, mogłaś powiedzieć, że z takim ciachem Cię zamknęli to bym Ci nie otwierała. - zaśmiała się mówiąc
- Jen, ja mam Mario. - odrzekła szybko
- Wiesz co, ale taki mały romansik i to jeszcze z... kim, że on jest z pochodzenia? - zapytała z ciekawością w głosie i uważnie wyczekuje odpowiedzi
- Argentyńczykiem... - już z brakiem sił do przyjaciółki odpowiedziała
- Na mały romans z Argentyńczykiem to mogłabyś sobie pozwolić, bo Mario wcale nie pozostaje taki wierny. - Niemka skłamała z wiernością Goetze, której niby nie zachowuje w samolocie
- Daj już spokój. - pokręciła głową
- Nie to nie, ja Ci tylko dobrze radzę.
17-letnia Draxler poszła do siebie po wypowiedzeniu ostatnich słów. Rzeźniczak usiadła na swoim miejscu i zauważyła, że obok niej nie ma rzeczy starszej kobiety ani jej. Trochę się zaniepokoiła, bo na siedzeniu, na którym wcześniej siedziała staruszka leżały jakieś słuchawki. Po chwili zauważyła zbliżającego się w jej stronę Argentyńczyka, a potem siadającego na miejscu starszej kobiety.
- Co tu robisz? - zapytała zdziwiona
- Ja? Ja tu siedzę, nie widać? - odpowiedział szczerząc się w kierunku szatynki - A już wiem, tamtą babcie zabrali do jakiegoś tam przedziału innego, a mnie przysłali tutaj.
Ciężko westchnęłm słysząc słowa chłopaka, ale zdecydowała, że nie będzie mu robić wyrzutów. I jednak lepiej żeby on siedział obok niej, bo będzie miała się na kogo popatrzeć przez czas lotu. Oparła głowę o oparcie i przymknęła na chwilę powieki.
- Włochy? - zapytała kierując swój wzrok na cudzoziemca
- Ancona. - chłopak szybko odrzekł spoglądając kątem oka na mnie
- Żartujesz? Ja też. - zaskoczona jego odpowiedzią energetycznie przekręciła się w jego stronę
- Nie, lecę na urlop, w końcu kiedyś trzeba odpoczywać. - swoją prawą ręką zaczesał swoje gęste, ciemne włosy do tyłu - Tylko z koleżanką?
- Nie, jeszcze z kolegą i... - już chciała powiedzieć z chłopakiem, ale przypomniała sobie słowa Jenny "[...] Mario wcale nie pozostaje taki wierny" i zmieniła zdanie - I z jeszcze jednym kolegą, a Ty?
- Ja sam, samotny jak rybak, który poszukuje w oceanie swojej złotej rybki. - kiedy mówił "[...] swojej złotej rybki" swój wzrok skierował na nią i się arogancko uśmiechnął
- To może się przypadkiem, w jakimś klubie we Włoszech spotkamy. - zaśmiała się odgarniając swoje włosy, które zasłaniały jej twarz
- Może, może, wszystko jest możliwe. - zapewnił i się niewinnie uśmiechnął
[...] Po kilku godzinach lotu i dotarciu do Ancony, a tam do domu Mario była zmęczona jak nigdy. Jednak w jej głowie wciąż był Marco i to co się z nim teraz dzieje, ale również Facu i jego nieziemsko boski uśmiech. Postanowiła nic nie jeść, a tylko wziąć szybki, gorący prysznic i położyć się spać w ciepłym łóżku, a jak się potem okazało w dużej sypialni, ciepłym łóżku i obok kochanego Mario. W środku nocy obudził ją dźwięk sms'a, którego dostał Mario, ale, że on się nie obudził postanowiła sprawdzić kto ją obudził o 3:37 w nocy. Ostrożnie się podniosła i chwyciła smartfona chłopaka, odblokowała komórkę i nacisnęła "Wyświetl".
"Tygrysie, przepraszam, że budzę, ale brakuje mi Ciebie. Dzisiejsze popołudnie było nie do zapomnienia, chętnie to z Tobą jak najszybciej powtórzę. Mrrau :**"
Nadawcą wiadomości była Lara, ta sama, która jeszcze dziś rano była u niej w domu i ryczała, bo jej brat miał wypadek. Przypomniała sobie wyznanie Mario, które jej dziś napisał "Pamiętaj, że Cię kocham :*".
- Ja Ci dam kocham Cię! - ze wściekłością cicho powiedziała
Odłożyła jego telefon, odwróciła się do niego plecami, ściągnęła z niego kołdrę i poszła spać, a w jej głowie już knuł się się plan zemsty.
--------------------------------
Ja szczerze mówiąc nie jestem za bardzo zadowolona i niewiem czy jest sens pisania :(
Choć trochę liczę, że się nie zawiedliście :>
Jednak liczę, że się wam spodoba i nie będziecie zawiedzeni :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Następny rozdział = 5 komentarzy ;)
niedziela, 3 stycznia 2016
Rozdział VII
- Weź się ogarnij! - krzyknęła na Kubę śmiejąc się kiedy zaczął udawać dziecko przy ubieraniu choinki
- No co? Ja tak zawsze robię.
Powiedział niewinnie, po czym zaczął się głośno śmiać. Chociaż oboje już nie są tacy młodzi to jej samej wydawało się w tym momencie, że mają po 7lat. Lecz ona napewno miała większe powody do radości niż ten "głupek", bo były to jej pierwsze święta Bożego Narodzenia w rodzinnym gronie od wielu, wielu lat i nieważne, że Kuba nie jest biologicznym bratem, ani że Rafał z Edyta nie są biologicznymi rodzicami. W tym momencie ważna jest chwila i to co ma, to co jej dali przez ten czas.
- Kuba please, opanuj się chociaż na chwilę, bo zaraz wszystkie bombki potłuczesz.
- Tak, tak od razu najgorsze. - zaczął wymachiwać rękami we wszystkie strony nie zwracając na nic uwagi
W pewnym momencie uderzył w jedno z pudełek, które po ciosie od chłopaka spadło na podłogę, a po domu rozszedł się dźwięk stłuczonego szkła. Kiedy zobaczyła co narobił stanęła z jedną lekko ugiętą nogą, dłonie położyła na swoich biodrach i popatrzyła na chłopaka z irytacją.
- Mówiłam kretynie, że zaraz coś zbijesz. - mówiła z lekką satysfakcją - Mówiłam i tylko usłyszałam, czekaj jak to było? A już pamiętam "Tak, tak od razu najgorsze.".
- Daj mi już spokój. - machnął bezradnie rękami
Do salonu z kuchni przybiegła Edyta i popatrzyła na to co zrobił 20-latek. Na widok leżącego pudełka z pobitymi bombkami na podłodze zakryła twarz z niedowierzaniem.
- Co wyście narobili? - zapytała z niezadowoleniem - Zresztą mniejsza z tym, jedźcie do centrum na targowisko, może coś znajdziecie jeszcze. Ja to posprzątam i ani słowa ojcu. Zrozumiano?
- Tak jest. - odpowiedzieli razem jak w wojsku, po czym zaczęli się śmiać
- Już was nie widzę. - 42-latka wskazała ręką na drzwi
Pośpiesznie poszli do przedpokoju się ubierać by jak najszybciej dotrzeć do miasta, bo w końcu nie ma to jak kupowanie bombek na choinkę w Wigilię. "Brawo My!", a raczej "Brawo Kuba!" pomyślała sobie lekko ruszając głową na boki. Po chwili już ubrani wyszli z domu i tak by Rafał ich nie zauważył udali się do auta Kuby. Jednak Kuba jak to Kuba chodzić jak człowiek nie potrafi i tuż przed samochodem musiał się poślizgnąć i potłuc swoje cztery litery. W danym momencie nie wiedziała czy śmiać się z niego czy obawiać się Rafała. Jednak wybrała opcję numer jeden i zaczęła śmiać się Kuby, który siedział na lodzie i masował sobie bolący tyłek. Z garażu, a dokładnie z kotłowni tyle, że przez garaż na dwór wyszedł Rafał.
- Co wy robicie? Choinka ubrana?
- Yyy, noo... - zaczęła coś mamrotać pod nosem
W stronę 43-latka odwrócił się wstając z ziemi Kuba.
- Mamie przypraw zabrakło i kazała nam na targowisko jechać.
- Właśnie. - uśmiechnęła się sztucznie
- Aha. - kiwnął lekko głową
Kiedy już wsiadali usłyszeli od Rafała jeszcze jedno.
- Kuba pamiętaj o poduszkach do spodni.
Po tych słowach 43-latek udał się z powrotem do kotłowni, a dziewczyna cicho zaczęła się śmiać i zasłaniać twarz dłonią by 20-latek nie zobaczył jej rozbawienia.
- Do samochodu już. - lekko podrażniony chłopak zabrał głos
- Już, już.
Przytaknęła i zasiadła na miejscu pasażera zapinając pas bezpieczeństwa. Powoli ruszyli spod domu i udali się w kierunku centrum tego jakże pięknego, choć przez wielu nazywanego robotniczego miasta. W czasie drogi włączyła radio, a z niego zaczęła rozbrzmiewać znana pewnie na całym świecie piosenka Wham! - Last Christmas (https://www.youtube.com/watch?v=E8gmARGvPlI). I gdy tylko zaczęła ją sobie nucić, kochany braciszek włączył jedną ze swoich głupiutkich płyt i nieważne, że przy jego remix'ach bawi się na imprezach ze znajomymi.
- Co ty robisz człowieku? Weź to wyłącz. Mamy Święta, daj się ponieść temu Bożo Narodzeniowemu klimatowi, a nie tylko to Twoje bum, bum, bum Ci w głowie. - mówiąc to wyłączyła płytę i szybko włączyła radio.
- Czasami nie mam do Ciebie już sił. - powiedział ciężko i wzruszył bezradnie i lekko widocznie ramionami
- Też Cię lubię. - zaśmiała się wracając do nucenia tego bestselera muzycznego.
Po kilku jeszcze wolnej jazdy minutach zaparkowali auto, było dużo miejsca, ale mamy Wigilię i wszyscy normalni ludzie, oprócz tych co muszą pracować spędzają ostatni czas przed wieczerzą w domach, a nie szukają na szybcika bombek na choinkę. Szybszym krokiem udali się w stronę straganów, gdzie uważnie wypatrywali jakichś ładnych bombek. Kiedy mijali stragan z wypiekami, Kuba zatrzymał się i udał, że boli go brzuch.
- Auć! - skrzywił się na twarzy i złapał za brzuch w okolicach żołądka - Mój brzuch, jak boli! - wymowa przychodziła mu z trudem
- Co się panu stało?! - zapytała przerażona starsza ekspedientka
- Na pewno to tylko chwilowe. - próbowała opanować sytuację
Kuba z "bólu" aż kucnął przy straganie i złapał się za belkę podtrzymującą.
- Mój brzuch. - udawał schorowanego - Boli, ratunku.
W pewnym momencie Natalia nawet uwierzyła w jego "chorobę", kucnęła przy nim i próbowała mu w jakiś sposób pomóc.
- Poproś o Heilige Kuchen (Święte Ciasto). - już normalnie wymamrotał na ucho dziewczyny
Słysząc go zdrowego pokręciła niewidocznie głową, ale postanowiła pójść na jego układ.
- Może jest głodny, nie wiem, może Heilige Kuchen mu pomoże. - mówiła lekko spanikowana
- O tak, tak. To ciasto ma magiczne możliwości. - spanikowana starsza pani podała całe ciasto - Daj mu trochę. - patrzyła na niego z uwagą
- Już, już. - mówiła już spokojniej
Jak trzeba to trzeba, urwała kawałek ciasta i dała by zjadł.
- I jak pomogło Ci chłopcze? - zapytała staruszka
Kuba tylko mocniej kaszlnął i powoli się podniósł.
- Tak. - powiedział udając jeszcze osłabionego
- Może pani się zgodzi bym wzięła resztę ciasta dla niego? - zapytała z przejęciem
- Już proszę, oczywiście. - starsza Niemka zapakowała resztę ciasta - Płacić nie trzeba.
- Dziękujemy, dziękujemy. - powiedziała delikatnie się uśmiechając
Zabrała od niej ciasto, po czym szybszym krokiem zabrali się od niej ze straganu.
- Co to było? - zapytała zszokowana
- Co? Fajnie dostać za darmo pyszne ciasto. - wzruszył ramionami i się uśmiechnął
- Ona tam prawie zawału dostała. - mówiła będąc zaniepokojona tym jak szybko głupota Kuby się rozprzestrzenia w jego mózgu - Wogóle Heilige Kuchen? Co to?
- To nie żadne Heilige Kuchen, tylko zwykłe Stollen. Stare babcie tylko mówią na to Heillige Kuchen.
Podeszli wreszcie do straganu gdzie zostały jakieś "resztki bombek". Oddała ciasto Kubie i sama zaczęła oglądać bombki w poszukiwaniu jakichś ładnych, pasujących do wystroju choinki. Nagle ktoś zasłonił jej oczy i widziała ciemności. Na jej buzi pojawił się malutki uśmieszek.
- Ale fajnie. - powiedziała cicho
Zabrała swoimi dłońmi dłonie jak się okazało chłopaka i odwróciła do tyłu.
- Wiedziałam, że to Ty. - zaśmiała się patrząc mu w oczy
- Oj, oczywiście. - dał nastolatce delikatnego buziaka - Weź tamte. - wskazał gestem ręki - Będą pasować do choinki. - uśmiechnął się i podał do ręki dziewczyny całe opakowanie
- A widziałeś ile kosztują? - popatrzyła na chłopaka
- Dla Ciebie są gratis. - zaśmiał się cicho
- Ej, ja też tu jestem. - głos zabrał Kuba, który był nieobecny przez jakiś czas rozmowy
- Tak, dla was. - poprawił się szatyn - I serio dla was gratis. Dziś mam taki dzień dobroci dla zwierząt. - zaczął się śmiać
- Zwierząt? - uniosła brew ku górze - Kuba idziemy. - odłożyła bombki na stragan
- Dobra, już. Chodźcie. - zatrzymał ich swoim błagalnym głosikiem - Już nie będę tak mówił.
- Znaczy się na mnie. - poprawiła go i odebrała swoje bombki
- Natalia, czas nas goni. - zaczął się niecierpliwić Kuba
Westchnęła ciężko.
- Do wieczora. - pocałowała szatyna w policzek i ze smutkiem musiała od niego odejść
Prawie już biegiem udali się do auta, po czym szybko skierowali się w kierunku domu. Po ok. 5-10minutach jazdy byli już z powrotem pod domem. Wyszła z samochodu, a chłopak wprowadził pojazd do garażu. Rozebrała się z kurtki, szalika i kozaków. Weszła do salonu sprawdzając przy tym czy jest Rafał.
- Nie ma go. - usłyszała głos z kuchni
Spokojnie weszła do salonu i zaczęła kończyć strojenie choinki. Po około kolejnych 10minutach jej wolnego ubierania drzewka, wszystko było gotowe. Dziwiło ją, że w domu nie było jeszcze Kuby, który powinien już wrócić z garażu. Jednak wrócił jeszcze później.
- Wow, ta choinka jest piękna. - odezwał się kiedy ją ujrzał
- Bo Ty jej nie ubierałeś. - zaśmiała się i pokazała mu przy okazji język
Do domu zaraz po nim wszedł Rafał i również nie krył podziwu. Dziewczyna nie zamierzając słuchać jego opinii, choć raczej byłaby pozytywna zabrała się za sprzątanie kartonów, papierków i innych przeróżnych rzeczy.
- Rafał skończyłeś już? - zapytała wychodząca z kuchni Edyta
- Tak, ale efekt będzie widać dopiero wieczorem. - uśmiechnął się do żony
- A właśnie, mnie od godz. 22:00 do 01:30 nie będzie w domu. - powiedziała wyrzucając śmieci do worka, a następnie go zawiązując
- A gdzie się wybierasz? - zapytał 43-letni mężczyzna
Z racji, że dziś Święta i ogólnie taki czas przebaczania, postanowiła, że nie będzie już tak oschła dla Rafała.
- Idę ze znajomymi pod kościół śpiewać kolędy, a potem na pasterkę. - zapewniła delikatnie się uśmiechając
- Ze znajomymi, czyli z Mar... - Kubie nie dane było to dokończyć gdyż oberwał po głowie
- Z Mario? - zapytała zaciekawiona Edyta
- Dajcie mu już spokój. On jest okey. - zapewniła odstawiając worek ze śmieciami na schody kierujące do kotłowni
- My o tym wiemy, w końcu nie z byle kim się pracuje. - dodał po chwili Rafał
Kiedy usłyszała słowa Rafała zrobiła zdziwioną minę.
- Znaczy się, ja pracuję z jego ojcem. - dodał szybko mężczyzna
- Aaa. - pokiwała powoli głową. - Czyli nie macie nic przeciwko?
- Jasne, że nie. - uśmiechnęła się Edyta - A Ty Kuba? Całe święta przesiedzisz w domu?
- Nie, no jasne, że nie. - ironicznie się uśmiechnął - Ja idę do Luizy. - odrzekł
- OMG. - nastolatka wymamrotała pod nosem, a po chwili spotkała się ze złoworogim spojrzeniem brata - Ja nic nie mówię, ale chyba komuś udzielił się dar wybaczania. - popatrzyła na niego
- Widzę do czego to prowadzi, już spokój. - głos w tej sprawie zabrał pan rodziny, Rafał - Natalia, Ty masz swojego Mario. Kuba, Ty masz swoją Luizę i nie ma być kłótni. Jasne?! Żadne ma nie wtrącać się do życia drugiego. - powiedział stanowczo
- Okey, Edyta pomóc Ci w czymś. - podeszła do blondynki - A właśnie Kuba, gdzie jest Stollen?
- Stollen? - popatrzył na siostrę - Zapytaj się taty. - wzruszył ramionami - Ja idę się przygotować na wieczór - Polak wbiegł po schodach na górę.
- Dopiero... - spojrzałam na zegarek - Już tak późno? - zrobiła wielkie oczy - Przepraszam Edyta, ale ja muszę lecieć, jak coś to dzwoń. - lekko poklepała ją po prawym ramieniu - Kuba, duża łazienka jest moja i wara od niej!
Szybko wbiegła na górę po schodach by czym prędzej wejść do łazienki. Kiedy Kuba już chciał wchodzić zadzwonił do niego telefon.
- Oj, jak przykro. Zostaje Ci prysznic. - zaśmiała się i pierwsza weszła do łazienki.
Zamknęła się od środka, zaczęła napuszczać wody do wanny. Wyszła jeszcze na chwilę zabierając przy tym klucz i zamykając łazienkę z zewnętrznej strony. Szybszym krokiem poszła do pokoju zabierając swoje najpotrzebniejsze rzeczy do pielegnacji ciała ze swojej kosmetyczki, której nigdy nie zostawia w łazience. Po chwili była już z powrotem w zamkniętej od środka łazience. Wyłączyła wodę, kiedy było już jej nawet w nadmiarze. Do wody dodała jeszcze olejek do kąpieli z samego Rio de Janeiro, który dostałam przedwcześnie jako prezent Gwiazdkowy od Mario, a dodatkowo użyła go po raz pierwszy i już po chwili była zanurzona w wodzie. Po ok. 25-30minutach relax'u i odpoczynku w ciepluteńkiej wodzie zabrała się za pielęgnację własnego ciała. Po zabiegach pielęgnacyjnych umyła jeszcze na spokojnie głowę i tak minęła ok. godzina czasu. Po wyjściu z wanny owinęła swoje ciało ręcznikiem, a mokre włosy zawinęła w tzw. turban. Spuściła wodę i obmyła wannę napuszczając ponownie wody, ale tym razem już nie zamykając odpływu. Zabrała swoje rzeczy, na stópki założyłam swoje kapcie i wyszła z łazienki. Weszła do swojego pokoju i zamknęła drzwi, rzeczy odłożyła do kosmetyczki. Usiadła na łóżku i przy okazji odczytała sms'y, które do niej przyszły w czasie kiedy się kąpała. Szczególnie jeden przykuł uwagę Polki:
"Nie będę się rozpisywał tylko po prostu napiszę: Wesołych Świąt i pijanego sylwestra (tego akurat dopilnuję). Mam nadzieję, że dziś zobaczymy się w wyśmienitych humorach. Nie będę Ci odstawiał scen zazdrości i pouczał. Twój E. :*"
Czytając wiadomość od Erika jedynie szeroko się uśmiechnęła i odpisała:
"Jesteś oryginalny i szczery, a to jak dla mnie najważniejsze, ale każde życzenia są ważne. Twoich na pewno nigdy nie zapomnę, a nawet otrzymasz ode mnie nagrodę. Nie chcąc być stereotypowa napiszę jak Ty: Zarąbistych świąt Bożo Narodzeniowych i powrotu na czterech do domu w Nowym Roku! :) Twoja kochana N. ;*"
Odłożyła telefon na biurko i zaczęła szukać odpowiednich ciuchów na dzisiejszy dzień, przeszukała całą szafkę, aż wyciągnęła jedną z sukienek, do tego beżowe rajstopki i z najniższej półki wyciągnęła swoje najnowsze cudeńka, kremowe szpilki z ćwiekami na obcasie i tylniej części buta. Przed ubraniem na nogi nałożyła balsam o zapachu truskawek, potem jeszcze wysuszyła włosy, lekko je zakręciła i założyła na lewe ramię. Będąc już od górnie gotowa ubrała ciuch, dobrany tak by się nie przebierać przed wyjściem. Użyła jeszcze perfum i ogarnęła z lekka pokój. Po chwili powoli zeszła schodami na dół gdzie już wszyscy czekali przy stole. "No tak, ponad półtorej godziny mojego przygotowywania, a wszyscy czekają tylko na mnie" pomyślała będąc już na dole. Z lekkim uśmieszkiem podeszła do pięknie nakrytego stołu, gdzie nie tylko czekali Rafał, Edyta i Kuba, ale również ich rodzina również mieszkająca w Niemczech, tylko, że w Köln. Najpierw Rafał wygłosił małą "przemowę", następnie Kuba przeczytał fragment Pisma Świętego, a potem każdy podzielił się opłatkiem i złożył każdemu życzenia świąteczne. Przez ok. 25-30minut każdy rozkoszował się daniami sporządzonymi przez Edytę. Kiedy już każdy był najedzony nadszedł czas na gwiazdkowe prezenty. Każdy dostał swój i rozpakował, jednak najbardziej zachwycone były dzieci Sławka i Ewy Peszków, Wiktoria i Antek. Ja otrzymałam naszyjnik i album na zdjęcie, który na 110% mi się przyda. Siostra Edyty z mężem i dziećmi ma zostać u nas do 28 grudnia, a więc na pewno w domu będzie radośnie. Widząc naszyjnik Natalia wpadła na pomysł, który musi wypalić i na pewno się spodoba tej osobie. Po prezentach było wspólne kolędowanie, a przy okazji usypianie dzieci by się trochę wyspały, a potem wstały i razem ze wszystkimi poszły na pasterkę. Ok. godziny 21:40 w domu rozbrzmiał dzwonek do drzwi, ale na szczęście nie obudził dzieciaków.
- To chyba Mario po mnie, idę po torebkę, a wy mu otwórzcie.
Oznajmiła i ostrożnie po schodach wbiegła na górę i weszła do pokoju, zabrała torebkę, do której włożyła telefon i naszyjnik, a potem zeszła po schodach na dół gdzie już czekał na nią Mario z szerokim uśmiechem na twarzy, jeszcze założyła ciepłą kurtkę. [...]
- I jak było jak po Ciebie przyszedł? - zaczęła Jenny
- Wszystko przez to, że byli wszyscy. Nawet się nie pocałowaliśmy... w policzek. - zaczęła robić małe wyrzuty - Po prostu popatrzyliśmy sobie w oczy, uśmiechnęliśmy się do siebie, a starsi zrobili nam wspólne zdjęcie.
- To faj... - mówiła podekscytowana, ale zarazem znudzona przebieg spotkania Alexandra
- Alex to jeszcze nie koniec. - przerwała jej - Rafał zaczął mu gadać jak to ma się o mnie troszczyć i o której ma mnie do domu odstawić. - mówiła wkurzona - To było okropne, przecież już nie jesteśmy małymi dziećmi, please, ale dziś Wigilia, więc postanowiłam mu to wybaczyć i ogólnie różne występki przebaczyłam dzisiaj każdemu.
Kiedy mówiła zobaczyła Erika, który przyszedł pod choinkę, która stała przed kościołem gdzie mają śpiewać kolędy i zbierać darki dla dzieci z miejscowego szpitala.
- Zaraz wracam. - oznajmiła wyciągając z torebki jedną połówkę naszyjnika
Podbiegła do chłopaków, złapała Erika za przedramię i przeprosiła ich, że musi go porwać. Podeszli do jednego z drzew stojących przed kościołem, a choinką.
- Obiecałam nagrodę, a dokładnie to prezent, a więc zwrotów nie otrzymuję. - wzięła jego dłoń i położyła na niej połówkę serca z napisem "Best" i większą częścią serduszka - Ty masz napis "Best" i serduszko z kawałkiem strzały, a ja mam koniec strzały i napis "Friends".
Po jego minie zauważyła, że nie wie co powiedzieć. Pokręciła z uśmieszkiem na twarzy głową i dałam mu buziaka w policzek tak by nikt nie zobaczył.
- Masz go nosić. - powiedziała z uśmiechem odchodząc od chłopaka i kierując się do przyjaciółek
Kiedy już wróciła do dziewczyn zaczęli się ustawiać pod choinką, chłopaki przygotowali muzykę do kolęd. Stanęła obok Jenny i Leo, a za nią stał uśmiechnięty od ucha do ucha Mario, który objął ją wokoło talii. Zaczęli kolędować i tak przez godzinę i 45 minut, musi przyznać, że bez żadnych prób wyszło nieźle. Niektórzy fałszowali, ale liczy się gest, a nie to czy ktoś umie śpiewać czy nie. Przy śpiewaniu kolęd zebrali od małych datków jak misie czy samochodziki do pieniędzy w różnej walucie. Kiedy już skończyli, wszystko zebrali i zanieśli do kościelnej zachrystii, a stamtąd już jutro chłopaki przewiozą rzeczy do szpitala. Na zegarku widniała godz. 23:57, a więc udali się do kościoła na tradycyjną Pasterkę, ale niestety nie było już miejsc siedzących i całą Mszę musieli przestać. Jednak mieli to szczęście, że odprawiał proboszcz. Po Mszy każdy rozszedł się w swoją stronę, jednak Mario postanowił odprowadzić ukochaną chociaż wracała z Rafałem, Edytą, Kubą... Luizą, Sławkiem, Ewą, Wikusią i Antosiem. No, ale jego towarzystwa nigdy za wiele. W Niemczech na Pasterkę chodzi się całymi rodzinami i tak samo było u nich. Dzieciaki rzucały w nich śnieżkami, a my - młodzi - zaczęliśmy robić to samo i małymi kulkami ze śniegu lekko oddawaliśmy im "ciosy" tak by nikomu nic się nie stało. W pewnym momencie mały Antek rzucił Mario kulką w cztery litery. Niemiec czując chłód na swojej tylno-dolnej części ciała popatrzył na czterolatka i zaczął go gonić z uśmiechem na twarzy, a maluch ze śmiechem i małym przerażeniem zaczął przed nim uciekać, jednak i tak Mario go złapał i wziął na ręce.
- I co mam Ci teraz zrobić? - powiedział rozbawiony 19-latek
- Nat ratiuj, ratiuj. - Antek zaczął "wołać" pomoc
- Ratuj, ratuj. - zaśmiała się, a chłopiec zaczął wyciągać do niej rączki - Malo (Mario) Ci nic nie zrobi jak mu dasz buziaka.
Mały chłopiec w pierwszym momencie odchylił główkę do tyłu i zrobił grymas na twarzy jakby chciał powiedzieć "Nigdy w życiu" co wszystkich rozbawiło. Jednak po chwili swoje malutkie rączki położył na policzkach chłopaka przytrzymując jego twarz i złożył całusa na jego ustach.
- A teraz nie jec, Antka, nie jec Antka. - czterolatek mówił patrząc w oczy młodemu Niemcowi
- Malo Cię nie zje. - Mario uśmiechnął się do chłopca i wziął na barana
Kiedy mały Peszko świetnie się bawił włosami Mario jego starsza siostra już spała u taty na rękach. Wchodząc na ulicę gdzie znajduje się dom Rzeźniczków, nastolatka zobaczyła pięknie przyozdobione domy i posiadłości sąsiadów, ale również i ich dom był pięknie ubrany. I jeśli się nie myli to zasługa Rafała i małej pomocy Kuby, ale świetnie im to wyszło. Kiedy już byli przed domem mały Antek nie umiał rozstać się z włosami Mario, ale po kilku prośbach poszedł wraz z rodzicami i resztą do domu. Polka i Mario zostali przed domem, a dokładnie przed bramą.
- I co teraz Ty sobie idziesz do siebie, a ja do siebie? - zapytała chłopaka splątając ich dłonie
- Na to wychodzi. - zmarszczył nos
Z domu wyszedł Kuba z Luizą, którzy udali się do auta 20-letniego Rzeźniczaka by ten mógł odwieźć dziewczynę do domu.
- Hej. - powiedziała w stronę Luizy, a ta odwzajemniła ciepłym uśmiechem, Mario machnął do nich ręką na znak "Cześć"
- Czy mi się wydaje czy się polubiłyście? - Mario zapytał z uniesioną brwią ku górze
- Nie, po prostu mam dzień dobroci dla zwierząt. - zaśmiała się - A tak serio to dziś Wigilia i nie chciałam się z nią, ani nikim innym kłócić. - patrzy chłopakowi w oczy
- No tak, bo ty masz takie dobre serduszko. - uśmiechnął się
- Oj weź. - stuknęłam go w bark
Wraz z Mario przesunęli się na bok, bo z posiadłości wyjeżdżał Kuba i Luiza autem.
- Chyba będę o Ciebie zazdrosna, wiesz? - popatrzyła na ukochanego
- Tak? A kogo? - zapytał zdziwiony
- O tego młodzieńca w oknie. - palcem wskazała na okno od domu, w które zaczął pukać Antek w piżamce
- Powinnaś, takiej partii to mało kto może się oprzeć. - zaśmiał się i pomachał do chłopczyka
Mario sprawdził po chwili godzinę na zegarku i widniała tam 01:23.
- Będę się już... zbierał. - westchnął - Ale jutro się widzimy, nie?
- Zostań jeszcze. - zaczęła nalegać - No jasne, a tak w ogóle to napisz mi sms'em, o której mam być w kościele po odbiór paczek. - przytuliła się do chłopaka - O jak ciepło.
- Zimno Ci, jeszcze się rozchorujesz. Idź się dzieciakiem zajmuj. - zaśmiał się przytulając ją do siebie - Napiszę, napiszę, a teraz spać mi idź, bo nie wstaniesz.
- Wstałam po ostatniej zabawie i poszłam na Mszę, a tylko zaledwie dwie godziny spałam to wstanę i teraz. - cmoknęła go w policzek rozbawiona
- Oj Ty mój bohaterze. - popatrzył jej w oczy, a po chwili ziewnął
- I komu tu się chce spać. - "wygarnęła" mu - No, ale dobrze. Malo musi się wyspać. - zaśmiała się
- Tak Malo musi się wyspać. - uśmiechnął się szybko mrugając rzęsami - Do jutra, a dokładnie to do dziś.
- Do dziś, kocham. - pocałowała go czule w usta, a ten odwzajemnił pocałunek
- Ja Ciebie też kocham.
Z trudem puszczała jego rękę, a on jej. Götze pomachał jeszcze do siedzącego i lekko śpiącego w oknie Antosia i odszedł. Chłopczyk widząc machającego Niemca przetarł oczka i z niewinnym uśmieszkiem do niego pomachał. Natalia i Mario to widząc zaśmiali się, po czym ona wróciła do domu, a Malo poszedł w stronę swojego domu. Będąc w przedpokoju zdjęła kurtkę i szpilki, a do niej przybiegł Antek.
- Idę spać, idziesz ze mną? - chłopiec złapał dziewczynę za rękę, a ona go do siebie przytuliła
Czterolatek pokiwał głową kiedy wchodzili do salonu, wzięła go na ręce i powoli zaczęła wchodzić po schodach, będąc na 4-6 schodku zatrzymała się.
- Pomachaj rodzicom, cioci i wujkowi. - powiedziała do widocznie śpiącego chłopczyka
Maluch pomachał do rodziny i położył główkę na ramieniu 17-latki, a potem przymknął swoje oczka.
- Antek jak coś śpi u mnie. - powiedziała cicho nie chcąc go obudzić
Ewa kiwnęła tylko głową i się uśmiechnęła. Po chwili weszła z malcem do siebie do pokoju. Położyła go na łóżku i przykryła kołderką. Sama się przebrała i ostrożnie wsunęła pod kołderkę by nie obudzić chłopca. Delikatnie się do niego przytuliła i po chwili zasnęła.
------------------------------------------------
Ten rozdział to taki spóźniony prezent ode mnie dla was na gwiazdkę :)
Przepraszam, że tak późno, ale problemy zdrowotne (złamana wiodąca ręka) i szybciej niestety się nie dało w moich obecnych okolicznościach :P
Mam nadzieję, że rozczarowań nie będzie, ale jeśli będę to je zgłaszajcie (komentarz, fb, ask itp.) ;)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Następny rozdział = 5 komentarzy
- No co? Ja tak zawsze robię.
Powiedział niewinnie, po czym zaczął się głośno śmiać. Chociaż oboje już nie są tacy młodzi to jej samej wydawało się w tym momencie, że mają po 7lat. Lecz ona napewno miała większe powody do radości niż ten "głupek", bo były to jej pierwsze święta Bożego Narodzenia w rodzinnym gronie od wielu, wielu lat i nieważne, że Kuba nie jest biologicznym bratem, ani że Rafał z Edyta nie są biologicznymi rodzicami. W tym momencie ważna jest chwila i to co ma, to co jej dali przez ten czas.
- Kuba please, opanuj się chociaż na chwilę, bo zaraz wszystkie bombki potłuczesz.
- Tak, tak od razu najgorsze. - zaczął wymachiwać rękami we wszystkie strony nie zwracając na nic uwagi
W pewnym momencie uderzył w jedno z pudełek, które po ciosie od chłopaka spadło na podłogę, a po domu rozszedł się dźwięk stłuczonego szkła. Kiedy zobaczyła co narobił stanęła z jedną lekko ugiętą nogą, dłonie położyła na swoich biodrach i popatrzyła na chłopaka z irytacją.
- Mówiłam kretynie, że zaraz coś zbijesz. - mówiła z lekką satysfakcją - Mówiłam i tylko usłyszałam, czekaj jak to było? A już pamiętam "Tak, tak od razu najgorsze.".
- Daj mi już spokój. - machnął bezradnie rękami
Do salonu z kuchni przybiegła Edyta i popatrzyła na to co zrobił 20-latek. Na widok leżącego pudełka z pobitymi bombkami na podłodze zakryła twarz z niedowierzaniem.
- Co wyście narobili? - zapytała z niezadowoleniem - Zresztą mniejsza z tym, jedźcie do centrum na targowisko, może coś znajdziecie jeszcze. Ja to posprzątam i ani słowa ojcu. Zrozumiano?
- Tak jest. - odpowiedzieli razem jak w wojsku, po czym zaczęli się śmiać
- Już was nie widzę. - 42-latka wskazała ręką na drzwi
Pośpiesznie poszli do przedpokoju się ubierać by jak najszybciej dotrzeć do miasta, bo w końcu nie ma to jak kupowanie bombek na choinkę w Wigilię. "Brawo My!", a raczej "Brawo Kuba!" pomyślała sobie lekko ruszając głową na boki. Po chwili już ubrani wyszli z domu i tak by Rafał ich nie zauważył udali się do auta Kuby. Jednak Kuba jak to Kuba chodzić jak człowiek nie potrafi i tuż przed samochodem musiał się poślizgnąć i potłuc swoje cztery litery. W danym momencie nie wiedziała czy śmiać się z niego czy obawiać się Rafała. Jednak wybrała opcję numer jeden i zaczęła śmiać się Kuby, który siedział na lodzie i masował sobie bolący tyłek. Z garażu, a dokładnie z kotłowni tyle, że przez garaż na dwór wyszedł Rafał.
- Co wy robicie? Choinka ubrana?
- Yyy, noo... - zaczęła coś mamrotać pod nosem
W stronę 43-latka odwrócił się wstając z ziemi Kuba.
- Mamie przypraw zabrakło i kazała nam na targowisko jechać.
- Właśnie. - uśmiechnęła się sztucznie
- Aha. - kiwnął lekko głową
Kiedy już wsiadali usłyszeli od Rafała jeszcze jedno.
- Kuba pamiętaj o poduszkach do spodni.
Po tych słowach 43-latek udał się z powrotem do kotłowni, a dziewczyna cicho zaczęła się śmiać i zasłaniać twarz dłonią by 20-latek nie zobaczył jej rozbawienia.
- Do samochodu już. - lekko podrażniony chłopak zabrał głos
- Już, już.
Przytaknęła i zasiadła na miejscu pasażera zapinając pas bezpieczeństwa. Powoli ruszyli spod domu i udali się w kierunku centrum tego jakże pięknego, choć przez wielu nazywanego robotniczego miasta. W czasie drogi włączyła radio, a z niego zaczęła rozbrzmiewać znana pewnie na całym świecie piosenka Wham! - Last Christmas (https://www.youtube.com/watch?v=E8gmARGvPlI). I gdy tylko zaczęła ją sobie nucić, kochany braciszek włączył jedną ze swoich głupiutkich płyt i nieważne, że przy jego remix'ach bawi się na imprezach ze znajomymi.
- Co ty robisz człowieku? Weź to wyłącz. Mamy Święta, daj się ponieść temu Bożo Narodzeniowemu klimatowi, a nie tylko to Twoje bum, bum, bum Ci w głowie. - mówiąc to wyłączyła płytę i szybko włączyła radio.
- Czasami nie mam do Ciebie już sił. - powiedział ciężko i wzruszył bezradnie i lekko widocznie ramionami
- Też Cię lubię. - zaśmiała się wracając do nucenia tego bestselera muzycznego.
Po kilku jeszcze wolnej jazdy minutach zaparkowali auto, było dużo miejsca, ale mamy Wigilię i wszyscy normalni ludzie, oprócz tych co muszą pracować spędzają ostatni czas przed wieczerzą w domach, a nie szukają na szybcika bombek na choinkę. Szybszym krokiem udali się w stronę straganów, gdzie uważnie wypatrywali jakichś ładnych bombek. Kiedy mijali stragan z wypiekami, Kuba zatrzymał się i udał, że boli go brzuch.
- Auć! - skrzywił się na twarzy i złapał za brzuch w okolicach żołądka - Mój brzuch, jak boli! - wymowa przychodziła mu z trudem
- Co się panu stało?! - zapytała przerażona starsza ekspedientka
- Na pewno to tylko chwilowe. - próbowała opanować sytuację
Kuba z "bólu" aż kucnął przy straganie i złapał się za belkę podtrzymującą.
- Mój brzuch. - udawał schorowanego - Boli, ratunku.
W pewnym momencie Natalia nawet uwierzyła w jego "chorobę", kucnęła przy nim i próbowała mu w jakiś sposób pomóc.
- Poproś o Heilige Kuchen (Święte Ciasto). - już normalnie wymamrotał na ucho dziewczyny
Słysząc go zdrowego pokręciła niewidocznie głową, ale postanowiła pójść na jego układ.
- Może jest głodny, nie wiem, może Heilige Kuchen mu pomoże. - mówiła lekko spanikowana
- O tak, tak. To ciasto ma magiczne możliwości. - spanikowana starsza pani podała całe ciasto - Daj mu trochę. - patrzyła na niego z uwagą
- Już, już. - mówiła już spokojniej
Jak trzeba to trzeba, urwała kawałek ciasta i dała by zjadł.
- I jak pomogło Ci chłopcze? - zapytała staruszka
Kuba tylko mocniej kaszlnął i powoli się podniósł.
- Tak. - powiedział udając jeszcze osłabionego
- Może pani się zgodzi bym wzięła resztę ciasta dla niego? - zapytała z przejęciem
- Już proszę, oczywiście. - starsza Niemka zapakowała resztę ciasta - Płacić nie trzeba.
- Dziękujemy, dziękujemy. - powiedziała delikatnie się uśmiechając
Zabrała od niej ciasto, po czym szybszym krokiem zabrali się od niej ze straganu.
- Co to było? - zapytała zszokowana
- Co? Fajnie dostać za darmo pyszne ciasto. - wzruszył ramionami i się uśmiechnął
- Ona tam prawie zawału dostała. - mówiła będąc zaniepokojona tym jak szybko głupota Kuby się rozprzestrzenia w jego mózgu - Wogóle Heilige Kuchen? Co to?
- To nie żadne Heilige Kuchen, tylko zwykłe Stollen. Stare babcie tylko mówią na to Heillige Kuchen.
Podeszli wreszcie do straganu gdzie zostały jakieś "resztki bombek". Oddała ciasto Kubie i sama zaczęła oglądać bombki w poszukiwaniu jakichś ładnych, pasujących do wystroju choinki. Nagle ktoś zasłonił jej oczy i widziała ciemności. Na jej buzi pojawił się malutki uśmieszek.
- Ale fajnie. - powiedziała cicho
Zabrała swoimi dłońmi dłonie jak się okazało chłopaka i odwróciła do tyłu.
- Wiedziałam, że to Ty. - zaśmiała się patrząc mu w oczy
- Oj, oczywiście. - dał nastolatce delikatnego buziaka - Weź tamte. - wskazał gestem ręki - Będą pasować do choinki. - uśmiechnął się i podał do ręki dziewczyny całe opakowanie
- A widziałeś ile kosztują? - popatrzyła na chłopaka
- Dla Ciebie są gratis. - zaśmiał się cicho
- Ej, ja też tu jestem. - głos zabrał Kuba, który był nieobecny przez jakiś czas rozmowy
- Tak, dla was. - poprawił się szatyn - I serio dla was gratis. Dziś mam taki dzień dobroci dla zwierząt. - zaczął się śmiać
- Zwierząt? - uniosła brew ku górze - Kuba idziemy. - odłożyła bombki na stragan
- Dobra, już. Chodźcie. - zatrzymał ich swoim błagalnym głosikiem - Już nie będę tak mówił.
- Znaczy się na mnie. - poprawiła go i odebrała swoje bombki
- Natalia, czas nas goni. - zaczął się niecierpliwić Kuba
Westchnęła ciężko.
- Do wieczora. - pocałowała szatyna w policzek i ze smutkiem musiała od niego odejść
Prawie już biegiem udali się do auta, po czym szybko skierowali się w kierunku domu. Po ok. 5-10minutach jazdy byli już z powrotem pod domem. Wyszła z samochodu, a chłopak wprowadził pojazd do garażu. Rozebrała się z kurtki, szalika i kozaków. Weszła do salonu sprawdzając przy tym czy jest Rafał.
- Nie ma go. - usłyszała głos z kuchni
Spokojnie weszła do salonu i zaczęła kończyć strojenie choinki. Po około kolejnych 10minutach jej wolnego ubierania drzewka, wszystko było gotowe. Dziwiło ją, że w domu nie było jeszcze Kuby, który powinien już wrócić z garażu. Jednak wrócił jeszcze później.
- Wow, ta choinka jest piękna. - odezwał się kiedy ją ujrzał
- Bo Ty jej nie ubierałeś. - zaśmiała się i pokazała mu przy okazji język
Do domu zaraz po nim wszedł Rafał i również nie krył podziwu. Dziewczyna nie zamierzając słuchać jego opinii, choć raczej byłaby pozytywna zabrała się za sprzątanie kartonów, papierków i innych przeróżnych rzeczy.
- Rafał skończyłeś już? - zapytała wychodząca z kuchni Edyta
- Tak, ale efekt będzie widać dopiero wieczorem. - uśmiechnął się do żony
- A właśnie, mnie od godz. 22:00 do 01:30 nie będzie w domu. - powiedziała wyrzucając śmieci do worka, a następnie go zawiązując
- A gdzie się wybierasz? - zapytał 43-letni mężczyzna
Z racji, że dziś Święta i ogólnie taki czas przebaczania, postanowiła, że nie będzie już tak oschła dla Rafała.
- Idę ze znajomymi pod kościół śpiewać kolędy, a potem na pasterkę. - zapewniła delikatnie się uśmiechając
- Ze znajomymi, czyli z Mar... - Kubie nie dane było to dokończyć gdyż oberwał po głowie
- Z Mario? - zapytała zaciekawiona Edyta
- Dajcie mu już spokój. On jest okey. - zapewniła odstawiając worek ze śmieciami na schody kierujące do kotłowni
- My o tym wiemy, w końcu nie z byle kim się pracuje. - dodał po chwili Rafał
Kiedy usłyszała słowa Rafała zrobiła zdziwioną minę.
- Znaczy się, ja pracuję z jego ojcem. - dodał szybko mężczyzna
- Aaa. - pokiwała powoli głową. - Czyli nie macie nic przeciwko?
- Jasne, że nie. - uśmiechnęła się Edyta - A Ty Kuba? Całe święta przesiedzisz w domu?
- Nie, no jasne, że nie. - ironicznie się uśmiechnął - Ja idę do Luizy. - odrzekł
- OMG. - nastolatka wymamrotała pod nosem, a po chwili spotkała się ze złoworogim spojrzeniem brata - Ja nic nie mówię, ale chyba komuś udzielił się dar wybaczania. - popatrzyła na niego
- Widzę do czego to prowadzi, już spokój. - głos w tej sprawie zabrał pan rodziny, Rafał - Natalia, Ty masz swojego Mario. Kuba, Ty masz swoją Luizę i nie ma być kłótni. Jasne?! Żadne ma nie wtrącać się do życia drugiego. - powiedział stanowczo
- Okey, Edyta pomóc Ci w czymś. - podeszła do blondynki - A właśnie Kuba, gdzie jest Stollen?
- Stollen? - popatrzył na siostrę - Zapytaj się taty. - wzruszył ramionami - Ja idę się przygotować na wieczór - Polak wbiegł po schodach na górę.
- Dopiero... - spojrzałam na zegarek - Już tak późno? - zrobiła wielkie oczy - Przepraszam Edyta, ale ja muszę lecieć, jak coś to dzwoń. - lekko poklepała ją po prawym ramieniu - Kuba, duża łazienka jest moja i wara od niej!
Szybko wbiegła na górę po schodach by czym prędzej wejść do łazienki. Kiedy Kuba już chciał wchodzić zadzwonił do niego telefon.
- Oj, jak przykro. Zostaje Ci prysznic. - zaśmiała się i pierwsza weszła do łazienki.
Zamknęła się od środka, zaczęła napuszczać wody do wanny. Wyszła jeszcze na chwilę zabierając przy tym klucz i zamykając łazienkę z zewnętrznej strony. Szybszym krokiem poszła do pokoju zabierając swoje najpotrzebniejsze rzeczy do pielegnacji ciała ze swojej kosmetyczki, której nigdy nie zostawia w łazience. Po chwili była już z powrotem w zamkniętej od środka łazience. Wyłączyła wodę, kiedy było już jej nawet w nadmiarze. Do wody dodała jeszcze olejek do kąpieli z samego Rio de Janeiro, który dostałam przedwcześnie jako prezent Gwiazdkowy od Mario, a dodatkowo użyła go po raz pierwszy i już po chwili była zanurzona w wodzie. Po ok. 25-30minutach relax'u i odpoczynku w ciepluteńkiej wodzie zabrała się za pielęgnację własnego ciała. Po zabiegach pielęgnacyjnych umyła jeszcze na spokojnie głowę i tak minęła ok. godzina czasu. Po wyjściu z wanny owinęła swoje ciało ręcznikiem, a mokre włosy zawinęła w tzw. turban. Spuściła wodę i obmyła wannę napuszczając ponownie wody, ale tym razem już nie zamykając odpływu. Zabrała swoje rzeczy, na stópki założyłam swoje kapcie i wyszła z łazienki. Weszła do swojego pokoju i zamknęła drzwi, rzeczy odłożyła do kosmetyczki. Usiadła na łóżku i przy okazji odczytała sms'y, które do niej przyszły w czasie kiedy się kąpała. Szczególnie jeden przykuł uwagę Polki:
"Nie będę się rozpisywał tylko po prostu napiszę: Wesołych Świąt i pijanego sylwestra (tego akurat dopilnuję). Mam nadzieję, że dziś zobaczymy się w wyśmienitych humorach. Nie będę Ci odstawiał scen zazdrości i pouczał. Twój E. :*"
Czytając wiadomość od Erika jedynie szeroko się uśmiechnęła i odpisała:
"Jesteś oryginalny i szczery, a to jak dla mnie najważniejsze, ale każde życzenia są ważne. Twoich na pewno nigdy nie zapomnę, a nawet otrzymasz ode mnie nagrodę. Nie chcąc być stereotypowa napiszę jak Ty: Zarąbistych świąt Bożo Narodzeniowych i powrotu na czterech do domu w Nowym Roku! :) Twoja kochana N. ;*"
Odłożyła telefon na biurko i zaczęła szukać odpowiednich ciuchów na dzisiejszy dzień, przeszukała całą szafkę, aż wyciągnęła jedną z sukienek, do tego beżowe rajstopki i z najniższej półki wyciągnęła swoje najnowsze cudeńka, kremowe szpilki z ćwiekami na obcasie i tylniej części buta. Przed ubraniem na nogi nałożyła balsam o zapachu truskawek, potem jeszcze wysuszyła włosy, lekko je zakręciła i założyła na lewe ramię. Będąc już od górnie gotowa ubrała ciuch, dobrany tak by się nie przebierać przed wyjściem. Użyła jeszcze perfum i ogarnęła z lekka pokój. Po chwili powoli zeszła schodami na dół gdzie już wszyscy czekali przy stole. "No tak, ponad półtorej godziny mojego przygotowywania, a wszyscy czekają tylko na mnie" pomyślała będąc już na dole. Z lekkim uśmieszkiem podeszła do pięknie nakrytego stołu, gdzie nie tylko czekali Rafał, Edyta i Kuba, ale również ich rodzina również mieszkająca w Niemczech, tylko, że w Köln. Najpierw Rafał wygłosił małą "przemowę", następnie Kuba przeczytał fragment Pisma Świętego, a potem każdy podzielił się opłatkiem i złożył każdemu życzenia świąteczne. Przez ok. 25-30minut każdy rozkoszował się daniami sporządzonymi przez Edytę. Kiedy już każdy był najedzony nadszedł czas na gwiazdkowe prezenty. Każdy dostał swój i rozpakował, jednak najbardziej zachwycone były dzieci Sławka i Ewy Peszków, Wiktoria i Antek. Ja otrzymałam naszyjnik i album na zdjęcie, który na 110% mi się przyda. Siostra Edyty z mężem i dziećmi ma zostać u nas do 28 grudnia, a więc na pewno w domu będzie radośnie. Widząc naszyjnik Natalia wpadła na pomysł, który musi wypalić i na pewno się spodoba tej osobie. Po prezentach było wspólne kolędowanie, a przy okazji usypianie dzieci by się trochę wyspały, a potem wstały i razem ze wszystkimi poszły na pasterkę. Ok. godziny 21:40 w domu rozbrzmiał dzwonek do drzwi, ale na szczęście nie obudził dzieciaków.
- To chyba Mario po mnie, idę po torebkę, a wy mu otwórzcie.
Oznajmiła i ostrożnie po schodach wbiegła na górę i weszła do pokoju, zabrała torebkę, do której włożyła telefon i naszyjnik, a potem zeszła po schodach na dół gdzie już czekał na nią Mario z szerokim uśmiechem na twarzy, jeszcze założyła ciepłą kurtkę. [...]
- I jak było jak po Ciebie przyszedł? - zaczęła Jenny
- Wszystko przez to, że byli wszyscy. Nawet się nie pocałowaliśmy... w policzek. - zaczęła robić małe wyrzuty - Po prostu popatrzyliśmy sobie w oczy, uśmiechnęliśmy się do siebie, a starsi zrobili nam wspólne zdjęcie.
- To faj... - mówiła podekscytowana, ale zarazem znudzona przebieg spotkania Alexandra
- Alex to jeszcze nie koniec. - przerwała jej - Rafał zaczął mu gadać jak to ma się o mnie troszczyć i o której ma mnie do domu odstawić. - mówiła wkurzona - To było okropne, przecież już nie jesteśmy małymi dziećmi, please, ale dziś Wigilia, więc postanowiłam mu to wybaczyć i ogólnie różne występki przebaczyłam dzisiaj każdemu.
Kiedy mówiła zobaczyła Erika, który przyszedł pod choinkę, która stała przed kościołem gdzie mają śpiewać kolędy i zbierać darki dla dzieci z miejscowego szpitala.
- Zaraz wracam. - oznajmiła wyciągając z torebki jedną połówkę naszyjnika
Podbiegła do chłopaków, złapała Erika za przedramię i przeprosiła ich, że musi go porwać. Podeszli do jednego z drzew stojących przed kościołem, a choinką.
- Obiecałam nagrodę, a dokładnie to prezent, a więc zwrotów nie otrzymuję. - wzięła jego dłoń i położyła na niej połówkę serca z napisem "Best" i większą częścią serduszka - Ty masz napis "Best" i serduszko z kawałkiem strzały, a ja mam koniec strzały i napis "Friends".
Po jego minie zauważyła, że nie wie co powiedzieć. Pokręciła z uśmieszkiem na twarzy głową i dałam mu buziaka w policzek tak by nikt nie zobaczył.
- Masz go nosić. - powiedziała z uśmiechem odchodząc od chłopaka i kierując się do przyjaciółek
Kiedy już wróciła do dziewczyn zaczęli się ustawiać pod choinką, chłopaki przygotowali muzykę do kolęd. Stanęła obok Jenny i Leo, a za nią stał uśmiechnięty od ucha do ucha Mario, który objął ją wokoło talii. Zaczęli kolędować i tak przez godzinę i 45 minut, musi przyznać, że bez żadnych prób wyszło nieźle. Niektórzy fałszowali, ale liczy się gest, a nie to czy ktoś umie śpiewać czy nie. Przy śpiewaniu kolęd zebrali od małych datków jak misie czy samochodziki do pieniędzy w różnej walucie. Kiedy już skończyli, wszystko zebrali i zanieśli do kościelnej zachrystii, a stamtąd już jutro chłopaki przewiozą rzeczy do szpitala. Na zegarku widniała godz. 23:57, a więc udali się do kościoła na tradycyjną Pasterkę, ale niestety nie było już miejsc siedzących i całą Mszę musieli przestać. Jednak mieli to szczęście, że odprawiał proboszcz. Po Mszy każdy rozszedł się w swoją stronę, jednak Mario postanowił odprowadzić ukochaną chociaż wracała z Rafałem, Edytą, Kubą... Luizą, Sławkiem, Ewą, Wikusią i Antosiem. No, ale jego towarzystwa nigdy za wiele. W Niemczech na Pasterkę chodzi się całymi rodzinami i tak samo było u nich. Dzieciaki rzucały w nich śnieżkami, a my - młodzi - zaczęliśmy robić to samo i małymi kulkami ze śniegu lekko oddawaliśmy im "ciosy" tak by nikomu nic się nie stało. W pewnym momencie mały Antek rzucił Mario kulką w cztery litery. Niemiec czując chłód na swojej tylno-dolnej części ciała popatrzył na czterolatka i zaczął go gonić z uśmiechem na twarzy, a maluch ze śmiechem i małym przerażeniem zaczął przed nim uciekać, jednak i tak Mario go złapał i wziął na ręce.
- I co mam Ci teraz zrobić? - powiedział rozbawiony 19-latek
- Nat ratiuj, ratiuj. - Antek zaczął "wołać" pomoc
- Ratuj, ratuj. - zaśmiała się, a chłopiec zaczął wyciągać do niej rączki - Malo (Mario) Ci nic nie zrobi jak mu dasz buziaka.
Mały chłopiec w pierwszym momencie odchylił główkę do tyłu i zrobił grymas na twarzy jakby chciał powiedzieć "Nigdy w życiu" co wszystkich rozbawiło. Jednak po chwili swoje malutkie rączki położył na policzkach chłopaka przytrzymując jego twarz i złożył całusa na jego ustach.
- A teraz nie jec, Antka, nie jec Antka. - czterolatek mówił patrząc w oczy młodemu Niemcowi
- Malo Cię nie zje. - Mario uśmiechnął się do chłopca i wziął na barana
Kiedy mały Peszko świetnie się bawił włosami Mario jego starsza siostra już spała u taty na rękach. Wchodząc na ulicę gdzie znajduje się dom Rzeźniczków, nastolatka zobaczyła pięknie przyozdobione domy i posiadłości sąsiadów, ale również i ich dom był pięknie ubrany. I jeśli się nie myli to zasługa Rafała i małej pomocy Kuby, ale świetnie im to wyszło. Kiedy już byli przed domem mały Antek nie umiał rozstać się z włosami Mario, ale po kilku prośbach poszedł wraz z rodzicami i resztą do domu. Polka i Mario zostali przed domem, a dokładnie przed bramą.
- I co teraz Ty sobie idziesz do siebie, a ja do siebie? - zapytała chłopaka splątając ich dłonie
- Na to wychodzi. - zmarszczył nos
Z domu wyszedł Kuba z Luizą, którzy udali się do auta 20-letniego Rzeźniczaka by ten mógł odwieźć dziewczynę do domu.
- Hej. - powiedziała w stronę Luizy, a ta odwzajemniła ciepłym uśmiechem, Mario machnął do nich ręką na znak "Cześć"
- Czy mi się wydaje czy się polubiłyście? - Mario zapytał z uniesioną brwią ku górze
- Nie, po prostu mam dzień dobroci dla zwierząt. - zaśmiała się - A tak serio to dziś Wigilia i nie chciałam się z nią, ani nikim innym kłócić. - patrzy chłopakowi w oczy
- No tak, bo ty masz takie dobre serduszko. - uśmiechnął się
- Oj weź. - stuknęłam go w bark
Wraz z Mario przesunęli się na bok, bo z posiadłości wyjeżdżał Kuba i Luiza autem.
- Chyba będę o Ciebie zazdrosna, wiesz? - popatrzyła na ukochanego
- Tak? A kogo? - zapytał zdziwiony
- O tego młodzieńca w oknie. - palcem wskazała na okno od domu, w które zaczął pukać Antek w piżamce
- Powinnaś, takiej partii to mało kto może się oprzeć. - zaśmiał się i pomachał do chłopczyka
Mario sprawdził po chwili godzinę na zegarku i widniała tam 01:23.
- Będę się już... zbierał. - westchnął - Ale jutro się widzimy, nie?
- Zostań jeszcze. - zaczęła nalegać - No jasne, a tak w ogóle to napisz mi sms'em, o której mam być w kościele po odbiór paczek. - przytuliła się do chłopaka - O jak ciepło.
- Zimno Ci, jeszcze się rozchorujesz. Idź się dzieciakiem zajmuj. - zaśmiał się przytulając ją do siebie - Napiszę, napiszę, a teraz spać mi idź, bo nie wstaniesz.
- Wstałam po ostatniej zabawie i poszłam na Mszę, a tylko zaledwie dwie godziny spałam to wstanę i teraz. - cmoknęła go w policzek rozbawiona
- Oj Ty mój bohaterze. - popatrzył jej w oczy, a po chwili ziewnął
- I komu tu się chce spać. - "wygarnęła" mu - No, ale dobrze. Malo musi się wyspać. - zaśmiała się
- Tak Malo musi się wyspać. - uśmiechnął się szybko mrugając rzęsami - Do jutra, a dokładnie to do dziś.
- Do dziś, kocham. - pocałowała go czule w usta, a ten odwzajemnił pocałunek
- Ja Ciebie też kocham.
Z trudem puszczała jego rękę, a on jej. Götze pomachał jeszcze do siedzącego i lekko śpiącego w oknie Antosia i odszedł. Chłopczyk widząc machającego Niemca przetarł oczka i z niewinnym uśmieszkiem do niego pomachał. Natalia i Mario to widząc zaśmiali się, po czym ona wróciła do domu, a Malo poszedł w stronę swojego domu. Będąc w przedpokoju zdjęła kurtkę i szpilki, a do niej przybiegł Antek.
- Idę spać, idziesz ze mną? - chłopiec złapał dziewczynę za rękę, a ona go do siebie przytuliła
Czterolatek pokiwał głową kiedy wchodzili do salonu, wzięła go na ręce i powoli zaczęła wchodzić po schodach, będąc na 4-6 schodku zatrzymała się.
- Pomachaj rodzicom, cioci i wujkowi. - powiedziała do widocznie śpiącego chłopczyka
Maluch pomachał do rodziny i położył główkę na ramieniu 17-latki, a potem przymknął swoje oczka.
- Antek jak coś śpi u mnie. - powiedziała cicho nie chcąc go obudzić
Ewa kiwnęła tylko głową i się uśmiechnęła. Po chwili weszła z malcem do siebie do pokoju. Położyła go na łóżku i przykryła kołderką. Sama się przebrała i ostrożnie wsunęła pod kołderkę by nie obudzić chłopca. Delikatnie się do niego przytuliła i po chwili zasnęła.
------------------------------------------------
Ten rozdział to taki spóźniony prezent ode mnie dla was na gwiazdkę :)
Przepraszam, że tak późno, ale problemy zdrowotne (złamana wiodąca ręka) i szybciej niestety się nie dało w moich obecnych okolicznościach :P
Mam nadzieję, że rozczarowań nie będzie, ale jeśli będę to je zgłaszajcie (komentarz, fb, ask itp.) ;)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Następny rozdział = 5 komentarzy
Subskrybuj:
Posty (Atom)


